Producent kosmetyków Dove i Rexona chce podnieść ceny. To przez wojnę w Iranie

Koncern Unilever spodziewa się wzrostu cen swoich produktów pod koniec bieżącego, a także w przyszłym roku – informuje Reuters. Producent wskazał, że decyzja ta wynika ze skutków wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie. Podobne plany sygnalizowali inni duzi gracze, jak Coca-Cola czy Nestle.

„Zdecydowanie spodziewamy się, że ceny w 2027 roku będą wyższe niż średnia z 2026 roku” – powiedział prezes Unilever Fernando Fernandez, cytowany przez Reutersa. Jak wskazał menedżer, kierowana przez niego firma ma większą pewność co do skali przyszłych kosztów, dlatego zamierza przyspieszyć proces ustalania nowego cennika.

Uniliver już zaczął podnosić ceny. Podwyżki przyspieszyły w drugiej połowie roku

Ogłoszenie planów firmy towarzyszyło publikacji wyników finansowych. W III kw. przychody spółki wyniosły 13,3 mld dolarów, co przełożyło się na wzrost o 6,7 proc. względem analogicznego okresu rok wcześniej. Jednocześnie grupa wypracowała wzrost sprzedaży bazowej o 5,2 proc. w relacji rocznej, przebijając tym samym prognozy rynkowe zakładające poziom 4,8 proc.

Dynamika sprzedaży bazowej rozłożyła się pomiędzy wzrostu wolumenu o 2,9 pkt proc., a także wzrost cen o 2,3 pkt proc. Producent poinformował, że musiał zareagować podniesieniem cen z uwagi na wyższe koszty surowców, zwłaszcza w segmencie artykułów gospodarstwa domowego i higieny osobistej.

Większa presja na podwyżki była zauważalna w drugiej połowie roku. Od stycznia do września sprzedaż bazowa Unilever wzrosła o 4,9 proc., w czym wzrost cen miał swój udział oceniony na 1,1 pkt proc.

Po pandemii i wysokiej inflacji konsument jest wyczulony na wyższe ceny

Przenoszenie części rosnących kosztów na konsumentów może ukazać się niełatwym zadaniem. Producent, podobnie jak inni przedstawiciele branży, stosował podwyżki cen w czasie pandemii Covid-19, a także po wywołaniu wojny w Ukrainie przez Rosję. Skala decyzji może więc zostać ograniczona tak, aby nie odstraszyć klientów.

Unilever może nie być jednak osamotniony w swojej strategii. Podobne sygnały wysyłali już bowiem inni producenci żywności i podstawowych dóbr konsumpcyjnych.

We wtorek prezes Coca-Coli Henrique Braun powiedział, że presja kosztowa na firmie może utrzymać się również w 2027 r. Dyrektor finansowa Nestle Anna Manz powiedziała w połowie października, że firma ocenia, że ponownie może pojawić się presja wynikająca ze wzrostu kosztów. W raporcie finansowym Procter & Gamble ostrzegł, że drożejące surowce, energia i transport mogą znaleźć odzwierciedlenie w rocznym zysku.

Unilever to producent takich marek jak m.in.: Dove, Rexona, Cif, Domestos, a także artykułów spożywczych Knorr, Hellmann's i Lipton. Choć wspomniane towary mogą niedługo przejść do innego właściciela. W swojej strategii Unilever wskazał, że chce skupić się na dziale higieny osobistej, a segment żywności zostanie sprzedany grupie McCormick za 45 mld dolarów. Transakcja ma zostać zakończona w pierwszej połowie 2027 r.

Polecamy: Unilever po reorganizacji inwestuje w Polsce. „Realizujemy projekty za 250 mln zł”