PKP Intercity otrzyma 500 mln zł z UE. Sfinansuje z nich zakup nowego taboru
Spółka PKP Intercity podpisała umowę na dofinansowanie w ramach europejskiego funduszu FEnIKS. Dzięki wsparciu z UE polski przewoźnik otrzyma 512 mln zł, które przeznaczy na zakup nowego taboru.

W poniedziałek przedstawiciele PKP Intercity oraz Centrum Unijnych Projektów Transportowych podpisali umowę na pozyskanie 512 mln zł z Funduszy Europejskich na Infrastrukturę, Klimat i Środowisko (FEnIKS). Jak wyjaśnił wiceminister funduszy i polityki regionalnej Jacek Karnowski, polska spółka przeznaczy środki na nowy tabor, w tym na 70 wagonów i 10 lokomotyw.
PKP Intercity idzie na zakupy. Nowy tabor trafi na trasę Przemyśl-Szczecin
Bardziej szczegółowe plany zdradził prezes PKP Intercity Janusz Malinowski, który wskazał, że z 70 nowych pojazdów 50 to będą wagony klasy drugiej, 10 klasy pierwszej oraz 10 gastronomicznych.
Nowy tabor ma być wykorzystywany na trasach łączących północ z południem Polski. Kilkadziesiąt wagonów zeroemisyjnych trafi na trasę Przemyśl–Szczecin, przebiegającą przez takie miasta jak Rzeszów, Kraków, Katowice, Opole i Wrocław.
Jak wskazano w komunikacie MFiPR, wagony i lokomotywy, które zostaną zakupione w ramach tego projektu, będą wyprodukowane wyłącznie w polskich fabrykach. Producentem wagonów jest poznańska Fabryka Pojazdów Szynowych H. Cegielski, a fabryka Newag S.A. z Nowego Sącza dostarczy nowoczesne lokomotywy elektryczne.
Ogłoszone dofinansowanie jest kolejnym, z którego korzystają przedstawiciele polskiej kolei. Wiceminister Karnowski wskazał, że łącznie w obecnej perspektywie finansowej z UE spółki z sektora pozyskają 24,2 mld zł.
PKP Intercity jest największym beneficjentem Krajowego Planu Odbudowy spośród firm. W ramach tego instrumentu spółka pozyskała 2,6 mld zł m.in. na modernizację wagonów i zakup nowych lokomotyw.
Przy okazji podpisania umowy prezes Janusz Malinowski wskazał, że do końca roku spółka przewiezie 97 mln pasażerów. W ciągu 10 miesięcy z usług przewoźnika skorzystało 81 mln osób.
Polecamy: Miał być jeden bilet na pociągi i autobusy. Rząd odsuwa projekt nawet o siedem lat