Od bankructwa do milionów. Niesamowita historia agencji, która korzysta na francuskim boomie w NBA
Na francuskim boomie w NBA zarabiają ci, którzy przewidzieli go odpowiednio wcześniej i wytrzymali lata posuchy. Agencja Comsport działa od lat 90., a jej twórcy przetrwali pracę na trzy etaty i bankructwo. Dziś jej klientem jest Victor Wembanyama oraz wiele innych gwiazd NBA i WNBA. Za to jednym z jej agentów jest Polak.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jaką drogę przeszła agencja Comsport od bankructwa do reprezentowania Victora Wembanyamy i gwiazd NBA.
- Dlaczego sukces Tony'ego Parkera okazał się punktem zwrotnym dla francuskiej koszykówki.
- W jaki sposób francuski boom w NBA stworzył jedną z najbardziej wpływowych agencji sportowych w Europie.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Jako akredytowany dziennikarz NBA i FIBA co tydzień dostarczam wam najświeższe wiadomości zza kulis najlepszej koszykarskiej ligi świata. Polecam pozostałe teksty z serii „Rzut za ocean”.
Dziś trudno nam w to uwierzyć, ale w ubiegłym wieku na parkiecie NBA postawił nogę tylko jeden francuski zawodnik. Pionierem, o którym mowa, był Tariq Abdul-Wahad, zwinny obrońca wybrany przez Sacramento Kings w 1997 r. Niski zawodnik z Europy Zachodniej był w NBA bardzo rzadkim widokiem. Mało kto wówczas spodziewał się, że w tej kwestii coś się istotnie zmieni.
NBA mocno inwestowała w marketing na Starym Kontynencie, ale raczej pod kątem promocji swoich rodzimych gwiazd. Piłka nożna była najważniejszym sportem dla Trójkolorowych i w niej upatrywano szans na sławę i pieniądze. Dlatego tak szalone wydawało się to, co wtedy nad Sekwaną robili pochodzący z Senegalu Bouna Ndiaye i jego poznany na boisku kolega Jérémy Medjana.
Jak powstał Comsport?
Panowie rzucili stałą pracę biurową i stworzyli turniej dla młodzieży, organizowany cyklicznie w różnych francuskich miastach. Sfinansowanie takiego przedsięwzięcia nie było proste. By rozkręcić biznes, wydali wszystkie oszczędności, zadłużyli się u rodziny i pracowali dorywczo w kilku różnych miejscach jednocześnie, jako budowniczy, sprzątacz samolotów, nauczyciel WF-u czy sprzedawca podrobionych ubrań.
Czuli jednak, że warto, bo odkryli nowy sposób na zarobek. Na swoich turniejach regularnie poznawali młodych, perspektywicznych zawodników, którzy potrzebowali kierunku i opieki. Zaczęli więc też działać jako agenci, początkowo mało znanych koszykarzy marzących o grze w lidze francuskiej, a nie za oceanem. Właśnie wtedy stworzyli agencję o nazwie Comsport, którą prowadzą do dziś.
Po chwili, zamiast organizować swoje eventy, już jako agenci z pierwszymi klientami zaczęli uczęszczać na międzykrajowe młodzieżowe mecze rangi FIBA. Nawiązywali kontakty. Ndiaye z zawodnikami afrykańskiego pochodzenia, a Medjana z pozostałymi, licząc na wielkie bingo.
Jak się można domyśleć, działalność z początku nie tylko nie była lukratywna, ale także na taką się nie zapowiadała. Nadzieję jednak dał debiut Tony'ego Parkera w barwach San Antonio Spurs w 2001 r. Francuski koszykarz swoimi solidnymi występami dla drużyny kalibru mistrzowskiego zmienił sposób myślenia. We Francji dokonano rewolucji w szkoleniu młodzieży, a dzieci chętniej grały w koszykówkę. Z kolei w NBA z większym zaciekawieniem patrzono na zawodników pochodzenia francuskiego.
Moment, który zmienił przyszłość agencji
Przełom dla Comsportu przyszedł w 2005 r., gdy klient Ian Mahinmi został wybrany w pierwszej rundzie draftu NBA. Wzmocniło to pozycję negocjacyjną firmy w rozmowach z potencjalnymi nowymi klientami. Wówczas mało kto we Francji mógł pochwalić się tym, że jego dwóch zawodników zostało wybranych w tym samym drafcie. Również w 2005 r., ale w drugiej rundzie, do NBA trafił inny klient Comsportu, Ronny Turiaf.
Okres przełomu firma wykorzystała jako okazję do ekspansji. Zaczęła inwestować krocie w rozwój działalności, przewidując gigantyczne zyski z pierwszych dużych kontraktów, które ich wybrani w drafcie klienci mieli wkrótce podpisać. Kalkulacje były jednak zbyt optymistyczne i nie uwzględniały między innymi tego, że zawodnik, w tym wypadku Ronny Turiaf, może zwolnić firmę przed podpisaniem nowej umowy. Skończyło się to dla Comsportu bankructwem.
Firma przetrwała jednak kryzys i wyszła zwycięsko z restrukturyzacji w dużym stopniu dzięki współpracy z nowymi gwiazdami, które znają nawet młodsi fani koszykówki. Nicolas Batum, wybrany do NBA w 2008 r., oraz Evan Fournier i Rudy Gobert, wybrani kolejno w latach 2012-2013, to klienci Comsportu. Tylko ta trójka zarobiła w NBA w sumie już około 650 mln dolarów. A na tym nie koniec, bo tylko Batum skończył karierę, a pozostała dwójka nadal gra i zarabia.
Francuska rewolucja w NBA i Victor Wembanyama
Dziś zarówno dla Comsportu, jak i francuskiej koszykówki nastały czasy prosperity. Francuscy koszykarze są srebrnymi medalistami ostatnich igrzysk olimpijskich, a koszykarki srebrnymi medalistkami mistrzostw świata. W ostatnich pięciu latach francuski zawodnik dwukrotnie został wybrany z pierwszym numerem draftu NBA. W drafcie 2024 r. Francja stała się pierwszą europejską nacją z trzema zawodnikami w pierwszej dziesiątce. W zeszłym sezonie w NBA grało 19 Francuzów, co było absolutnym rekordem.
Nie mówiąc już o tym, że jedna z największych gwiazd NBA i koszykówki na świecie jest Francuzem. Victor Wembanyama to klient Comsportu od 15. roku życia. Ndiaye i Medjana znali go jako dziesięciolatka i, co najważniejsze, zbudowali już wtedy relację zarówno z nim, jak i jego rodziną. Dziś nie tylko negocjują mu kontrakty, ale doradzają w kwestiach wizerunkowych i spełniają jego marzenia. Tak było rok temu, gdy chciał spędzić dwa tygodnie na osobności w buddyjskiej świątyni.
Ekspansja Comsportu poza Francję
Pomoc młodym zawodnikom w dostaniu się do NBA to jedno, ale negocjowanie kontraktów sponsorskich i zarządzanie wizerunkiem jednego z najsławniejszych sportowców to drugie. Comsport rozrósł się do gigantycznych rozmiarów. Firma rozpoczęła niedawno współpracę z Bilalem Coulibalym i Tidjanem Salaunem, dwoma niezwykle perspektywicznymi zawodnikami.
Mają też umowę z siostrą Salauna, która z sukcesami gra w WNBA. Comsport poszerzył działalność o kobiecą koszykówkę i ma w WNBA już pięć zawodniczek. Przestał się też skupiać wyłącznie na francuskich zawodnikach. Pierwszy duży klient firmy spoza kraju, Ukrainiec Max Shulga, zadebiutował już w NBA.
Z takim rozmachem nie da się działać we dwójkę. Ndiaye pracuje z Dallas, Medjana z Paryża, ale mają agentów na całym świecie. Jednym z agentów Comsportu został Polak Hubert Radke.
To były polski koszykarz, który na koncie ma występy w Polskiej Lidze Koszykówki i amerykańskiej NCAA. Zarówno w Polsce, jak i za oceanem ukończył studia prawnicze i specjalizuje się w prawie sportowym. Jest pierwszym i dotychczas jedynym agentem koszykarskim z Polski certyfikowanym przez związek zawodowy koszykarzy NBA.
Czekamy, aż wprowadzi nam kolejnego Polaka do NBA. Chcemy takiego boomu jak we Francji!
Główne wnioski
- Agencja Comsport jest przykładem firmy, która odniosła sukces dzięki wieloletniej konsekwencji i inwestowaniu w rozwijający się rynek jeszcze przed jego eksplozją. Jej założyciele zaczynali od organizacji młodzieżowych turniejów i pracy dorywczej, a następnie stopniowo budowali sieć kontaktów w środowisku koszykarskim. Mimo bankructwa i restrukturyzacji zdołali utrzymać działalność, co pozwoliło im skorzystać na wzroście znaczenia francuskich zawodników w NBA.
- Rozwój Comsportu był ściśle związany z przemianą francuskiej koszykówki. Debiut Tony'ego Parkera oraz sukcesy kolejnych graczy zmieniły postrzeganie francuskich talentów zarówno w kraju, jak i za oceanem. Efektem są rekordowe liczby Francuzów występujących w NBA, wysokie miejsca w drafcie oraz sukcesy reprezentacji narodowych. Francja stała się jednym z najważniejszych europejskich źródeł talentów dla najlepszej ligi świata.
- Obecnie Comsport działa znacznie szerzej niż tradycyjna agencja sportowa. Firma zajmuje się nie tylko negocjowaniem kontraktów zawodniczych, ale także budową wizerunku, umowami sponsorskimi i rozwojem kariery swoich klientów. Najlepszym przykładem jest Victor Wembanyama. Równocześnie agencja rozwija działalność w WNBA oraz poza Francją, budując międzynarodową strukturę agentów, w której znalazło się także miejsce dla Polaka Huberta Radke.



