Brazylijskie media: ambasada USA uznała wygraną Luli, wbrew stanowisku Trumpa
Ambasada USA w Brazylii uznała w wewnętrznym raporcie, że wygrana prezydenta Luiza Inacia Luli da Silvy była „zaskakująca, ale jednoznaczna” – poinformował tamtejszy dziennik „Folha de S.Paulo”. Ocena ta różni się od stanowiska Donalda Trumpa, który sugerował, że wybory w Brazylii mogły być „sfałszowane”.

Jak wskazuje brazylijski dziennik, powołując się na wewnętrzny raport amerykańskiej ambasady, dyplomaci uznali, że niedzielne wybory przebiegły spokojnie mimo utrudnień w transporcie publicznym i dostępie do lokali wyborczych w niektórych częściach kraju. Te problemy powstały na skutek niesprzyjających warunków pogodowych. W niektórych miejscach wydłużono głosowanie o dwie godziny.
W dokumencie przesłanym do Departamentu Stanu wskazano także, że międzynarodowi obserwatorzy nie zgłosili zastrzeżeń co do wyniku głosowania. Wygraną Luli uznała opozycyjna wobec prezydenta Partia Liberalna. Nie zrobił tego jednak jej przedstawiciel i bezpośredni konkurent w wyborach – Flavio Bolsanaro.
Prawicowy senator uważa, że wydłużenie działalności poszczególnych lokali wyborczych nie powinno mieć miejsca. Jak jednak wskazał dziennik „Folha de S.Paulo”, o dodatkowy czas dla wyborców wystąpiły sztaby obu kandydatów. Ponadto według brazylijskiego Najwyższego Trybunału Wyborczego (TSE) w dodatkowym czasie oddano około 34 tys. głosów. Nie mogło to wpłynąć na ostateczny rezultat, ponieważ Lula wygrał różnicą ok. 4,4 mln głosów.
Według brazylijskiego dziennika ambasada USA przekazała Waszyngtonowi, że dalsze kwestionowanie przez Bolsonaro wyników wyborów może doprowadzić do kryzysu politycznego. Takiego zdania mają być przedstawiciele Partii Liberalnej, którzy uważają, że decyzja ich kandydata może zaszkodzić samemu ugrupowaniu.
Polecamy: Lula wygrał wybory w Brazylii. Przed nim pięć poważnych wyzwań gospodarczych
Trump nie pogratulował Luli wygranej. USA przyjęły zbiegłego Bolsanaro
Zwycięstwa prezydenta Luli nadal nie uznał Donald Trump, który kilkakrotnie sugerował, że wybory w Brazylii „były dziwne”. Relacji pomiędzy przywódcami nie poprawia też fakt, że USA udzieliły Flavio Bolsanaro schronienia. Brazylijski polityk opuścił kraj w środę 28 października, a dzień później wraz z rodziną wylądował w Miami.
Flavio Bolsanaro został zobowiązany przez brazylijski Sąd Najwyższy do zdania paszportu. Polityk jest podejrzewany o przestępstwa finansowe, w tym o unikanie płacenia podatków i pranie pieniędzy. Sprawą zajmuje się sędzia Alexandre de Moraes, który we wrześniu 2025 r. skazał na 27 lat i trzy miesiące pozbawienia wolności ojca senatora – Jaira Bolsanaro. W jego przypadku udowodniono próbę zamachu stanu po tym, jak przegrał wybory prezydenckie z Lulą w 2022 r.
Rodzina Bolsonaro od lat pozostaje jedną z najważniejszych przedstawicieli brazylijskiej prawicy. Polityków uznaje się również za bliskich Donaldowi Trumpowi. Amerykański prezydent tuż po wyroku ogłoszonym przeciw Jairowi Bolsonaro nałożył na Brazylię 50-proc. cła i domagał się unieważnienia decyzji sądu.
Warto też podkreślić, że Flavio Bolsanaro miał opuścić kraj przez granicę z Argentyną, rządzoną przez prawicowego prezydenta Javiera Mileia, także sprzymierzeńca Trumpa. Ponadto młodszy z Bolsanaro nie przedstawił żadnych dowodów na to, że ostatnie wybory w Brazylii mogły zostać sfałszowane.