Kategorie artykułu: Biznes Sport

Od bankructwa do milionów. Niesamowita historia agencji, która korzysta na francuskim boomie w NBA

Na francuskim boomie w NBA zarabiają ci, którzy przewidzieli go odpowiednio wcześniej i wytrzymali lata posuchy. Agencja Comsport działa od lat 90., a jej twórcy przetrwali pracę na trzy etaty i bankructwo. Dziś jej klientem jest Victor Wembanyama oraz wiele innych gwiazd NBA i WNBA. Za to jednym z jej agentów jest Polak.

Victor Wembanyama pozuje do zdjęcia na zielonym tle przed nowym sezonem NBA
Victor Wembanyama szykuje się na swój czwarty sezon NBA. Zarobi w nim niecałe 17 mln dolarów, ale za rok jego pensja podskoczy do około 50 mln dolarów za sezon. Fot. Ronald Cortes/Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jaką drogę przeszła agencja Comsport od bankructwa do reprezentowania Victora Wembanyamy i gwiazd NBA.
  2. Dlaczego sukces Tony'ego Parkera okazał się punktem zwrotnym dla francuskiej koszykówki.
  3. W jaki sposób francuski boom w NBA stworzył jedną z najbardziej wpływowych agencji sportowych w Europie.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Jako akredytowany dziennikarz NBA i FIBA co tydzień dostarczam wam najświeższe wiadomości zza kulis najlepszej koszykarskiej ligi świata. Polecam pozostałe teksty z serii „Rzut za ocean”.

Dziś trudno nam w to uwierzyć, ale w ubiegłym wieku na parkiecie NBA postawił nogę tylko jeden francuski zawodnik. Pionierem, o którym mowa, był Tariq Abdul-Wahad, zwinny obrońca wybrany przez Sacramento Kings w 1997 r. Niski zawodnik z Europy Zachodniej był w NBA bardzo rzadkim widokiem. Mało kto wówczas spodziewał się, że w tej kwestii coś się istotnie zmieni.

NBA mocno inwestowała w marketing na Starym Kontynencie, ale raczej pod kątem promocji swoich rodzimych gwiazd. Piłka nożna była najważniejszym sportem dla Trójkolorowych i w niej upatrywano szans na sławę i pieniądze. Dlatego tak szalone wydawało się to, co wtedy nad Sekwaną robili pochodzący z Senegalu Bouna Ndiaye i jego poznany na boisku kolega Jérémy Medjana.

Jak powstał Comsport?

Panowie rzucili stałą pracę biurową i stworzyli turniej dla młodzieży, organizowany cyklicznie w różnych francuskich miastach. Sfinansowanie takiego przedsięwzięcia nie było proste. By rozkręcić biznes, wydali wszystkie oszczędności, zadłużyli się u rodziny i pracowali dorywczo w kilku różnych miejscach jednocześnie, jako budowniczy, sprzątacz samolotów, nauczyciel WF-u czy sprzedawca podrobionych ubrań.

Czuli jednak, że warto, bo odkryli nowy sposób na zarobek. Na swoich turniejach regularnie poznawali młodych, perspektywicznych zawodników, którzy potrzebowali kierunku i opieki. Zaczęli więc też działać jako agenci, początkowo mało znanych koszykarzy marzących o grze w lidze francuskiej, a nie za oceanem. Właśnie wtedy stworzyli agencję o nazwie Comsport, którą prowadzą do dziś.

Po chwili, zamiast organizować swoje eventy, już jako agenci z pierwszymi klientami zaczęli uczęszczać na międzykrajowe młodzieżowe mecze rangi FIBA. Nawiązywali kontakty. Ndiaye z zawodnikami afrykańskiego pochodzenia, a Medjana z pozostałymi, licząc na wielkie bingo.

Jak się można domyśleć, działalność z początku nie tylko nie była lukratywna, ale także na taką się nie zapowiadała. Nadzieję jednak dał debiut Tony'ego Parkera w barwach San Antonio Spurs w 2001 r. Francuski koszykarz swoimi solidnymi występami dla drużyny kalibru mistrzowskiego zmienił sposób myślenia. We Francji dokonano rewolucji w szkoleniu młodzieży, a dzieci chętniej grały w koszykówkę. Z kolei w NBA z większym zaciekawieniem patrzono na zawodników pochodzenia francuskiego.

Moment, który zmienił przyszłość agencji

Przełom dla Comsportu przyszedł w 2005 r., gdy klient Ian Mahinmi został wybrany w pierwszej rundzie draftu NBA. Wzmocniło to pozycję negocjacyjną firmy w rozmowach z potencjalnymi nowymi klientami. Wówczas mało kto we Francji mógł pochwalić się tym, że jego dwóch zawodników zostało wybranych w tym samym drafcie. Również w 2005 r., ale w drugiej rundzie, do NBA trafił inny klient Comsportu, Ronny Turiaf.

Okres przełomu firma wykorzystała jako okazję do ekspansji. Zaczęła inwestować krocie w rozwój działalności, przewidując gigantyczne zyski z pierwszych dużych kontraktów, które ich wybrani w drafcie klienci mieli wkrótce podpisać. Kalkulacje były jednak zbyt optymistyczne i nie uwzględniały między innymi tego, że zawodnik, w tym wypadku Ronny Turiaf, może zwolnić firmę przed podpisaniem nowej umowy. Skończyło się to dla Comsportu bankructwem.

Firma przetrwała jednak kryzys i wyszła zwycięsko z restrukturyzacji w dużym stopniu dzięki współpracy z nowymi gwiazdami, które znają nawet młodsi fani koszykówki. Nicolas Batum, wybrany do NBA w 2008 r., oraz Evan Fournier i Rudy Gobert, wybrani kolejno w latach 2012-2013, to klienci Comsportu. Tylko ta trójka zarobiła w NBA w sumie już około 650 mln dolarów. A na tym nie koniec, bo tylko Batum skończył karierę, a pozostała dwójka nadal gra i zarabia.

Francuska rewolucja w NBA i Victor Wembanyama

Dziś zarówno dla Comsportu, jak i francuskiej koszykówki nastały czasy prosperity. Francuscy koszykarze są srebrnymi medalistami ostatnich igrzysk olimpijskich, a koszykarki srebrnymi medalistkami mistrzostw świata. W ostatnich pięciu latach francuski zawodnik dwukrotnie został wybrany z pierwszym numerem draftu NBA. W drafcie 2024 r. Francja stała się pierwszą europejską nacją z trzema zawodnikami w pierwszej dziesiątce. W zeszłym sezonie w NBA grało 19 Francuzów, co było absolutnym rekordem.

Nie mówiąc już o tym, że jedna z największych gwiazd NBA i koszykówki na świecie jest Francuzem. Victor Wembanyama to klient Comsportu od 15. roku życia. Ndiaye i Medjana znali go jako dziesięciolatka i, co najważniejsze, zbudowali już wtedy relację zarówno z nim, jak i jego rodziną. Dziś nie tylko negocjują mu kontrakty, ale doradzają w kwestiach wizerunkowych i spełniają jego marzenia. Tak było rok temu, gdy chciał spędzić dwa tygodnie na osobności w buddyjskiej świątyni.

Ekspansja Comsportu poza Francję

Pomoc młodym zawodnikom w dostaniu się do NBA to jedno, ale negocjowanie kontraktów sponsorskich i zarządzanie wizerunkiem jednego z najsławniejszych sportowców to drugie. Comsport rozrósł się do gigantycznych rozmiarów. Firma rozpoczęła niedawno współpracę z Bilalem Coulibalym i Tidjanem Salaunem, dwoma niezwykle perspektywicznymi zawodnikami.

Mają też umowę z siostrą Salauna, która z sukcesami gra w WNBA. Comsport poszerzył działalność o kobiecą koszykówkę i ma w WNBA już pięć zawodniczek. Przestał się też skupiać wyłącznie na francuskich zawodnikach. Pierwszy duży klient firmy spoza kraju, Ukrainiec Max Shulga, zadebiutował już w NBA.

Z takim rozmachem nie da się działać we dwójkę. Ndiaye pracuje z Dallas, Medjana z Paryża, ale mają agentów na całym świecie. Jednym z agentów Comsportu został Polak Hubert Radke.

To były polski koszykarz, który na koncie ma występy w Polskiej Lidze Koszykówki i amerykańskiej NCAA. Zarówno w Polsce, jak i za oceanem ukończył studia prawnicze i specjalizuje się w prawie sportowym. Jest pierwszym i dotychczas jedynym agentem koszykarskim z Polski certyfikowanym przez związek zawodowy koszykarzy NBA.

Czekamy, aż wprowadzi nam kolejnego Polaka do NBA. Chcemy takiego boomu jak we Francji! 

Główne wnioski

  1. Agencja Comsport jest przykładem firmy, która odniosła sukces dzięki wieloletniej konsekwencji i inwestowaniu w rozwijający się rynek jeszcze przed jego eksplozją. Jej założyciele zaczynali od organizacji młodzieżowych turniejów i pracy dorywczej, a następnie stopniowo budowali sieć kontaktów w środowisku koszykarskim. Mimo bankructwa i restrukturyzacji zdołali utrzymać działalność, co pozwoliło im skorzystać na wzroście znaczenia francuskich zawodników w NBA.
  2. Rozwój Comsportu był ściśle związany z przemianą francuskiej koszykówki. Debiut Tony'ego Parkera oraz sukcesy kolejnych graczy zmieniły postrzeganie francuskich talentów zarówno w kraju, jak i za oceanem. Efektem są rekordowe liczby Francuzów występujących w NBA, wysokie miejsca w drafcie oraz sukcesy reprezentacji narodowych. Francja stała się jednym z najważniejszych europejskich źródeł talentów dla najlepszej ligi świata.
  3. Obecnie Comsport działa znacznie szerzej niż tradycyjna agencja sportowa. Firma zajmuje się nie tylko negocjowaniem kontraktów zawodniczych, ale także budową wizerunku, umowami sponsorskimi i rozwojem kariery swoich klientów. Najlepszym przykładem jest Victor Wembanyama. Równocześnie agencja rozwija działalność w WNBA oraz poza Francją, budując międzynarodową strukturę agentów, w której znalazło się także miejsce dla Polaka Huberta Radke.