Ceny ropy spadają w poniedziałek rano

Ceny ropy spadały w poniedziałek 5 stycznia przed godz. 8 rano. Maklerzy wskazywali, że ewentualne zakłócenia w dostawach surowca z Wenezueli można łatwo zrównoważyć zakupami z innych źródeł.

Ropa Brent o godz. 7.57 taniała o 0,66 proc. do 60,35 dolarów za baryłkę.

Cena ropy WTI spadała 0,77 proc. o do 56,88 dolarów za baryłkę.

Po ataku na Wenezuelę i obaleniu Nicolasa Maduro prezydent USA Donald Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone będą rządzić Wenezuelą do czasu przeprowadzenia transformacji. Zapowiedział utrzymanie sankcji na ropę naftową do czasu osiągnięcia wszystkich celów zamierzonych przez USA.

"Będziemy rządzić krajem do czasu, aż uda nam się przeprowadzić bezpieczną, właściwą i rozsądną transformację. Nie chcemy angażować się w to, by ktoś inny objął władzę i mielibyśmy taką samą sytuację, jaką mieliśmy przez ostatnie długie lata" – powiedział.

Trump zapowiedział też, że amerykańskie firmy naftowe zainwestują miliardy dolarów w wenezuelski sektor energetyczny.

Większość wenezuelskiej ropy trafia do Chin

Jak wskazał w nocie rynkowej Neil Shearing, główny ekonomista Capital Economics Ltd., "każde krótkotrwałe zakłócenie wenezuelskiej produkcji ropy naftowej można łatwo zrównoważyć poprzez zwiększenie produkcji surowca gdzie indziej. Spodziewamy się, że globalny wzrost podaży w ciągu najbliższego roku lub dłużej spowoduje spadek cen ropy w kierunku 50 dolarów za baryłkę".

„Dostrzegamy niejednoznaczne, ale umiarkowane ryzyko dla cen ropy naftowej w krótkiej perspektywie ze strony Wenezueli, w zależności od tego, jak rozwinie się polityka sankcji USA” – skomentowali z kolei cytowani przez agencję Reuters analitycy Goldman Sachs w nocie z 4 stycznia. Podtrzymali oni bez zmian prognozy cen ropy na 2026 r.

Analitycy przypominają, że produkcja ropy przez Wenezuelę stanowi obecnie ok. 1 proc. światowych dostaw tego surowca, a większość jest eksportowana do Chin.

OPEC+ utrzymuje poziom wydobycia ropy

W trakcie weekendu zapadła także istotna dla rynków ropy decyzja OPEC+. Grupa utrzymała produkcję ropy naftowej na niezmienionym poziomie po krótkim spotkaniu, podczas którego pominięto dyskusję na temat kryzysów politycznych dotykających kilku członków grupy producenckiej. Delegaci OPEC+ wskazali także, że na razie jest za wcześnie, aby oceniać, jak zareagować na rozwijająca się sytuację związaną z Wenezuelą.

Niedzielne spotkanie ośmiu członków OPEC+, organizacji wydobywającej około połowę światowej ropy naftowej, odbyło się po tym, jak ceny ropy spadły o ponad 18 proc. w 2025 r. — co było największym rocznym spadkiem od 2020 r. — na skutek rosnących obaw o nadpodaż.

Osiem państw członkowskich zgodziło się w listopadzie 2025 na wstrzymanie podwyżek wydobycia w styczniu, lutym i marcu 2026 r. ze względu na stosunkowo niski popyt zimą na półkuli północnej.

Źródło: PAP/XYZ