Ceny ropy mocno rosną. Niepewny wynik wyborów w Izraelu, USA szykują się do ataku na Iran

Ropa na rynkach mocno drożeje w środę, gdy analitycy skupiają uwagę na doniesieniach, że USA mogą wznowić akcję militarną w Iranie po przyszłotygodniowych wyborach połówkowych (Midterms) do amerykańskiego Kongresu. Tymczasem po wyborach w Izraelu nie jest pewne, czy premier Benjamin Netanjahu utrzyma władzę.

Benchmarkowe kontrakty na ropę Brent ok. godz. 9.49 kosztowały 110,93 dolara (+1,39 proc.), a na ropę WTI – 101,47 dolara (+1,57 proc.).

Jak donosi „The Wall Street Journal”, USA nakazały kilku krajom Zatoki Perskiej przygotowanie się na krótką, intensywną akcję. Gazeta powołuje się na informacje anonimowych źródeł.

Prezydent USA Donald Trump nie zdecydował się na kontynuację działań wobec Iranu, ale skłania się ku dużemu atakowi USA na ten kraj po wyborach – podał WSJ.

Arabia Saudyjska blisko otwartego konfliktu z Iranem

Tymczasem Pakistan, Turcja i Arabia Saudyjska wydały po czterostronnym spotkaniu z Iranem w Teheranie oświadczenie, w którym zobowiązały się do kontynuowania rozmów mających na celu rozszerzenie współpracy regionalnej, w tym w zakresie „pokoju i bezpieczeństwa” – przekazał we wtorek portal Iran Wire.

Rozmowy w Teheranie były pierwszym kontaktem na wysokim szczeblu między Iranem a urzędnikami Arabii Saudyjskiej od początku wojny USA i Izraela z Iranem.

Stronę saudyjską reprezentował minister obrony Chalid bin Salman, turecką – szef wywiadu Ibrahim Kalin, a pakistańską – dowódca armii Asim Munir. Irańską – prezydent Masud Pezeszkian oraz sekretarz irańskiej Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Mohsen Rezai.

Arabia Saudyjska, Pakistan i Turcja w sierpniu podpisały pakt obronny Mekki, przewidujący, że atak na jednego z jego członków będzie traktowany jako atak na każdego.

Rijad poinformował, że wizyta miała na celu otwarcie kanałów negocjacyjnych służących zapobieżeniu powrotowi eskalacji militarnej.

Wysoki rangą pakistański urzędnik ds. bezpieczeństwa powiedział, że głównym celem szczytu było ustanowienie regionalnego mechanizmu zapobiegającego atakom między krajami w regionie.

Analitycy informują, że rynek ropy bierze pod uwagę większe prawdopodobieństwo ponownej eskalacji konfliktu w regionie, a ceny ropy na globalnych giełdach pozostają wrażliwe na rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie, w szczególności na działania, które mogą podjąć Stany Zjednoczone po listopadowych wyborach do Kongresu.

Czytaj także: Huti: Egipskie wsparcie dla Saudów oznacza wypowiedzenie wojny

Po wyborach brak widocznej większości w izraelskim parlamencie

Tymczasem we wtorkowych wyborach parlamentarnych w Izraelu nie ma wyraźnego zwycięzcy. Likud premiera Benjamina Netanjahu prawdopodobnie zdobył najwięcej głosów, ale ani blok rządzący, ani opozycyjny nie uzyskał większości parlamentarnej. Spodziewane są długie negocjacje koalicyjne.

Sondaże trzech izraelskich stacji telewizyjnych wskazują na podobne wyniki. Blok przeciwników Netanjahu, skupiający ugrupowania od prawicy przez centrum po lewicę, na którego czele stoi były szef sztabu armii Gadi Ajzenkot, może zdobyć 52–53 mandaty w 120-osobowym Knesecie. Z kolei prawicowy obóz premiera, obejmujący partie nacjonalistyczne i religijne, może zdobyć około 50 mandatów.

Do utworzenia rządu potrzeba większości 61 mandatów. Niejednoznaczny wynik wyborów może oznaczać wielotygodniowe negocjacje koalicyjne. Taki impas będzie działał na korzyść Netanjahu, który do czasu powołania nowego rządu pozostanie premierem.

Jeśli w Izraelu nie uda się utworzyć koalicji rządzącej, kraj ten może przeprowadzić kolejne wybory.

Ropa WTI od początku roku zyskała 77,1 proc., a Brent zdrożała o 90,5 proc.

Czytaj także: Nikt nie zdobył większości w Knesecie. Lider opozycji wezwał Benjamina Netanjahu do wycofania się z polityki

Źródło: PAP, XYZ