Katastrofa kolejowa w Hiszpanii. Zderzyły się dwa szybkie pociągi, jest kilkadziesiąt ofiar śmiertelnych
Kolejna katastrofa kolejowa w Hiszpanii. W prowincji Toledo, między miastami Los Yébenes i Urda, zderzyły się dwa szybkie pociągi. Według mediów jest wielu rannych.

Dostawca: PAP/EPA.
Jak tłumaczy Sky News, pociąg dużych prędkości AVE z Madrytu do Sewilli zderzył się z pociągiem Iryo. Według hiszpańskiej telewizji publicznej TVE jeden pociąg najechał na tył drugiego. Uderzenie było tak silne, że dwa wagony wypadły z szyn i stoczyły się z nasypu.

Pierwsze hipotezy dotyczące przyczyn katastrofy
Według „El Español” na pokładzie pociągu AVE było 147 osób, a Iryo przewoził 397 pasażerów. Portal dodaje, powołując się na źródła z hiszpańskich kolei, że pierwszą hipotezą dotyczącą przyczyn katastrofy jest błąd ludzki.
Z kolei RTVE podaje, że przed katastrofą na tym odcinku linii zatrzymano osiem pociągów ze względu na awarię systemu sterowania ruchem. Potem pozwolono im ruszyć, jednak skład Iryo nie był w stanie kontynuować trasy. Jednocześnie pociąg AVE dostał zgodę na jazdę z centrum sterowania ruchem na stacji Atocha. Zdaniem hiszpańskich mediów coraz więcej przemawia za błędem ludzkim w połączeniu z awarią techniczną jako przyczyny katastrofy.
Z kolei jeden z maszynistów powiedział lokalnemu dziennikowi „Diario Sur”, że „system monitorowania torów miał problemy od wtorkowego wieczoru”.
– Prowadziłem pociąg z Madrytu do Malagi, gdy skład zatrzymał się na 120. kilometrze koło Urdy, bo system nie mógł ustalić lokalizacji pociągu – dodał.
Świadek wypadku: to było jak wybuch bomby
– Z trzech wagonów pociągu Iryo wciąż wyciągane są zwłoki. To apokaliptyczny widok, jakby wybuchła bomba. Ciężko sobie wyobrazić, by ktoś mógł to przeżyć, bo te wagony są tylko pogiętą masą metalu. Z dziewięciu wagonów naszego pociągu cztery czy pięć tylnych jest całkowicie wykolejonych. Pięć wagonów pociągu AVE jest tam, gdzie powinny być wagony naszego składu – mówi jeden ze świadków wypadku, cytowany przez „El Mundo”.
Na miejscu pojawili się ratownicy. Jednak, jak poinformowały hiszpańskie władze, zginęło co najmniej 46 osób a 179 jest rannych. Zamknięta została linia kolejowa pomiędzy Madrytem a południową Andaluzją.
Premier Hiszpanii: jestem wstrząśnięty tą katastrofą
Głos zabrał już premier Hiszpanii Pedro Sanchez. Zapewnił że "solidaryzuje się z ofiarami katastrofy i wspiera je". Dodał w sieci, że jest "wstrząśnięty tą poważną katastrofą". Poinformował także, że jest w kontakcie zarówno z ministrem transportu, jak i z szefem rządu wspólnoty autonomicznej Kastylia-La Mancha.
Lokalne władze: nie wiemy, dlaczego pierwszy pociąg się zatrzymał
– Wydaje się, że jeden z pociągów uderzył w drugi, który podróżował po tej samej linii między Madrytem a Sewillą. Nie wiemy, dlaczego pierwszy skład się zatrzymał. To uderzenie spowodowało, że wagony spadły z nasypu. Cały czas otrzymujemy nowe dane o ofiarach śmiertelnych i rannych. Według strażaków i służb ratunkowych bilans ofiar będzie cały czas rósł – powiedziała rzeczniczka lokalnych władz Esther Padilla, jak podaje „Daily Mirror”.
Wypadki kolejowe w Hiszpanii w 2026
Katastrofa w prowincji Toledo to nie pierwszy poważny wypadek kolejowy w Hiszpanii w 2026 r. W miejscowości Adamuz na południu kraju dwoma pociągami dużych prędkości podróżowało około 500 osób. Ostatnie wagony pociągu z Malagi do Madrytu wypadły z szyn na sąsiedni tor, wprost pod pociąg relacji Madryt–Huelva. Drugi skład wykoleił się w wyniku zderzenia. Zginęło 46 osób, a ponad 120 zostało rannych.
Z kolei 20 stycznia między miejscowościami Gelida i Sant Sadurní d’Anoia mur oporowy zawalił się na przednią część katalońskiego pociągu. W wypadku zginął maszynista składu, a 37 osób zostało rannych, w tym cztery ciężko.
Tego samego dnia między stacjami Tordera a Maçanet-Massanes w Katalonii wykoleił się inny pociąg. Przyczyną były kamienie na torach. W tym zdarzeniu na szczęście nikt nie został ranny.
Tekst jest aktualizowany