Ponad 1700 Brytyjczyków chce pozwać biuro podróży Tui. Chodzi o zatrucia pokarmowe na Wyspach Zielonego Przylądka

Grupa ponad 1700 Brytyjczyków chce pozwać biuro podróży TUI po tym, jak zatruli się jedzeniem na Wyspach Zielonego Przylądka. Prawnicy mówią, że sprawa dotyczy turystów, którzy byli w hotelach od 2023 r. aż do teraz.

Według prawników z kancelarii Irwin Mitchell, którzy reprezentują poszkodowanych, na tych wyspach zatruło się też na śmierć osiem osób. Nic więc dziwnego, że w lutym brytyjski resort zdrowia wydał ostrzeżenie, by omijać ten afrykański archipelag.

– W całej mojej karierze nie spotkałem się z tak dużą sprawą, jak ta – mówi BBC Jatinder Paul z kancelarii prawnej. – TUI miało obowiązek zabrać naszych klientów na wakacje, na których nic im nie groziło. Tu niestety było inaczej – dodaje. Jego zdaniem lepiej dla firmy by było, gdyby od razu zawarła ugodę z poszkodowanymi, a nie czekała na wyrok sądu, który może oznaczać konieczność wypłat milionów funtów.

Prawnicy twierdzą, że ich klienci cierpieli na salmonellę, zatrucie E. coli, biegunkę i inne choroby żołądkowe. Ucierpiały nawet sześciomiesięczne dzieci. Dodają, że mają dowody na fatalne warunki sanitarne w hotelach – pokazują m.in. zdjęcie niedogotowanego jedzenia, szwedzkie stoły pełne much czy pleśń w pokojach.

TUI na razie zapewnia, że „sprawdza żądania klientów i nie jest w stanie obecnie wydać żadnego oświadczenia”. Biuro podróży dodaje, że nie ma wglądu do pełnego raportu o stanie sanitarnym hoteli ani o stanie zdrowia poszkodowanych wczasowiczów.

Wyspy Zielonego Przylądka, obecnie niepodległe państwo, a wcześniej była portugalska kolonia, to popularny kierunek. Są tam bowiem przepiękne plaże, a przez cały rok jest ciepło. Od 2022 r. TUI, jak podaje BBC, zabrało tam ponad milion wczasowiczów.