Ceny w Polsce doganiają Europę Zachodnią. Ale wciąż są jednymi z najniższych
Ceny w Polsce to już prawie 3/4 średniej unijnej – podaje Polski Instytut Ekonomiczny. „Wraz z doganianiem bogatszych krajów pod względem dochodu ceny też zmniejszają dystans” – tłumaczą eksperci. Mimo to ceny nad Wisłą wciąż należą do najniższych.
W 2015 r. ceny produktów w Polsce stanowiły 58 proc. średniej unijnej. Dekadę później, w 2025 r., było to już 73,4 proc.
Dystans zmniejszyliśmy zwłaszcza w latach 2020–2025. To efekt szoku energetycznego, który nad Wisłą był bardziej odczuwalny niż w Europie Zachodniej. Dołożył się do tego szybki wzrost wynagrodzeń, który generował wyższe koszty pracy i sprzyjał wzrostowi cen.
Co ważne, ceny produktów przemysłowych są „relatywnie stabilne”. To energia, ze wzrostem o prawie 100 proc., oraz usługi, które podrożały o prawie 70 proc., odpowiadały za wzrost cen od 2020 r. Mimo to ceny usług konsumpcyjnych są nadal wyraźnie niższe niż w Europie Zachodniej, utrzymując się na poziomie 60 proc. średniej unijnej.
Polecamy: Eurostat: Polska została liderem regionu. Dobrobyt rośnie szybciej niż niemal w całej UE
„Polska wciąż jest w czołówce najtańszych krajów UE”
„Pomimo epizodu podwyższonej inflacji w ostatnich latach Polska utrzymała się w czołówce najtańszych krajów UE” – zauważają eksperci PIE.
Pomimo epizodu podwyższonej inflacji w ostatnich latach Polska utrzymała się w czołówce najtańszych krajów UE
Taniej jest tylko w Rumunii i Bułgarii, gdzie ceny wynoszą odpowiednio 65 proc. i 63 proc. średniej unijnej. Tymczasem najdrożej jest w Danii, Irlandii i Luksemburgu – tam ceny w 2025 r. przekraczały 130 proc. średniej UE.
„Niższe ceny nad Wisłą na tle innych gospodarek regionu Europy Środkowo-Wschodniej wynikają m.in. z efektu głębokiego rynku, który sprzyja konkurencji i ogranicza poziom marż w handlu detalicznym” – czytamy w raporcie.
Zdaniem ekspertów doganianie przez Polskę poziomu cen Europy Zachodniej w długim okresie wynika z uczestnictwa we wspólnym rynku oraz postępującego procesu wyrównania cen i zmniejszenia dystansu względem bogatszych gospodarek.
„Brak barier handlowych, swobodny przepływ towarów, osób, usług i kapitału oraz stopniowe ujednolicanie regulacji sprzyjają zanikaniu różnic w cenach dóbr w ramach UE” – tłumaczą.
Zauważają również, że szybszy wzrost produktywności w eksporcie w gospodarkach o niższym poziomie rozwoju prowadzi do presji płacowej w segmencie usług, które nie podlegają handlowi międzynarodowemu. A to skutkuje wzrostem cen w tej części gospodarki.
„W rezultacie, wraz z doganianiem bogatszych krajów pod względem dochodu i produktywności, polskie ceny naturalnie zbliżają się również do ich poziomu” – dodają.
Źródło: PAP