Administracja USA chce uszczelnić granicę w parku narodowym. Walczy o to przed Sądem Najwyższym
Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa chce wznowić budowę infrastruktury służącej ochronie granicy z Meksykiem. Chodzi o przedsięwzięcie wyceniane na 1,7 mld dolarów, które ma być realizowane na odcinku przebiegającym przez park narodowy Big Bend w Teksasie. Wcześniej ten plan został wstrzymany przez sąd okręgowy.

Jak informuje „Washington Post”, amerykańska administracja wystąpiła do Sądu Najwyższego o zgodę na wznowienie pracy. Projekt wzmocnienia ochrony granicy z Meksykiem zakłada m.in. budowę dróg patrolowych, instalację kamer i czujników, a także postawienie zapór dla pojazdów. Plan nie zakłada wnoszenia ogrodzenia o wysokości ponad 9 metrów, które jest stosowane na innych odcinkach granicy.
Sąd chce chronić park narodowy, rząd USA stawia na najszybszą realizację inwestycji
W połowie października inwestycja rządowa została wstrzymana przez sąd okręgowy w Teksasie. Sędzina Kathleen Cardone uznała, że przed wznowieniem prac administracja prezydenta musi zastosować się do wszystkich obowiązujących przepisów, w tym tych o ochronie środowiska naturalnego.
Jest to szczególnie ważne, ponieważ projekt rozbudowy infrastruktury ochronnej zakłada prace na odcinku o długości 800 km, który przebiega przez teren parku narodowego Big Bend w Teksasie. To ogromna połać terenu tworzona przez naturalne pustynie, kaniony oraz góry i jest chroniona przez prawo od 1944 r.
Przy okazji ogłaszania planu ówczesna minister bezpieczeństwa wewnętrznego Kristi L. Noem wyjaśniała, że rząd nie musi przestrzegać licznych przepisów, głównie dotyczących ochrony przyrody, ponieważ działają z uwagi na „pilną i natychmiastową potrzebę” walki z nielegalną imigracją. Jak przypomniał „Washington Post”, Kongres upoważnił resort do odstępowania od przepisów w przypadkach niezbędnych do zapewnienia szybkiej budowy infrastruktury ochronnej na granicy.
Polecamy: Chiny, USA, a dopiero potem Rosja. Japończycy zmieniają mapę zagrożeń
Według danych przedstawianych przez administrację USA od 2021 do 2025 r. w okolicach Big Bend zatrzymano ponad 89 tys. ludzi próbujących nielegalnie przekroczyć granicę. Ponadto blisko 15 proc. narkotyków przejętych przez służby przechwycono właśnie w tym regionie.
Administracja USA próbuje forsować w sądach swoje pomysły. Nie zawsze skutecznie
To nie pierwsza batalia sądowa, która ma umożliwić amerykańskiej administracji realizację jej planów. W wielu przypadkach te były przegrane. Chodzi tu między innymi o zablokowanie przez Sąd Apelacyjny budowy sali balowej w Białym Domu. Trump zapewniał, że wyburzenie wschodniego skrzydła i realizacja najpierw bunkru, a następnie sali, w której będą mogli być przyjmowani goście i dyplomaci wpisuje się w plany bezpieczeństwa narodowego. Sędziowie w stosunku 2–1 uznali jednak, że prace pod ziemią mogą być kontynuowane. Wcześniej prezydent wskazał, że zebrał na całą inwestycję blisko 400 mln dolarów od darczyńców.
Po drodze na różnych etapach procesów sędziowie uznali także, że wpisanie firmy Anthropic przez Pentagon na „czarną listę”, bo ta może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, było nielegalne i bezpodstawne. W innym postępowaniu uniemożliwiono wpisanie nazwiska prezydenta do nazwy kompleksu kulturalnego Centrum Kennedy’ego w Waszyngtonie, o co zabiegał sam Trump.
Najgłośniejszą porażką było jednak wstrzymanie pobierania ceł, które ustanowił Trump. Najpierw w lutym Sąd Najwyższy uznał, że ogłoszone w kwietniu 2025 r. nowe przepisy handlu międzynarodowego były nielegalne, podważając tym samym zastosowanie przez prezydenta przepisów ustawy o nadzorze nad międzynarodowymi uprawnieniami gospodarczymi. W maju z kolei zapadł kolejny wyrok – na poziomie Sądu ds. Handlu Międzynarodowego – unieważniający ogłoszone w następstwie decyzji SN kolejne 10-proc. globalne cła.