Kanadyjska giełda lepsza od amerykańskiej. Gdzie tkwi jej sukces?
Stany Zjednoczone wznowiły wojnę handlową z Kanadą, wprowadzając nowe cła i wykluczając kanadyjskie dobra z listy zakupów rządowych. Kanada zrewanżowała się swoimi ograniczeniami. Na całe to zamieszanie niezwykle odporna jest kanadyjska giełda. Dlaczego jej indeksy nie przestają rosnąć?
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego kanadyjska giełda radzi sobie lepiej od amerykańskiej mimo wojny handlowej z USA.
- Jak wzrost cen ropy i złota wpływa na notowania kanadyjskich spółek.
- Które sektory odpowiadają za rekordową siłę indeksu S&P/TSX Composite.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Pojawiają się czasem kąśliwe komentarze, że wkrótce dziennikarzy zastąpi sztuczna inteligencja. Nawet ona miałaby jednak problem z precyzyjnym nakreśleniem etapów wojny handlowej między Stanami Zjednoczonymi a Kanadą.
Wiadomo, kiedy się zaczęła i jakie były jej dotychczas najważniejsze momenty. W międzyczasie było jednak tyle zamieszania, pustych gróźb i niespełnionych obietnic, że komputer by się pogubił.
Nowe cła i zakazy. Jak zaostrza się wojna handlowa USA i Kanady?
Dla nas kluczowe są ostatnie wydarzenia. W tym tygodniu zaczął obowiązywać nowy amerykański zakaz importu kanadyjskiego sera i innych wyrobów mlecznych. Podobnie zabronione zostało w USA sprowadzanie kanadyjskich alkoholi i motocykli.
To efekt rozporządzeń podpisanych trzy tygodnie temu przez Donalda Trumpa. Prezydent USA mówił wtedy, że w ten sposób odpowiada na cła wprowadzone przez Kanadyjczyków tego samego dnia.
Tymczasem te kanadyjskie cła były zaimplementowane jako odpowiedź na sięgające 50 proc. taryfy wprowadzone przez Amerykanów. W założeniu ich wielkość i skutki gospodarcze mają być analogiczne do tych spowodowanych przez USA.
Podsumowując, w ostatnich tygodniach dla Kanadyjczyków i Amerykanów droższe stało się sprowadzanie stali, elektroniki, samochodów, części samochodowych czy sprzętu rolniczego.
USA zwiększają presję. Kanada odpowiada własnymi ograniczeniami
Amerykanie jako pierwsi posunęli się do całkowitego zakazu. Oni też wznowili wojnę handlową po załamaniu się sierpniowych negocjacji, mających uspokoić relacje handlowe między państwami.
Podobnie Amerykanie jako pierwsi wykreślili dobra swojego sąsiada z listy potencjalnych zakupów agencji rządowych. Instytucje państwowe, często kupujące te same produkty od lat, będą musiały poszukać nowych dostawców.
Jeżeli mielibyśmy użyć biblijnego porównania, to patrząc na rozmiar gospodarki, w tym układzie USA są Dawidem z niemal trzynastokrotnie wyższym PKB w minionym roku, sięgającym ponad 30 bln dolarów.
Nawet tylko te kilka nowych zakazów może być dla Kanady odczuwalne. Sam eksport alkoholi kraju klonowego liścia ma wartość około 1,5 mld dolarów, z czego 90 proc. to sprzedaż do USA. Równie ważny jest eksport do południowego sąsiada dla branż motocyklowej i mlecznej.
Efektywna stawka celna, czyli średnia ważona wyliczona na podstawie realnej wielkości i wartości importu, wynosi dla kanadyjskich produktów już 7,5 proc. Podskoczy do 9,5 proc., jeżeli Amerykanie wprowadzą zapowiadane nowe stawki na samochody. Raptem miesiąc temu wynosiła 5 proc.
Rosną koszty dla gospodarki, ale giełda pozostaje odporna
Analitycy już liczą straty wynikające z nowych napięć i prognozują, co się może wydarzyć w przypadku dalszej eskalacji konfliktu. Obniżają przewidywania, co do wzrostu gospodarczego w USA i spodziewają się wzrostu bezrobocia. Już teraz widzą pierwsze skutki, a wojna handlowa dopiero została wznowiona.
To jednak temat dla niezawodnego działu analiz XYZ. My skupmy się na giełdzie, która tradycyjnie jest barometrem kondycji gospodarczej i nastrojów w społeczeństwie. Kanadyjski rynek akcji jest ósmy na świecie pod względem kapitalizacji rynkowej i nie brakuje na nim płynności. Bardzo szybko pokazuje emocje inwestorów.
Spójrzmy na główny indeks akcji o nazwie S&P/TSX Composite. W tym roku jest 11 proc. na plusie. To wynik zbliżony do tego wygenerowanego przez amerykański S&P 500. Jednak w perspektywie 12 miesięcy kanadyjski wskaźnik urósł już o 18 proc., więc jest lepszy od amerykańskiego, który w tym okresie urósł o 15 proc.
Ponadto, jak wynika z obliczeń banku TD, kanadyjski indeks zaliczył najdłuższy od dwóch dekad okres lepszych wyników niż jego amerykański odpowiednik. Od lutego 2025 r. każdego miesiąca nieprzerwanie rósł bardziej niż S&P 500. To historyczne osiągnięcie, bo od początku swojego istnienia amerykański indeks jest lepszy średnio o 2 pkt proc. rocznie.
Dlaczego kanadyjska giełda wyprzedza amerykańską?
Jakim więc cudem akurat teraz giełda stosunkowo małego państwa, w dodatku od dwóch lat nękanego wojną handlową, jest w stanie zachowywać się równie dobrze lub lepiej niż znany na całym świecie nowojorski rynek akcji? Ponadto będący głównym beneficjentem szału na sztuczną inteligencję, jednego z największych trendów inwestycyjnych w historii.
Kluczowa jest struktura. Spółki z branż dotkniętych wojną celną, rozpoczętą przez Donalda Trumpa, stanowią tylko około 10 proc. kapitalizacji rynkowej kanadyjskiej giełdy, wynika z obliczeń BMO.
Na rynku akcji w Toronto dominują sektory: finansowy, energetyczny, surowcowy i konsumencki. Zarówno w głównym indeksie, jak i w mniejszych odpowiednikach. A to branże, które mają się świetnie od kilku kwartałów.
Paradoksalnie częściowo dzięki prezydentowi USA. Atakując Iran, doprowadził do obaw o podaż ropy i podniesienia jej cen, a kanadyjskie spółki są jednymi z największych eksporterów czarnego złota. Dobrze reagują też na wyższe ceny złota, a te podskoczyły w związku z napięciami na arenie międzynarodowej, których Trump zdecydowanie nie studzi.
Surowce od lat decydują o sile kanadyjskiego rynku
Tylko dwa razy w historii kanadyjska giełda biła na głowę amerykańską dłużej niż obecnie. Jeżeli przeanalizujemy te dwa rekordowe okresy, to zauważymy, że nastąpiły w okresie dynamicznych wzrostów cen ropy, między 2004 a 2009 r.
Warto wspomnieć, że pierwsza dekada XXI w. była najlepszą dekadą w historii kanadyjskiej giełdy właśnie dzięki tym skokom cen ropy. Był to również okres jej dominacji nad amerykańską, bo w USA sytuacja gospodarcza pozostawiała wiele do życzenia.
Za to w latach 90. i po 2010 r. mieliśmy spadające ceny surowców i dobrą kondycję gospodarki oraz giełdy w USA, więc kanadyjskie indeksy zachowywały się słabo. Po 2020 r. mieliśmy duże wzrosty cen surowców i problemy w USA, więc S&P/TSX odżył.
Widać jasny przepis na sukces kanadyjskich akcji. Surowce muszą drożeć, a amerykańska gospodarka cierpieć. Takie były okoliczności pięciu najlepszych okresów kanadyjskiej giełdy i jej największej dominacji nad nowojorską.
Sektor surowcowy i banki napędzają wzrosty w Kanadzie
Jeżeli kanadyjski indeks akcji zamknie ten rok z lepszym wynikiem niż amerykański, to zrobi to drugi raz z rzędu, po raz pierwszy w historii. Dużo zależy od tego, jak dalej będą się zachowywać najmocniejsze kanadyjskie sektory.
Kluczowy dla giełdy w Toronto oczywiście jest sektor surowcowy, który urósł o 120 proc. od lutego zeszłego roku, o kosmiczne 98 pkt proc. więcej niż amerykański odpowiednik. Dominują w nim wydobywcy złota, których notowania rosną razem z ceną kruszcu. Ważne są też spółki powiązane z ropą, a ta drożała w obliczu ataku Rosji na Ukrainę i rośnie teraz przez atak USA na Iran. Kanadyjscy producenci korzystają z wyższych cen ropy, a nie są podatni na problemy z produkcją.
Niezwykle mocny i dominujący nad amerykańskim odpowiednikiem jest sektor finansowy w Kanadzie. Indeks sektorowy, na który składają się najwięksi kanadyjscy pożyczkodawcy, ubezpieczyciele i instytucje zarządzające kapitałem, jest 55 proc. na plusie od lutego zeszłego roku. Amerykański odpowiednik urósł w tym czasie o 14 proc.
Dominacja kanadyjskiej branży finansowej to kwestia dobrych wyników, wynikających z korzystnych warunków kredytowych i dużych zarobków z handlu akcjami oraz renomy. Sześć największych banków w Kanadzie odpowiada za trzy czwarte wzrostu sektora, a to właśnie je postrzega się jako dobry wybór na czas globalnych niepokojów.
Patriotyzm konsumencki wspiera kanadyjskie spółki
Dobrze zachowują się też spółki konsumenckie, zajmujące się sprzedażą dóbr, zarówno pierwszej potrzeby, jak i dyskrecjonalnych, czyli takich, z których można zrezygnować. Kanadyjski indeks dla tego sektora jest lepszy od amerykańskiego o 18 pkt proc. na przestrzeni ostatnich 21 miesięcy. Pomagają nie tylko niskie koszty długu i dotacje rządowe, ale także nowa, patriotyczna moda na kanadyjskie produkty.
Podsumowując, największe sektory kanadyjskiej giełdy rosną najmocniej. Ponadto paradoksalnie każdemu pomógł prezydent USA.
Zaatakował Iran, podbijając ceny ropy, dając zarobić kanadyjskim wydobywcom i sprzedawcom. Nie zakończył wojny w Ukrainie, jak obiecał, i rozpoczął nową na Bliskim Wschodzie, czym nasilił napięcia, które skłoniły klientów do sięgnięcia po usługi i akcje kanadyjskich banków. Ponadto rozpoczął wojnę handlową, która skłoniła Kanadyjczyków do konsumenckiego patriotyzmu i zakupu lokalnych produktów, ku uciesze ich producentów.
Struktura indeksu daje Kanadzie przewagę nad Wall Street
Na koniec trzeba wspomnieć o jeszcze jednym wątku. Zupełnie różne są wagi przypisane poszczególnym sektorom w kanadyjskim i amerykańskim indeksie akcji. Warunki rynkowe tak się ułożyły, że nastąpił dobry okres nie tylko dla najliczniej reprezentowanych sektorów na kanadyjskiej giełdzie, ale także ważących najwięcej w głównym indeksie. Dlatego indeks zachowuje się tak dobrze wobec amerykańskiego.
Kiedy na kanadyjskiej giełdzie się powodzi, to bardzo się powodzi. Natomiast kiedy jest załamanie, to jest ono gigantyczne. W Stanach Zjednoczonych trzy największe sektory stanowią mniej niż połowę indeksu S&P 500. To może tłumaczyć, dlaczego mimo ogromnych wzrostów w sektorze technologicznym giełda w USA przegrywa z kanadyjską.
W Kanadzie trzy największe sektory zajmują ponad 70 proc. indeksu S&P/TSX Composite. Dlatego obecne dobre zachowanie tychże sektorów powoduje tak duży wzrost indeksu, a ich słabość wywoła... wiadomo co. Warto na to uważać, rozważając inwestycje.
Główne wnioski
- Kanadyjska giełda pozostaje odporna na skutki wojny handlowej głównie dzięki swojej strukturze sektorowej. Udział branż bezpośrednio dotkniętych nowymi cłami i ograniczeniami jest relatywnie niewielki. Dużą część rynku stanowią natomiast spółki finansowe, surowcowe i energetyczne, które korzystają z obecnych warunków gospodarczych. Dzięki temu negatywny wpływ napięć handlowych nie przekłada się bezpośrednio na zachowanie głównego indeksu giełdowego.
- Kluczowym źródłem siły kanadyjskiego rynku są wysokie ceny surowców. Historia pokazuje, że okresy największej przewagi kanadyjskiej giełdy nad amerykańską niemal zawsze zbiegały się z dynamicznymi wzrostami cen ropy i złota. Podobny mechanizm działa obecnie. Drożejąca ropa i złoto zwiększają przychody największych spółek notowanych w Toronto, co wzmacnia cały indeks. Korzystają na tym zarówno producenci surowców, jak i inwestorzy poszukujący ekspozycji na te segmenty rynku.
- Znaczenie ma również przewaga kanadyjskiego sektora finansowego oraz wzrost krajowej konsumpcji. Największe banki i instytucje finansowe osiągają dobre wyniki dzięki korzystnym warunkom rynkowym i rosnącemu zainteresowaniu bezpieczniejszymi aktywami. Jednocześnie wojna handlowa przyczyniła się do wzrostu popularności lokalnych produktów, co wspiera spółki konsumenckie. Połączenie silnych banków, wysokich cen surowców i rosnącego patriotyzmu zakupowego tworzy obecnie fundament siły kanadyjskiej giełdy.





