Donald Trump chce koalicji eskortującej tankowce przez Ormuz. Są pierwsze odmowy

Administracja Trumpa planuje w nadchodzącym tygodniu ogłosić międzynarodową koalicję państw, których okręty będą eskortować tankowce przez Cieśninę Ormuz – podał w niedzielę „Wall Street Journal”. Nie wiadomo jednak na razie, kto miałby wchodzić w jej skład. Japonia i Australia zdążyły już natomiast oświadczyć, że nie wezmą udziału w tej operacji.

Według urzędników administracji, na których powołuje się „WSJ”, Biały Dom wkrótce ogłosi, które państwa zgodziły się wziąć udział w operacji mającej na celu odblokowanie Cieśniny Ormuz.

„Wciąż jednak trwają dyskusje, czy te operacje zaczną się przed czy po zakończeniu walk” – zaznacza gazeta.

Jak dotąd intencji przystąpienia do takiej koalicji nie ogłosiło publicznie żadne państwo.

W sobotę prezydent USA Donald Trump ogłosił, że „wiele krajów” wyśle okręty na Bliski Wschód, po czym dodał, że „ma nadzieję”, że zrobią to Chiny, Francja, Korea Południowa, Wielka Brytania i Japonia.

Ambasador USA przy ONZ Michael Waltz powiedział w niedzielę w CNN, że USA „zachęcają, a nawet żądają” udziału innych państw w tych wysiłkach.

To głównie azjatyckie gospodarki polegają na ropie eksportowanej przez Ormuz. Przede wszystkim Wielka Brytania i Francja dysponują natomiast adekwatnymi możliwościami operacyjnymi.

Iran próbuje blokować Cieśninę Ormuzu, Amerykanie mają problem

Blokada Ormuzu to skutek trwającej wojny między Izraelem i USA a Iranem, który ostrzeliwuje tę cieśninę w odwecie za izraelsko-amerykańskie naloty. Teheran mógł też rozpocząć zaminowywanie cieśniny, chociaż doniesienia na ten temat są sprzeczne.

Przez to wąskie gardło przechodzi około jednej piątej światowych dostaw ropy, a sparaliżowanie ruchu na tym strategicznym szlaku wodnym zakłóca globalną gospodarkę, gwałtownie podnosząc ceny gazu i ropy – alarmują analitycy.

Obecnie ropa brent znajduje się na poziomie powyżej 104 dolarów za baryłkę, WTI – 97 dolarów za baryłkę, znacznie powyżej odpowiednio 70 i 67 dolarów sprzed amerykańsko-izraelskiego ataku na Iran.

Trump w wypowiedzi w niedzielę na pokładzie Air Force One „zażądał", aby inne kraje przyszły i chroniły swoje terytorium, skąd biorą źródła energii”.

Jak przyznał, najwięcej ropy wypływającej z Zatoki Perskiej otrzymują Chiny. Nie określił jednak, czy Pekin jest wśród krajów zainteresowanych współpracą z marynarką wojenną USA.

– Można by argumentować, że może w ogóle nie powinniśmy tam być (w Zatoce Perskiej – przyp. red.), ponieważ jej nie potrzebujemy. Mamy dużo ropy naftowej. Ale robimy to. Robimy to prawie tak, jakbyśmy robili to z przyzwyczajenia, ale robimy to również dla bardzo dobrych sojuszników, których mamy na Bliskim Wschodzie – powiedział Trump.

Trump w tym kontekście wymienił też państwa NATO, twierdząc, że Ameryka zawsze jest gotowa do pomocy NATO i „pomaga im z Ukrainą, mimo że mamy ocean między sobą i to (wojna w Ukrainie – przyp. red.) nas nie dotyczy” (poza przekazywaniem danych wywiadowczych USA za prezydentury Trumpa niemal od razu przestały pomagać finansowo i wojskowo Ukrainie – przyp. red.).

Amerykański prezydent przekonywał też, że jest to małe przedsięwzięcie, bo irańskie wojsko zostało niemal zniszczone.

Innego zdania są analitycy wojskowi, którzy podkreślają, że Amerykanie nie są przygotowani do radzenia sobie z dronami Shahed. W pierwszym etapie wojny zestrzeliwali je z użyciem Patriotów, co jest bardzo kosztowne i grozi wyczerpaniem arsenału niezbędnego do obrony przed atakami rakietowymi.

Jeden pocisk do systemu Patriot kosztuje obecnie około 4–5 mln dolarów, relatywnie wolno latający i możliwy do zestrzelenia znacznie bardziej chałupniczymi metodami Shahed kosztuje natomiast zaledwie 40–50 tys. dolarów.

Trump zapowiedział, że międzynarodowe operacje rozpoczną się natychmiast, choć przyznał, że wysłanie okrętów na Bliski Wschód zajmie trochę czasu. Zaznaczył, że inne państwa mają okręty – jak np. trałowce do oczyszczania wód z min – które „się przydadzą”.

Z kolei w wywiadzie dla „FT” amerykański prezydent zauważył, że NATO czeka „bardzo zła przyszłość”, jeśli sojusznicy nie pomogą z Iranem. Nie wiadomo jednak, dlaczego NATO, będące traktatem obronnym, miałoby reagować w tej sprawie.

Zagroził też przełożeniem swojej wizyty w Chinach, jeśli Pekin również nie wesprze USA.
Argumentował, że sojusznicy powinni wysłać okręty do usuwania min, których Europa posiada znacznie więcej niż USA. Chciałby też „ludzi, którzy wyeliminują złych aktorów wzdłuż irańskiego brzegu”, sugerując wysłanie europejskich oddziałów komandosów.

Trump ostrzegł, że USA są gotowe do ponownych uderzeń na wyspę Chark, irański hub eksportu ropy, niszcząc infrastrukturę naftową.

Czytaj także: Donald Trump grozi kolejnymi atakami na strategiczną wyspę „dla zabawy”. Sugeruje, że przywódca Iranu nie żyje

Starmer rozmawiał z Trumpem i Carneyem, Macron zaapelował o przywrócenie żegluci

Jak poinformowała agencja Reutera, o potrzebie odblokowania Cieśniny Ormuz z Trumpem rozmawiał w niedzielę brytyjski premier Keir Starmer i szef rządu Kanady Mark Carney.

Premierzy uzgodnili, że będą kontynuować rozmowy o trwającej wojnie na Bliskim Wschodzie podczas spotkania zaplanowanego na poniedziałek.

Z kolei prezydent Francji Emmanuel Macron poinformował w niedzielę, że w czasie telefonicznej rozmowy z prezydentem Iranu Masudem Pezeszkianem zaapelował o jak najszybsze przywrócenie żeglugi w Cieśninie Ormuz. Macron przestrzegł przed niekontrolowaną eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Prezydent USA ujawnił, że prowadzi rozmowy z Iranem i irańskie władze chcą porozumienia, lecz „nie sądzi, by były gotowe”. Powiedział też, że jeszcze nie zamierza ogłaszać zwycięstwa w wojnie, choć mógłby to zrobić, bo odbudowa irańskiego potencjału „zajęłaby 10 lat”.

Japonia i Australia nie wyślą okrętów do Cieśniny Ormuz mimo nacisków USA

Wiadomo już, że wysłanie okrętów wojennych do Cieśniny Ormuz wykluczyły władze Japonii i Australii. Decyzje te zapadły mimo presji ze strony prezydenta USA.

– W obecnej sytuacji w Iranie nie rozważamy wydania rozkazu przeprowadzenia operacji bezpieczeństwa morskiego – oświadczył przed parlamentem japoński minister obrony Shinjiro Koizumi.

Podobne stanowisko przedstawiła Canberra. Australijska minister transportu Catherine King zapowiedziała na antenie ABC, że jej kraj nie skieruje jednostek do cieśniny.
– Wiemy, jak jest to niezwykle ważne, ale nie poproszono nas o to, ani w tym nie uczestniczymy – powiedziała.

Czytaj także: Doradca prezydenta USA wzywa do zakończenia wojny w Iranie. „Pora ogłosić zwycięstwo i się zmywać”

Źródło: PAP, XYZ