CNN: sprawca strzelaniny powiedział, że jego celem byli członkowie administracji Trumpa
Sprawca strzelaniny, do której doszło podczas gali Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu w Waszyngtonie, powiedział po zatrzymaniu, że jego celem byli członkowie administracji prezydenta USA Donalda Trumpa – przekazała w niedzielę stacja CNN, powołując się na dwa źródła.
Dziennik „Los Angeles Times” przekazał, że podejrzany to 31-letni Cole Tomas Allen z miasta Torrance w Kalifornii. Jest zarejestrowany jako wyborca niezależny. Uzyskał dyplom z inżynierii mechanicznej na politechnice CalTech i studiował informatykę na uczelni Cal State Dominguez Hills.
Strzelanina podczas gali Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu w Waszyngtonie – co wiemy do tej pory
Policja ustaliła, że Allen miał wynajęty pokój w hotelu Hilton w Waszyngtonie, gdzie odbywała się gala.
W grudniu 2024 r. został „nauczycielem miesiąca” w firmie oferującej korepetycje, usługi doradcze i przygotowanie do egzaminów na studia – ustalił „Los Angeles Times”.
Prokurator USA w Dystrykcie Kolumbii Jeanine Pirro poinformowała, że napastnikowi zostaną postawione dwa zarzuty: użycia broni palnej podczas popełnienia przestępstwa z użyciem przemocy oraz napaści na funkcjonariusza federalnego z użyciem niebezpiecznej broni – przekazała BBC.
Pirro podkreśliła, że chociaż w zdarzeniu ranny został tylko jeden agent Secret Service, na podstawie tego, co na razie wiemy, jasne jest, że ten człowiek miał zamiar wyrządzić jak najwięcej krzywdy i szkód. Dodała, że został zatrzymany tylko dlatego, że zadziałała kontrola bezpieczeństwa.
Strzały rozległy się w sobotę wieczorem (czasu lokalnego) wkrótce po rozpoczęciu dorocznej gali Stowarzyszenia w hotelu Hilton w Waszyngtonie. Znajdującego się na scenie prezydenta ewakuowano, podobnie jak pierwszą damę, wiceprezydenta JD Vance’a. Telewizje transmitowały zdarzenie na żywo.
Oprócz członków gabinetu m.in. sekretarza stanu Marco Rubio oraz szefa Pentagonu Pete’a Hegsethana na sali znajdowali się politycy i kilkuset dziennikarzy. Goście ukrywali się pod stołami.
Trump opublikował w serwisie Truth Social zdjęcia obezwładnionego mężczyzny leżącego na podłodze oraz nagranie z kamer monitoringu, na którym widać, jak przebiega przez kontrolę bezpieczeństwa, a w pościg za nim ruszają przedstawiciele służb. Napastnik nie dotarł do sali balowej.
Na publikowanych w mediach społecznościowych nagraniach można też zobaczyć m.in. jak agenci Secret Service ewakuują wiceprezydenta:
Na zdjęciach widać też reakcje prezydenta USA i pierwszej damy po tym, jak na sali słychać było strzały czy moment, w którym służby weszły w kontakt z napastnikiem:
Klich po strzelaninia na gali w Waszyngtonie: to przekracza jakiekolwiek wyobrażenie
Na gali obecny był charge d’affaires RP w USA Bogdan Klich. Jak ocenił na gorąco, takie rzeczy w Europie by się nie zdarzyły.
– To przekracza jakiekolwiek wyobrażenie – podkreślił.
W rozmowie z dziennikarzem TVN24 relacjonował, że w pewnym momencie było słychać strzały.
– Było kilka strzałów, one były bardzo blisko rzeczywiście. Można było mieć wrażenie, że były oddawane z lobby na salę, ale okazuje się, że były oddawane w lobby, czyli nie dosięgły nikogo, kto był na sali – powiedział Klich.
Jak dodał, reakcja sali była natychmiastowa.
– Wszyscy padli na ziemię, niektórym udało się schować pod stoliki – mówił.
Zwrócił uwagę, że to wyćwiczona reakcja w kraju, w którym dostęp do broni jest „szeroki".
Źródło: PAP, XYZ