Nowy trend na Wall Street. Fundusze grają na rynkach predykcyjnych
Za oceanem powstają firmy inwestycyjne, które działają wyłącznie na rynkach predykcyjnych. Na ten rynek wchodzą również tradycyjne fundusze hedgingowe, by nie zostać w tyle za nową konkurencją. Jednocześnie trwa wyścig o to, kto uruchomi pierwszy ETF powiązany z kontraktami na rynkach predykcyjnych.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego fundusze zaczęły inwestować na rynkach predykcyjnych, zamiast ograniczać się do tradycyjnych aktywów.
- W jaki sposób inwestorzy instytucjonalni wykorzystują rynki predykcyjne do osiągania zysków i zabezpieczania się przed ryzykiem.
- Na jakim etapie znajduje się wyścig o pierwsze fundusze ETF oparte na kontraktach predykcyjnych.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
W amerykańskich mediach pojawia się coraz więcej doniesień o firmach inwestycyjnych, które specjalizują się w handlu na rynkach predykcyjnych. Zamiast handlować akcjami i obligacjami na giełdzie, kupują i sprzedają kontrakty powiązane z wynikami określonych wydarzeń politycznych czy społecznych.
Z kolejnych publikacji wynika, że temat stopniowo przestaje być traktowany jak ciekawostka, a zaczyna być postrzegany jako poważny segment rynku finansowego. Trudno się dziwić, bo nie tylko przybywa funduszy działających na rynkach predykcyjnych, ale także rośnie skala ich działalności i jej znaczenie dla rynku.
Fundusze inwestycyjne stawiają wyłącznie na rynki predykcyjne
Alcedine Technologies, firma założona w USA w 2024 r. przez dwóch młodych matematyków, należy do największych podmiotów działających na rynkach predykcyjnych. Niektóre firmy z tego segmentu przeprowadzają każdego miesiąca transakcje o wartości setek milionów dolarów.
Pod względem stosowanych strategii ich działalność przypomina funkcjonowanie tradycyjnych funduszy inwestycyjnych. Opierają się na analizie ilościowej i algorytmach, często automatyzując zawieranie transakcji. Nie wszystkie jednak zarządzają kapitałem klientów – część wykorzystuje własne środki. Różnią się zatem także sposobem wynagradzania. Opracowują strategie inwestycyjne oparte na przewidywaniu wyników określonych wydarzeń.
By zarobić, nie wybierają jednak akcji czy innych aktywów, których wartość mogłaby wzrosnąć w następstwie danego wydarzenia. Zamiast tego kupują kontrakty, których wartość zależy bezpośrednio od tego, czy określone zdarzenie nastąpi, czy nie.
Jak działają kontrakty na rynkach predykcyjnych
Najłatwiej wyjaśnić to na przykładzie. Zbliżają się wybory połówkowe w USA, podczas których Amerykanie wybiorą wszystkich członków Izby Reprezentantów i część senatorów.
Jeśli większość w Izbie Reprezentantów zdobędą Demokraci, mogą zyskać akcje spółek z sektorów, które inwestorzy uznają za potencjalnych beneficjentów polityki tego ugrupowania. Natomiast jeśli większość utrzymają Republikanie, na wartości mogą zyskać inne spółki, którym sprzyjałaby kontynuacja dotychczasowej polityki.
Klasyczny, aktywnie zarządzany fundusz, przekonany o tym, że większość zdobędzie określona partia, mógłby kupić akcje spółek, które jego zdaniem zyskają na jej zwycięstwie. Fundusze działające na rynkach predykcyjnych mogą zamiast tego kupić kontrakt, którego wypłata zależy bezpośrednio od wyniku wyborów – czyli w praktyce założyć się o to, która partia zdobędzie większość.
Warto wiedzieć
Rynki predykcyjne – łopatologicznie
Rynki predykcyjne przypominają giełdy, tyle że zamiast akcjami handluje się na nich kontraktami dotyczącymi przyszłych wydarzeń. Kupujesz kontrakt zakładający, że coś się wydarzy (lub nie), a jego cena odzwierciedla prawdopodobieństwo, jakie uczestnicy rynku przypisują danemu zdarzeniu.
Przykład? Jeżeli kontrakt na obniżkę stóp procentowych przez amerykański bank centralny (Fed) kosztuje 70 centów, to oznacza, że rynek ocenia prawdopodobieństwo takiej decyzji na około 70 proc.
Jeśli Fed faktycznie obniży stopy, kontrakt zostanie rozliczony po 1 dolarze. Jeśli nie, jego wartość spadnie do zera. Właściciel kontraktu zarabia więc 30 centów (pomniejszonych o ewentualne opłaty) lub traci zainwestowane 70 centów.
Obstawiać można bardzo wiele wydarzeń: wybory, decyzje banków centralnych, inflację, PKB, pogodę czy wyniki zawodów sportowych.
Najbardziej znane platformy to Kalshi, Polymarket i PredictIt. Kalshi powstało w 2018 r., Polymarket w 2020 r., a PredictIt działa od 2014 r. Sama idea rynków predykcyjnych istnieje od dawna, ale prawdziwy boom nastąpił dopiero w ostatnich latach.
Coraz większy kapitał na przewidywanie
We wrześniu wolumen obrotu na platformie Kalshi sięgnął kilkudziesięciu miliardów dolarów. To wartość zawartych kontraktów, a nie kwota, którą użytkownicy wpłacili na platformę. Handlowali oni kontraktami dotyczącymi tego, kto wygra mecz, która partia wygra wybory lub… jaka jutro będzie pogoda. Na rynkach predykcyjnych można obstawiać najróżniejsze wydarzenia, ale największą część obrotów generują obecnie zakłady sportowe. Jednocześnie rośnie zainteresowanie inwestorów instytucjonalnych kontraktami dotyczącymi polityki, gospodarki i decyzji regulacyjnych.
Według danych opublikowanych przez Kalshi w maju 2026 r. wolumen handlu realizowanego przez inwestorów instytucjonalnych wzrósł w ciągu sześciu miesięcy o 800 proc. Platforma informowała jednocześnie, że jej roczny wolumen obrotu, liczony na podstawie bieżącego tempa handlu, zwiększył się z 52 mld do 178 mld dolarów. Z kolei według raportu Predicted w całym drugim kwartale 2026 r. wartość nominalna obrotów na rynkach predykcyjnych wyniosła 111 mld dolarów.
Skąd małe firmy biorą pieniądze na handel predykcjami
Co ciekawe, część tego kapitału pochodzi z programów wsparcia dla animatorów rynku, organizowanych przez same platformy. Oferują one m.in. wynagrodzenie za zapewnianie płynności, a niekiedy także inne zachęty finansowe dla firm rozwijających działalność na rynkach predykcyjnych. Platformom zależy, by wolumen obrotu był wysoki, kontrakty można było łatwo kupować i sprzedawać, a ceny możliwie dobrze odzwierciedlały oczekiwania uczestników rynku.
Przez pewien czas jednym ze źródeł finansowania małych firm działających na rynkach predykcyjnych, poza kapitałem własnym i pieniędzmi klientów, była Wall Street. Nie tylko w formie kredytów bankowych, lecz także w formie bezpośrednich inwestycji kapitałowych.
Nową niszą zainteresowały się również fundusze hedgingowe, znane z aktywnego poszukiwania okazji inwestycyjnych. Przez pewien czas wspierały nowych graczy kapitałem. Teraz uznały, że same zaczną działać na tym rynku.
Fundusze hedgingowe wchodzą na rynki predykcyjne
Od sierpnia Cantor Fitzgerald, amerykańska firma inwestycyjna i brokerska obsługująca około 3 tys. klientów instytucjonalnych, w tym fundusze hedgingowe, umożliwia im handel kontraktami na regulowanej platformie Kalshi. Jako pośrednik daje więc tradycyjnym instytucjom możliwość obstawiania konkretnych wydarzeń: organizuje zawieranie dużych transakcji, a partnerem zapewniającym wycenę kontraktów i płynność jest Susquehanna Predictions.
Jak podaje Cantor Fitzgerald, to efekt popytu zgłaszanego przez klientów. Przykładowo, fundusz hedgingowy oczekujący dobrej sprzedaży nowego iPhone'a mógłby zamiast akcji Apple kupić kontrakt, którego wypłata zależy od przekroczenia określonego poziomu sprzedaży – o ile taki kontrakt byłby dostępny. Gdyby kupił akcje, nie miałby gwarancji wzrostu kursu, który reaguje przecież na znacznie więcej czynników niż sprzedaż jednego produktu. Kontrakt predykcyjny pozwala natomiast zarobić bezpośrednio na trafnym przewidzeniu konkretnego wyniku.
Innym zastosowaniem rynków predykcyjnych przez inwestorów instytucjonalnych jest zabezpieczanie się przed ryzykiem. Załóżmy, że mamy portfel inwestycji w surowce, którego wartość zależy od wzrostu cen ropy lub pszenicy. Jego właściciel może ograniczyć ryzyko spadków, kupując kontrakt predykcyjny, który przyniesie wypłatę, jeśli ceny surowców spadną poniżej określonego poziomu. Takie rozwiązanie może być alternatywą dla tradycyjnego zabezpieczenia za pomocą giełdowych kontraktów terminowych. Nie musi jednak być od niego prostsze ani tańsze – wiele zależy od dostępności odpowiednich kontraktów, ich płynności i kosztów transakcyjnych.
Nowa konkurencja dla tradycyjnych funduszy
Warto jednak zwrócić uwagę również na biznesowy wymiar tego zjawiska. Nowe firmy inwestycyjne specjalizujące się w handlu na rynkach predykcyjnych stały się dla funduszy hedgingowych konkurencją. Poszerzając działalność, fundusze hedgingowe mogą zatrzymać klientów zainteresowanych tym segmentem rynku, a także przyciągnąć nowych. Ich przewagą są rozpoznawalna marka, doświadczenie i zaufanie inwestorów.
Na rozwoju rynku predykcyjnego mogą skorzystać także brokerzy obsługujący fundusze hedgingowe. Udostępnili instytucjonalnym klientom nowe, cieszące się dużym zainteresowaniem instrumenty finansowe, zyskując kolejne źródło przychodów. Firmy specjalizujące się w handlu na rynkach predykcyjnych często zawierają transakcje bezpośrednio na platformach, bez udziału tradycyjnych brokerów. Jeśli jednak część generowanych przez nie obrotów przejmą fundusze hedgingowe korzystające z usług pośredników, dla tych ostatnich może to oznaczać znaczący wzrost przychodów.
Czy rynki predykcyjne powtórzą historię bitcoina?
Firmy świadczące usługi finansowe w USA bardzo uważnie obserwują rosnące zainteresowanie rynkami predykcyjnymi. Wystarczy spojrzeć na oferty pracy funduszy hedgingowych, które intensywnie poszukują specjalistów od analizy ilościowej z doświadczeniem na tych rynkach.
Z perspektywy rynkowej sytuacja przypomina tę, którą kilka lat temu obserwowaliśmy na rynku bitcoina. Początkowo kryptowalutę kupowali przede wszystkim inwestorzy gotowi zaakceptować wysokie ryzyko, korzystający bezpośrednio z wyspecjalizowanych platform. Później na regulowanych giełdach pojawiły się kontrakty terminowe na bitcoina, a następnie fundusze ETF zapewniające bezpośrednią ekspozycję na jego cenę.
Wejście kryptowalut do tradycyjnego świata finansów było przełomem, który otworzył rynek na nową grupę inwestorów i znaczące napływy kapitału. Kurs bitcoina w kolejnych latach mocno wzrósł, podobnie jak wolumen obrotu. Na rynkach predykcyjnych można dziś dostrzec podobny kierunek zmian.
Instytucje chcą umożliwić swoim klientom inwestowanie w kontrakty predykcyjne, widząc ich rosnącą popularność. Wykorzystują swoją renomę, by przekonywać klientów, że lepiej korzystać z usług sprawdzonego pośrednika niż zawierać takie transakcje bezpośrednio na platformach predykcyjnych.
Wyścig o ETF oparty na predykcjach
Trwa wyścig o to, kto uruchomi pierwsze fundusze ETF powiązane z wynikami określonych wydarzeń. W lutym 2026 r. trzy firmy inwestycyjne – Roundhill Investments, Bitwise i GraniteShares – złożyły dokumenty dotyczące łącznie 24 takich funduszy. Ich strategie przewidują m.in. inwestowanie w kontrakty dotyczące wyników wyborów prezydenckich i parlamentarnych w USA oraz ryzyka recesji.
Pierwsze fundusze miały zadebiutować na giełdzie na początku maja. Jednak 4 maja, dzień przed planowanym debiutem funduszy ETF Roundhill, amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC), odpowiednik polskiej KNF, zażądała od emitentów dodatkowych informacji na temat konstrukcji produktów i ryzyka dla inwestorów. Od tego czasu trwa analiza zgłoszonych projektów, a kolejne instytucje pracują nad alternatywnymi rozwiązaniami.
Inwestorzy zyskali więc więcej czasu na zapoznanie się z zasadami działania funduszy ETF proponowanych przez Roundhill Investments i pozostałych emitentów. Ich dokumentacja nadal jest dostępna w internecie. Szczególnie mocno wybrzmiewa ostrzeżenie, że jeśli wydarzenie, od którego zależy wynik danego funduszu, nie nastąpi, inwestor może stracić niemal cały zainwestowany kapitał. Mało który fundusz ETF oferuje aż tak mocne wrażenia.
Główne wnioski
- Rynki predykcyjne przestają być finansową niszą i przyciągają coraz większe zainteresowanie inwestorów instytucjonalnych. Powstają wyspecjalizowane firmy inwestycyjne, które zamiast handlować tradycyjnymi aktywami koncentrują się na kontraktach uzależnionych od wyników określonych wydarzeń. Rosnący wolumen obrotu i zaangażowanie profesjonalnych uczestników rynku pokazują, że ten model działalności zdobywa coraz większe znaczenie w amerykańskim sektorze finansowym.
- Tradycyjne fundusze hedgingowe również wchodzą na rynki predykcyjne. Coraz częściej traktują kontrakty predykcyjne jako uzupełnienie klasycznych strategii inwestycyjnych opartych na akcjach, surowcach czy innych instrumentach pochodnych. Dzięki temu mogą nie tylko budować pozycje inwestycyjne powiązane z konkretnymi wydarzeniami, ale również wykorzystywać takie kontrakty do zabezpieczania się przed określonymi rodzajami ryzyka.
- Rozwój rynków predykcyjnych przypomina wcześniejsze otwieranie się tradycyjnych finansów na kryptowaluty. Brokerzy, fundusze i emitenci produktów inwestycyjnych próbują stworzyć infrastrukturę ułatwiającą klientom dostęp do kontraktów predykcyjnych. Kolejnym etapem może być uruchomienie pierwszych funduszy ETF powiązanych z wynikami wydarzeń politycznych i gospodarczych. Ich debiut opóźniła jednak interwencja amerykańskiego regulatora. Jeśli produkty te trafią na giełdę, mogą przyciągnąć nowy kapitał i zwiększyć skalę rynku, choć wiążą się z ryzykiem utraty niemal całej inwestycji.






