Kategorie artykułu: Biznes Finanse osobiste Świat

Amerykańska giełda nadal daje zarobić. Pięć strategii, które sprawdzają się w tym roku

Główny indeks akcji S&P 500 jest na minusie, a inwestorzy żyją w strachu przed geopolityką. Nie oznacza to jednak, że na amerykańskiej giełdzie nie da się zarobić. Są tam nie tylko spółki, ale całe sektory czy indeksy, które w tym roku zaliczyły wzrosty. Sprawdzamy, które z nich zyskały, ile urosły i co za tym stoi.

Zdjęcie przedstawia budynek New York Stock Exchange
Indeks S&P 500 jest w tym roku ponad 3 proc. na minusie i zaliczył właśnie najgorszy kwartał od 2022 r., fot. Sara Konradi/Bloomberg via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie sektory i strategie pozwoliły inwestorom osiągnąć zyski mimo spadków indeksu S&P 500.
  2. W jaki sposób wydarzenia geopolityczne wpłynęły na notowania spółek surowcowych i obronnych
  3. Jak decyzje Sądu Najwyższego USA dotyczące ceł przełożyły się na wyniki wybranych przedsiębiorstw.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Wielu dziennikarzy w swoich artykułach nawiązuje do dzieł kultury, porównując opisywany temat do wybranego obrazu czy książki. Dziś jednak równie silnym punktem odniesienia są memy i kultura internetowa.

Dlatego trzeba się dostosować i obecną sytuację inwestorów giełdowych porównać do krążącego od lat mema „Captain, it’s Wednesday”. Ukazuje przemęczonego kapitana wzdychającego, że przetrwał niezwykle trudny tydzień, oraz jego młodszego towarzysza, który zauważa, że jest dopiero środa. W podobny sposób inwestorzy mogą dziś westchnąć, że za nimi wyjątkowo trudny rok – choć minął dopiero pierwszy kwartał.

Działo się w tych trzech miesiącach tak dużo, że trudno uwierzyć, iż to dopiero ćwierć roku. Szczególnie odczuwają to inwestorzy, którzy mają kapitał ulokowany – choćby częściowo – w spółkach zza oceanu.

Cały czas coś

Najpierw Stany Zjednoczone groziły przejęciem Grenlandii, a potem w spektakularny sposób porwały Nicolása Maduro, lidera Wenezueli. Rosja kontynuowała ataki na Ukrainę, a USA uderzyły w Iran, doprowadzając do tymczasowego przerwania globalnego łańcucha dostaw ropy. W międzyczasie Sąd Najwyższy USA zakwestionował część ceł wprowadzonych przez Donalda Trumpa, których poziom i tak był wcześniej wielokrotnie zmieniany. W sektorze technologicznym pojawiły się z kolei obawy o skutki rewolucji związanej z coraz szerszą adopcją AI.

Z perspektywy inwestorów kluczowe jest jedno: każde z tych wydarzeń uderzało nie w pojedyncze spółki, lecz w całe sektory – dziesiątki, a nawet setki firm, ich modele biznesowe i… kursy.

Indeks S&P 500 spadł o ponad 4 proc., co oznacza najsłabszy kwartał od blisko czterech lat.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Nie oznacza to jednak, że nie dało się zarobić. Na nowojorskiej giełdzie, największej na świecie, inwestorzy mogli wykorzystać niespodziewane wydarzenia rynkowe i nie tylko wyjść na plus, ale osiągnąć bardzo solidne stopy zwrotu. Opisujemy najbardziej trafione strategie – od najbardziej oczywistych po bardziej niszowe.

1. Wartość w cenie

W burzliwym okresie na arenie międzynarodowej zaskakująco dobrze radzą sobie tzw. spółki value. To podejście polega na inwestowaniu w firmy, których wycena rynkowa jest relatywnie niska względem ich fundamentów, zamiast koncentrować się na potencjale wzrostu. Zwykle są to spółki o niskich wycenach giełdowych, z ugruntowaną pozycją w branży, stabilnymi zyskami i regularną dywidendą.

Stały się one swego rodzaju bezpieczną przystanią dla inwestorów w okresie rosnącej niepewności, gdy napięcia geopolityczne zaczęły zagrażać kondycji gospodarki – m.in. poprzez ryzyko wzrostu inflacji.

Za oceanem największe spółki tego typu skupia indeks Russell 1000 Value, który w tym roku radzi sobie wyraźnie lepiej niż jego odpowiednik dla spółek wzrostowych. Jest także silniejszy od S&P 500, choć przewaga ta zmniejszyła się względem początku roku. Obecnie oscyluje wokół 2 proc. stopy zwrotu od początku roku.

Jednym z motorów wzrostu pozostaje znana Polakom spółka Moderna – firma biotechnologiczna, której kurs wzrósł o ok. 65 proc. Drugim przykładem jest SanDisk – producent nośników pamięci, którego notowania wzrosły niemal o 200 proc.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

2. Surowce pewniakiem

Długo nie było nic słychać o sektorze surowcowym. Ostatni raz przyciągał on większą uwagę w okresie popandemicznym, gdy niepewność dotyczyła zarówno popytu, jak i podaży. Od tego czasu działo się w nim stosunkowo niewiele – aż do teraz. W tym roku wsparciem dla sektora okazały się dwa kluczowe wydarzenia.

Najpierw Stany Zjednoczone porwały Nicolása Maduro, kontrowersyjnego lidera Wenezueli. Kraj z Ameryki Południowej ma duże złoża ropy i jest jednym z największych producentów w regionie. Produkowałby jednak więcej, gdyby posiadał bardziej nowoczesną infrastrukturę. Pomóc w tej sprawie i jednocześnie czerpać korzyści z wydobycia zamierzają Amerykanie, a konkretnie amerykańskie spółki wywołane do tablicy przez Donalda Trumpa.

Prezydent USA zaraz po porwaniu wenezuelskiego lidera stwierdził, że amerykańskie koncerny przejmą tamtejszą infrastrukturę, zmodernizują ją i będą czerpać znaczące zyski z wydobycia. To silnie zadziałało na wyobraźnię inwestorów. Kapitał zaczął płynąć do spółek takich jak Chevron czy ExxonMobil, co przełożyło się na wzrost ich kursów.

Ruch w kierunku sektora surowcowego dodatkowo się nasilił, gdy atak USA na Iran podważył stabilność globalnej podaży ropy. Rynek zareagował gwałtownie – ceny surowca w krótkim czasie wzrosły nawet do ok. 100–120 dolarów za baryłkę, co natychmiast poprawiło perspektywy przychodów koncernów naftowych. W efekcie sektor surowcowy stał się jednym z głównych beneficjentów geopolitycznej niepewności.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

3. Wojna się opłaca

Uważni obserwatorzy rynku szybko zauważą, że oba pozytywne impulsy dla sektora naftowego były bezpośrednio związane z działaniami militarnymi. Zarówno interwencja w Wenezueli, jak i atak na Iran miały charakter wojskowy. Do tego dochodzą inne sygnały: amerykańska groźba przejęcia Grenlandii, rozważania o wyjściu z NATO czy żądanie zwiększenia budżetu wojskowego do 1,5 bln dolarów. Trudno zakładać, że to koniec tego typu napięć – raczej przeciwnie.

Z takiego założenia wyszli również inwestorzy. Kapitał zaczął płynąć do sektora obronnego, który stał się jednym z głównych beneficjentów rosnących napięć geopolitycznych. Co istotne, aż 7 z 10 największych globalnych firm zbrojeniowych jest notowanych w USA.

Giganci tacy jak Lockheed Martin czy Northrop Grumman odnotowali wzrosty kursów rzędu 20 proc. Dobrze radzili sobie także mniejsi gracze – dla przykładu, L3Harris Technologies zyskał niemal 20 proc.

Jeszcze mocniejsze ruchy widoczne były na poziomie funduszy sektorowych. Niektóre amerykańskie fundusze ETF skoncentrowane na obronności wzrosły nawet o ok. 50 proc. Szczególnie dobrze radziły sobie te spółki, które w przeszłości realizowały duże kontrakty rządowe w USA – i mogą liczyć na kolejne w warunkach rosnących wydatków militarnych.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

4. Iran to nie tylko ropa

Atak USA na Iran i – w jego następstwie – zamknięcie cieśniny Ormuz, kluczowej dla globalnych łańcuchów dostaw, wywołały nie tylko obawy o podaż ropy, ale także o dostępność nawozów sztucznych. Spółki z Bliskiego Wschodu odpowiadają za około 40 proc. światowej produkcji tych surowców.

Inwestorzy szybko zaczęli analizować, kto może skorzystać na ewentualnych zakłóceniach dostaw z regionu. Dodatkowo sytuację komplikował fakt, że wojna w Iranie utrudniła przesył gazu ziemnego, który jest kluczowym surowcem w produkcji nawozów. Oznacza to, że problemy mogą dotknąć nie tylko eksport, ale również samą produkcję w regionie.

Jako potencjalnych beneficjentów tej sytuacji inwestorzy wskazali przede wszystkim amerykańskie spółki nawozowe. CF Industries oraz Intrepid Potash odnotowały w tym roku wzrosty kursów rzędu ok. 60 proc. Również mniejsze podmioty z sektora, takie jak Corteva czy Nutrien, wyraźnie zyskały na wartości.

Patrząc szerzej, napięcia geopolityczne przełożyły się na cały sektor rolny. Wzrosły ceny kontraktów na produkty rolne, co było efektem obaw o dostępność kluczowych surowców – ropy, gazu ziemnego oraz nawozów – niezbędnych do utrzymania produkcji żywności.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

5. Cło z wozu, spółkom lżej

Na dłużej warto zatrzymać się przy sektorze rolniczym. Po tym jak amerykański Sąd Najwyższy uznał część ceł wprowadzonych w ubiegłym roku przez Donalda Trumpa za nielegalne, wiele spółek zyskało wyraźne wsparcie. Choć kwestia ewentualnych zwrotów opłat i odszkodowań pozostaje otwarta i nie musi zakończyć się korzystnie dla firm, inwestorzy zareagowali szybko – zaczęli skupować akcje przedsiębiorstw najbardziej narażonych wcześniej na skutki ceł.

Jednym z beneficjentów był John Deere, producent maszyn rolniczych, który importuje znaczną część komponentów. Jego akcje wzrosły o ok. 20 proc. Cła obciążały wyniki spółki kwotą ok. 300 mln dolarów kwartalnie, dlatego ich ograniczenie pozwoliło zarządowi podnieść prognozę rocznego zysku z 4,5 do 5 mld dolarów. Podobny efekt widoczny był w przypadku Caterpillara, producenta maszyn budowlanych.

Dwucyfrowe wzrosty odnotowały także spółki z sektora handlu detalicznego i dóbr konsumpcyjnych, szczególnie te zależne od importu z Azji. Five Below, oferująca szeroki wybór tanich produktów, wyraźnie zyskała na wartości, podobnie jak Hasbro, producent zabawek posiadający fabryki m.in. w Chinach i Indiach.

Główne wnioski

  1. Pierwszy kwartał roku przyniósł spadek indeksu S&P 500 o ponad 4 proc., co było jednym z najsłabszych wyników od kilku lat. Nie oznacza to jednak jednolitej sytuacji na rynku. Pomimo pogorszenia nastrojów część sektorów i strategii inwestycyjnych pozwoliła osiągnąć dodatnie stopy zwrotu. Szczególnie wyróżniły się spółki typu value, które dzięki stabilnym fundamentom i regularnym dochodom stały się relatywnie bezpieczną przystanią dla kapitału.
  2. Kluczowym czynnikiem wpływającym na rynki były wydarzenia geopolityczne, oddziałujące nie na pojedyncze spółki, lecz na całe sektory gospodarki. Konflikty zbrojne i napięcia międzynarodowe przełożyły się na wzrost cen surowców oraz zwiększone zainteresowanie spółkami energetycznymi i obronnymi. To pokazuje, jak silna pozostaje zależność między sytuacją globalną a wynikami rynkowymi.
  3. Istotną rolę odegrały również decyzje polityczne i regulacyjne w Stanach Zjednoczonych. Uznanie części ceł za nielegalne poprawiło perspektywy finansowe firm uzależnionych od importu komponentów, co szybko znalazło odzwierciedlenie w ich wycenach. Jednocześnie zaburzenia w globalnych łańcuchach dostaw – szczególnie w sektorze rolniczym i nawozowym – stworzyły nowe możliwości dla wybranych spółek, które mogły skorzystać z ograniczonej podaży i rosnących cen produktów.