Kategoria artykułu: Sport

Czy można w Polsce wychować mistrza motocrossu, prowadząc warsztat samochodowy? Próbuje rodzina Zarembów

Znajomy naciskał i naciskał, aż w końcu Rafał Zaremba zapisał 6-letniego syna na motocross. Zaczęła się przygoda, dziś już 12-letnia, pochłaniająca wszystkie pieniądze. – No ale które małżeństwo może powiedzieć, że spędza z synem całe dni? – pyta ojciec motocyklisty.

Dawid Zaremba, polski motocyklista
Dawid Zaremba jest dwukrotnym mistrzem Polski w motocrossie, obecnie ściga się Niemczech w serii ADAC MX Masters. Fot. Dawid Zaremba/archiwum własne

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Ile pieniędzy rocznie przeznacza rodzina Zarembów na karierę motocrossową syna.
  2. Którzy ludzie ze świata polskiego sportu pomogli lub pomagają Dawidowi Zarembie.
  3. Dlaczego Dawid Zaremba wybrał motocross, a nie wyścigi motocyklowe po torach asfaltowych.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

18-letni Dawid Zaremba od kilku lat startuje w Niemczech. Na tamtejsze tory motocrossowe jeździ z rodzicami kamperem, który zastępuje hotel. Ściga się jeszcze jako junior, ale już marzy o prawdziwych motocrossowych mistrzostwach świata. Jego obecna niemiecka seria wyścigowa – ADAC MX Masters – uznawana jest za bardzo dobry start w kontekście marzeń o światowych mistrzostwach.

W Polsce lepiej kojarzymy wyścigi motocykli po asfalcie (ze słynną serią Moto GP na czele), a jeszcze lepiej – żużel. Motocross, chociaż amatorsko popularny, jako sport zawodowy jest mniej znany. Warto więc wspomnieć, że chodzi o wyścigi kilkudziesięciu motocyklistów na torach naturalnych. Są koleiny, efektowne wzniesienia...

– Trzeba też dodać, że mówimy o wyścigach szybkich, które trwają np. 25 minut plus dwa okrążenia. Nie mylmy tego z wyścigami długodystansowymi, takimi jak Rajd Dakar – zaznacza Rafał Zaremba, ojciec Dawida.

Zaczęło się od znajomego...

Na wyścigi motocyklowe po asfalcie i na marzenia o Moto GP rodziny nie stać (to wyścigi o wiele droższe), a żużel Dawidowi Zarembie się nie spodobał.

– Tak, Dawid wolał zostać przy motocrossie. Ta pasja trwa już 12 lat i chyba nie minie. Syn zdał w tym roku maturę i raczej chce poświęcić się sportowi, na studia go nie ciągnie. Wyścigi po asfalcie odpadały, bo to sport o wiele droższy. A karierę Dawida finansuje mój warsztat samochodowy (jedno stanowisko!) plus pomoc partnerów biznesowych. Żona jest w pełni zaangażowana w pomoc synowi, na oddzielną pracę nie ma miejsca – mówi Rafał Zaremba.

We wspomnianym warsztacie nastąpiło pierwsze zetknięcie się rodziny Zarembów z motocrossem. Jeden ze znajomych, a zarazem klient warsztatu, namawiał Rafała Zarembę, by ten pokazał motocross swojemu jedynemu dziecku, 5-letniemu synowi.

– Bo syn tego znajomego też próbował. Pojechaliśmy, 5-letni Dawid usiadł na małym motorku, ale nie chciał ani odpalać, ani jechać. Wróciliśmy do domu i temat zniknął. Tak nam się przynajmniej wydawało – mówi Rafał Zaremba.

Temat nie zniknął, ponieważ znajomy nadal pojawiał się w warsztacie i nadal zachęcał. Drugi kontakt Dawida Zaremby z motocrossem – już rok później – był przełomowy. Wszystko zaczynało „klikać”.

– Pierwszy motorek kupiliśmy bezproblemowo, bo kosztował tylko tysiąc złotych. Ale po kilku miesiącach trener szkółki powiedział, że Dawidowi przydałby się taki za osiem tysięcy. Ja powiedziałem: „No musiałbym być bardzo głupi, by tyle wydać na motocykl dla dziecka”. Powiedziałem to w maju, a we wrześniu już Dawid siedział na właśnie takim motocyklu. Uległem – słysząc, że młody przejawia coś w rodzaju talentu. Na nowym motocyklu potwierdzał ten talent jeszcze szybciej – wspomina Rafał Zaremba.

Dawid Zaremba, polski motocyklista
Dawid Zaremba zdał w tym roku maturę, nauki raczej nie będzie kontynuował. Chce się w pełni poświęcić wyścigom. Fot. Dawid Zaremba/archiwum własne

Ile kosztuje kariera Dawida Zaremby

W tytule tekstu pytamy: „Czy można w Polsce wychować mistrza motocrossu, prowadząc warsztat samochodowy?”. To pytanie nie tylko o to, na jaką pomoc prywatnych podmiotów można liczyć, ale też o to, jak dochodowy może być skromny warsztat. Rafał Zaremba mówi, że rodzina z własnego biznesu przeznacza obecnie na karierę syna ok. 140 tys. zł rocznie. Zgrupowanie treningowe w Hiszpanii to koszt ok. 25 tys. zł, wyjazdy na zawody (paliwo, utrzymanie kampera itd.) – ok. 50 tys. zł.

– Koszty ponoszone przez partnerów i sponsorów wynoszą ok. 235 tys. zł. Jeździmy w niemieckim zespole, który dostrzegł talent syna i zwolnił nas z obowiązku wniesienia określonych pieniędzy do budżetu. Z marką Yamaha mamy z kolei taką umowę, że otrzymujemy dwa motocykle z rocznym opóźnieniem płatności. Kosztowałyby nas ok. 100 tys. zł (ta kwota zawarta jest w 235 tys. przedstawionych wyżej). Otrzymaliśmy motocykle rok temu w listopadzie, Dawid jeździ na nich przez cały sezon, po sezonie możemy je sprzedać. I wtedy, dokładając trochę naszych pieniędzy, regulujemy rachunki z Yamahą. Czyli jest to spora pomoc – wyjaśnia Rafał Zaremba.

Wspomina dziś, że kluczową decyzją na początku sportowej drogi syna było to, że odważnie jeździli na zagraniczne starty – mimo niezbyt imponującego budżetu.

– To właśnie na wyścigach w Holandii pewnego razu poznaliśmy Marka Dąbrowskiego, wybitnego motocyklistę, który w tamtych czasach był zaangażowany w Akademię Orlen Team. Pomagał nam w zdobywaniu „dzikich kart”, dzięki temu mogliśmy więcej startować. Dołączali partnerzy biznesowi, często tacy, których znałem z racji prowadzenia warsztatu. I jakoś udaje nam się rozwijać karierę syna. Ba, współpracujemy ze znanymi ludźmi, np. z byłym kolarzem Marcinem Mientkim, jednym z kluczowych wychowawców Michała Kwiatkowskiego, naszego kolarskiego mistrza – mówi Rafał Zaremba.

Spokojne planowanie

Wszystko może okazać się niezłą inwestycją, jeśli Dawid trafi w przyszłości na mistrzostwa świata i osiągnie tam sukces. Ale to nic pewnego. Sam Rafał Zaremba ocenia, że dopiero sezon 2029/2030 będzie dla syna odpowiedni na debiut w MŚ.

– Nie interesuje nas samo wejście do najwyższej ligi. Chcemy, by Dawid był już ukształtowany sportowo jako motocyklista i trafił do dobrego zespołu. Na razie brakuje nam jednostek treningowych, czy raczej: pieniędzy na nie. A co do ewentualnych „zwrotów”, to nigdy nie patrzyliśmy na karierę syna jak na inwestycję. Chociaż słyszymy, że np. obecny mistrz świata ma podobno ponad 80 mieszkań… Nie żałujemy. Niewiele małżeństw może powiedzieć, że spędza z dzieckiem całe dni tak często. W taki sposób na to patrzymy. A pieniądze każdy na coś wydaje… – mówi z uśmiechem Rafał Zaremba.

Polski motocyklista Dawid Zaremba z mamą i tatą w rodzinnym kamperze
Rodzina Zarembów rocznie pokonuje kamperem ok. 50 tys. kilometrów.
Fot. Dawid Zaremba/archiwum własne

Główne wnioski

  1. Dawid Zaremba to 18-letni motocyklista, który uprawia motocross. Ściga się na zamkniętych torach o naturalnej nawierzchni, musi pokonać kilkudziesięciu rywali.
  2. Budżet Dawida Zaremby na obecny sezon wyniósł ok. 375 tys. zł. Wkład rodziny ok. 140 tys., a sponsorów oraz partnerów – 235 tys. Dwa motocykle Dawid Zaremba otrzymał od Yamahy. Po sezonie może je sprzedać i wtedy dopiero uregulować rachunki z japońską marką.
  3. Dawid Zaremba trenuje motocross od 6. roku życia. Szybko wraz z rodzicami zaczął wyjeżdżać na zawody za granicę, tam wpadł w oko Markowi Dąbrowskiemu, wybitnemu polskiemu motocykliście. Ten starał się o „dzikie karty” dla młodego sportowca, rozwój postępował. Dziś Dawid Zaremba współpracuje m.in. z trenerem Marcinem Mientkim, byłym kolarzem, wychowawcą Michała Kwiatkowskiego (mistrza świata w kolarstwie).