Kategorie artykułu: Biznes Kampus XYZ

Milionerzy z PhD. Jak nauka otworzyła polskim biznesmenom drogę do fortuny

Opowieść o idealnym przedsiębiorcy z początku XXI w. ma prostą konstrukcję: rzucił studia, zamknął się w garażu, stworzył przełomowy produkt i został milionerem. Ale w cieniu mitu urosła też grupa wizjonerów, którzy biznes poparli naukowym zapleczem. Milionerzy z PhD są też w Polsce, choć rzadko chwalą się tytułami.

Majętni dziś założyciele bardzo znanych polskich firm rzadko używają swoich naukowych tytułów. Ale zgodnie mówią, że naukowe podejście pomaga im budować biznes. Fot. materiały prasowe firm

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Kim są polscy milionerzy z doktoratami.
  2. Jakie cechy i kompetencje wyniesione ze świata nauki najbardziej przydały się im w rozwoju firm.
  3. W których firmach z sektora nowych technologii założyciele inwestują w rozwój naukowy.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

„Czułem, że nowy świat rodzi się właśnie tutaj, na kampusie, w tych wszystkich laboratoriach, warsztatach i akademikach” – wspominał kilkanaście lat temu dr Eric Schmidt, jeden z najbardziej wpływowych ludzi Doliny Krzemowej, w czasie wizyty na Uniwersytecie Berkeley.

Uznawany za ojca globalnego sukcesu Google i jeden z najbogatszych ludzi na świecie nigdy nie odcinał się od akademickich korzeni. Przeciwnie – podkreślał, że to nauka nauczyła go sposobu myślenia, który później wykorzystał w biznesie.

Polscy milionerzy z doktoratem

W Polsce doktorat (ang. PhD) też nie musi być kulą u nogi, chociaż tak by się mogło wydawać, analizując bardzo niskie zarobki polskich doktorantów i młodych naukowców. Są w Polsce ludzie, dla których ścieżka naukowa stała się trampoliną do wielkiego biznesu.

W pierwszej 50. najbogatszych Polaków znajdują się przynajmniej trzy osoby, które nim zbudowały swoje fortuny, postawiły na karierę naukową: dr n.med. Małgorzata Adamkiewicz, współzałożycielka Adamed Pharma, dr Krzysztof Pawiński, pomysłodawca, współwłaściciel i szef Grupy Maspex i dr Adam Góral, założyciel i prezes Asseco Poland.

W zeszłym roku dołączyła do nich dr Kamila Gierszewska, która po śmierci męża przejęła stery w Druteksie. Jedną z najbogatszych Polek jest też dr Irena Orfinger – współzałożycielka Laboratorium Kosmetycznego Dr Irena Eris. W gronie znanych i bogatych przedsiębiorczyń z doktoratem jest także dr Sylwia Mokrysz, członkini zarządu firmy spożywczej Mokate i córka założycielki firmy Teresy Mokrysz.

Przez naukę do sukcesu biznesowego

Majętni dziś założyciele bardzo znanych polskich firm rzadko używają swoich naukowych tytułów. Ale zgodnie mówią, że naukowe podejście pomaga im budować biznes. Podkreślają, że doktorat sam w sobie żadnego sukcesu nie zagwarantuje.

To naukowy sposób myślenia może dać silną przewagę konkurencyjną.

dr Małgorzata Adamkiewicz, Adamed Pharma
– Nie chodzi o doktorat i tytuły. Ważny jest pewien sposób myślenia, który kształtuje się podczas pracy naukowej – mówi dr Małgorzata Adamkiewicz z Adamed Pharma. Fot. materiały prasowe Adamed

Dr nauk medycznych Małgorzata Adamkiewicz, właścicielka i przewodnicząca rady nadzorczej Adamed Pharma, mówi, że to ciekawość naukowca jest tym, co łączy biznes z nauką i tworzy fundament każdej innowacji.

– Tytuł naukowy oraz umiejętności badacza bardzo mi się przydały w prowadzeniu firmy. Chcę jednak jasno powiedzieć: nie chodzi o doktorat i tytuły. Ważny jest pewien sposób myślenia, który kształtuje się podczas pracy naukowej. To umiejętność i potrzeba kwestionowania status quo, sprawdzanie tego, co jeszcze nie jest znane, odkrywanie, czego świat jeszcze nie poznał – mówi dr Małgorzata Adamkiewicz.

Od nauki zaczął dorosłe życie zawodowe także dr Krzysztof Pawiński, założyciel jednej z największych dziś grup spożywczych w Europie Środkowo-Wschodniej. Najpierw przez dwa lata pracował jako asystent na AGH. Później obronił doktorat (w latach 90.) Biznes był kolejnym wyborem.

– Rozwój intelektualny zawsze pozostawia ślad. Bezpośredniego przełożenia z mojego doktoratu na biznes nie ma. Pracę doktorską napisałem z ruchu płynów w przewodach – dziś to całkowicie dla mnie bezużyteczne. Ale to nauka dała mi szacunek dla faktów i pomiarów, także pewne instrumentarium oraz umiejętność weryfikacji danych – coś, co jest niezgodne z pomiarem, jest odrzucane. Ten szacunek dla pomiaru przekłada się dobrze na biznes – mówi Krzysztof Pawiński.

Dr Adam Góral, twórca Asseco, podkreśla, że doświadczenie akademickie uczy logicznego i systemowego myślenia, cierpliwości, konsekwencji oraz patrzenia kilka kroków do przodu.

– W technologiach to niezwykle ważne. Ale sam tytuł naukowy oczywiście nie buduje biznesu. Firmę tworzą ludzie, relacje i odwaga w podejmowaniu decyzji – mówi Adam Góral. 

Dyskontowanie wiedzy i kompetencji

Bank ING w raporcie „Oblicza Polskiej Zamożności” z 2025 r. pokazał, że wśród dobrze sytuowanych Polaków jest wielu tych, którzy posiadają tytuł naukowy. W grupie o rocznych zarobkach przekraczających 600 tys. zł brutto co dziesiąty ma tytuł doktora. Grupa badawcza nie była wielka (to 160 z 320 wszystkich przebadanych osób). Ale, jak mówi Stanisław Kijowski z ING i tak wyraźnie widać nadreprezentację ludzi z tytułami naukowymi.

– Wiele osób, które pracowały na uczelni, dostrzegło w pewnym momencie możliwość monetyzacji swoich szczególnych kompetencji. Chciało skorzystać ze znajomości wąskich specjalizacji. Ich rzetelne podejście do biznesu, wynikające z kompetencji naukowych i specjalizacji pomogło im budować i rozwijać biznesy – komentuje Stanisław Kijowski.

Tak zaczynał na przykład Adam Góral.

– Prowadziłem zajęcia ze studentami ze statystyki, ekonometrii oraz informatyki i było to moją wielką pasją. Środowisko akademickie dawało możliwość dyskusji, szukania nowych rozwiązań i kontaktu z ludźmi. Stopień doktora był naturalnym efektem tej drogi i potrzeby dalszego rozwoju naukowego. Gdyby nie zmiany ustrojowe w Polsce, prawdopodobnie zostałbym na uczelni i myślał o profesurze – wspomina założyciel Asseco.

Gdy w 1991 r. zrozumiał, że chce rozwijać własną firmę, postawił na doświadczenia, które zebrał w pracy naukowca.

– Wszystkie dziedziny, które były związane z moim kierunkiem studiów – cybernetyka ekonomiczna i informatyka – przydały się w późniejszym prowadzeniu firmy technologicznej – podkreśla szef Asseco.

Mity i fakty o milionerach

Opowieść o przedsiębiorcy idealnym z początku XXI w. miała prostą konstrukcję: rzucił studia, zamknął się w garażu, stworzył przełomowy produkt i został milionerem.

Mit Doliny Krzemowej wyrósł na historiach Billa Gatesa, Steve’a Jobsa czy Marka Zuckerberga. Ale w cieniu tych legend wyrastała grupa ludzi sukcesu dobrze wykształconych – przedsiębiorców, którzy, zanim zaczęli budować firmy, spędzili lata na uczelniach, zdobywali rzetelną wiedzę i stopnie naukowe.

– W Dolinie Krzemowej większość spółek wyrosła ze Stanfordu, nawet jeśli innowacje powstawały w tych umownych garażach, w warunkach prowizorycznych – zauważa Małgorzata Adamkiewicz.

– Google to projekt, który wywodzi się z doktoratu, Facebook powstał na uczelni dla studentów. Wśród polskich startupowców widać to jeszcze lepiej. Na przykład Jarosław Królewski wywodzi się z AGH. Sam mówi, że to pomogło mu znaleźć się tam, gdzie dziś jest – mówi dr Maciej Ryś, prorektor WSIiZ w Rzeszowie.

Wśród najbogatszych ludzi USA jest co najmniej kilkudziesięciu miliarderów, którzy wcześniej postawili na karierę naukową, zdobywając tytuł doktora (PhD). Wśród nich informatyk i potężny inwestor David Siegel, Peggy Cherng, informatyczka, która założyła sieć restauracji Panda Expres czy Charles Simonyi, który w koncernie Microsoft przez lata kierował tworzeniem kluczowych programów. Najpierw szli ścieżką naukową, a dopiero potem odchodzili, by z sukcesami rewolucjonizować i zarabiać.

Nauka w biznesie, nie w encyklopedii

Małgorzata Adamkiewicz mówi, że w farmacji myślenie naukowe jest niezbędne na każdym poziomie: od odkrywania nowych cząsteczek, przez badania kliniczne, aż po rejestrację opartą na solidnych danych naukowych i klinicznych. 

– Nie każdy przedsiębiorca musi być naukowcem. Ale wielu przedsiębiorców zatrudnia naukowców, by pozyskać niezbędne kompetencje. Innowacyjne produkty i firmy powstają na styku nauki i biznesu. W moim przypadku, w branży farmaceutycznej, gdzie badania są podstawą prowadzenia działalności, doświadczenie naukowe pomogło mi zaryzykować. Dzięki zapleczu naukowemu mieliśmy odwagę szukać nowych rozwiązań, zdecydowaliśmy się wprowadzić na rynek opatentowany produkt, przełamując monopol zagranicznych koncernów – podkreśla współzałożycielka Adamedu.

Wiedza teoretyczna, jak mówi, przydaje jej się do dziś.

– Bardzo lubię spotykać się z działem opracowywania nowych leków – to moja ulubiona część działalności w firmie – mówi Małgorzata Adamkiewicz.

Podkreśla, że kluczowe jest inwestowanie w naukę, żeby dawała ona realne wdrożenia.

– Problem polskich uczelni polega na tym, że często robi się naukę dla nauki. Trzeba się zacząć bardziej skupiać także na tym, co z projektu wyniknie, jak da się go zaimplementować na korzyść gospodarki. Nauka powinna rozwiązywać konkretny problem, prowadzić do konkretnego rozwiązania i wdrożenia. Wtedy do gry wchodzi biznes, który to realizuje – mówi przedsiębiorczyni.

Adam Góral też przyznaje, że połączenie wiedzy akademickiej z praktyką biznesową daje bardzo dobre efekty.

– W biznesie nie ma komfortu pełnej informacji i pewności. Nie wszystko da się policzyć ani zamknąć w analizach. Rozumienie mechanizmów, doświadczenie, zdolność głębokiej analizy to wszystko jest ważne. Ale ostatecznie najważniejsi są ludzie i umiejętność budowania zespołu, który wspólnie rozwija firmę – zaznacza szef Asseco.

W opowieści założyciela Maspeksu wyraźnie natomiast wybrzmiewa przekonanie, że to inżynierskie wykształcenie daje przedsiębiorcom praktyczne kompetencje.

– Kształcenie inżynieryjne bardzo dobrze przygotowuje do biznesu. Inżynierowie oprócz tego, że dobrze liczą, wiedzą jeszcze, co liczą, jak kiedyś powiedział Ferdinand Piëch, właściciel fabryki Porsche. Firma Maspex zbudowana jest w dużym stopniu na inżynierach z mojej akademickiej sieci kontaktów. Doskonale odnaleźli się w biznesie – zapewnia Krzysztof Pawiński.

W odkrywanych rewirach gospodarki rządzi nauka

Potrzebę ścisłej relacji biznesu i nauki najlepiej chyba widać w nowych sektorach gospodarki. To na styku nauki i biznesu wyrastają firmy technologiczne jak Scanway, rozwijająca technologie kosmiczne i systemy obserwacyjne. W takich sektorach doktorat nie jest dodatkiem do rozwoju firmy czy kariery przedsiębiorcy, ale jednym z niezbędnych elementów budowania biznesu.

Spółka, którą założył dr Jędrzej Kowalewski, należy do czołówki polskich liderów branży kosmicznej. W 2,5 roku od debiutu na giełdzie wartość akcji młodej firmy wzrosła o ponad 700 proc. Scanway dosłownie eksploruje nowe rejony polskiej gospodarki. Czy pomagają w tym kompetencje szefa-naukowca?

– Nie wyobrażam sobie życia bez tego pierwiastka naukowca. Bez tego nie zbudowalibyśmy Scanway. Wiedza naukowa i umiejętność obchodzenia się z najnowszymi zdobyczami nauki to elementy niezbędne w branży kosmicznej. Takiego biznesu nie da się zbudować, wychodząc z założenia, że proste rozwiązania zdadzą egzamin. Metoda naukowa – podejście oparte na faktach, logice, systematycznym pozyskiwaniu i przekuwaniu informacji w wiedzę – pozwala wychodzić poza schematy i weryfikować strategię przedsiębiorstwa. Podejście naukowe pomaga to poukładać – mówi Jędrzej Kowalewski, prezes i założyciel Scanway.

Z biznesu do nauki

Jego droga była odwrotna niż w historiach innych innowatorów – najpierw biznes, później doktorat (obronił go w lutym tego roku).

– Pierwsze podejście do doktoratu miałem zaraz po studiach. Jednocześnie pracowałem w Niemczech w sieci instytutów Fraunhofera, gdzie nauka i biznes bardzo się splatają. Tam badania robi się po to, żeby mogły zaprocentować dla niemieckiej gospodarki. Ale na mojej polskiej uczelni to było źle odbierane – słyszałem, że powinienem się skupić na dydaktyce, na prowadzeniu zajęć laboratoryjnych, a nie na współpracy z przemysłem. W efekcie bardziej skupiłem się jednak na biznesie, a kilka lat później zrealizowałem swój doktorat wdrożeniowy – opowiada dr Jędrzej Kowalewski.

Podobną drogą – najpierw biznes, później doktorat – idzie też inny znany przedsiębiorca Jarosław Królewski. Założyciel firmy technologicznej Synerise i współwłaściciel klubu Wisła Kraków jest nazywany naukowcem-praktykiem. Od dawna inwestuje w AI i big data. I od dawna pisze doktorat. Jego interdyscyplinarna praca doktorska łączy, jak sam mówi w wywiadach, zagadnienia informatyczne i socjologiczne.

Powrót do macierzy

Nauka i biznes to nie są dwa oddzielne światy. To system naczyń połączonych, jak mówi Małgorzata Adamkiewicz. Polscy przedsiębiorcy z PhD dowodzą, że doktorat pomaga w budowaniu i rozwijaniu firmy, a nawet może otwierać drzwi do fortuny.

Wielu znanych przedsiębiorców po latach wraca na uczelnie, by na gościnnych wykładach uczyć młode pokolenia przedsiębiorców, inżynierów, lekarzy albo doradzać władzom wyższych szkół. Mówi o tym Krzysztof Pawiński, Jędrzej Kowalewski, Adam Góral. Pawiński już jako lider firmy z ogromnymi sukcesami powrócił na AGH, by przez sześć lat (do 2024 r.) uczestniczyć, a przez cztery lata przewodniczyć Radzie Uczelni AGH. Od 10 lat funduje też na AGH dwa stypendia rocznie dla doktorantów.

– Dla mnie związek z nauką, z moją uczelnią nigdy się nie zdematerializował. Maspex współpracuje z różnymi uczelniami, m.in. AGH i Uniwersytetem Przyrodniczym w Olsztynie. Kilku pracowników naszej firmy także zrobiło doktoraty wdrożeniowe, np. niedawno obronił się szef produkcji w Olsztynku – mówi szef Maspeksu.

Główne wnioski

  1. Milionerzy z doktoratami są wśród nas. W pierwszej pięćdziesiątce najbogatszych Polaków jest co najmniej kilku milionerów z doktoratami (m.in. Małgorzata Adamkiewicz – Adamed, Krzysztof Pawiński – Maspex, Adam Góral – Asseco, Kamila Gierszewska – Drutex, Irena Orfinger – Dr Irena Eris). Naukowe wykształcenie uważają za jedno z narzędzi ich sukcesów biznesowych.
  2. Naukowy sposób myślenia jako przewaga konkurencyjna. Doktorat sam w sobie nie gwarantuje sukcesu, ale kształtuje kluczowe kompetencje: ciekawość, kwestionowanie status quo, szacunek dla faktów i pomiarów, logiczne i systemowe myślenie, cierpliwość. Przedsiębiorcy podkreślają, że te umiejętności pozwalają weryfikować dane, podejmować świadome ryzyko i budować innowacyjne produkty. W nowoczesnych branżach, jak np. sektor kosmiczny, rzetelna wiedza naukowa jest wręcz niezbędna do rozwijania firmy.
  3. Nauka i biznes w systemie naczyń połączonych. Sukcesy powstają na styku nauki i biznesu. Polscy przedsiębiorcy przekonują, że nauka nie musi być oderwana od gospodarki – może ją napędzać. Właściciele największych polskich korporacji prywatnych chętnie wracają do współpracy z uczelniami, jako wykładowcy, mentorzy, doradcy.