Ponad 27 tys. cudzoziemców w armii Rosji. Kijów ujawnia skalę

Rosja zwerbowała na wojnę przeciwko Ukrainie co najmniej 27 407 obcokrajowców ze 135 krajów świata – poinformował w poniedziałek Sztab Koordynacyjny ds. Jeńców Wojennych w Kijowie. Według ukraińskich danych skala udziału cudzoziemców w rosyjskich siłach zbrojnych stale rośnie.

Z komunikatu opublikowanego na Telegramie wynika, że projekt „Chcę żyć” zgromadził już dane o ponad 10 tys. zidentyfikowanych żyjących i poległych cudzoziemców, którzy służyli w armii rosyjskiej. Łącznie jednak, według aktualnych ustaleń strony ukraińskiej, liczba zwerbowanych obcokrajowców sięga 27 407 osób pochodzących z 135 państw.

Sztab Koordynacyjny podkreślił, że setki cudzoziemców znajdują się obecnie w ukraińskiej niewoli, a ich liczba systematycznie rośnie. Ukraińskie siły zbrojne mają brać do niewoli od jednego do trzech obywateli państw trzecich tygodniowo.

Z danych Kijowa wynika również, że tylko w 2025 roku w szeregach rosyjskiej armii znalazły się setki osób z krajów arabskich w Afryce i na Bliskim Wschodzie. Wśród wskazanych państw znalazły się m.in. Egipt, Jemen, Somalia, Irak, Algieria, Syria, Maroko i Jordania, przy czym – jak zaznaczono – lista ta nie jest pełna.

Projekt „Chcę żyć” opublikował także materiał wideo przedstawiający pięciu najemników z Egiptu, Jemenu i Somalii. Według ich relacji, wyjechali do Rosji w celu zarobkowym, jednak ostatecznie trafili bezpośrednio na linię frontu.

Wcześniej tego samego dnia przedstawiciel ukraińskiego wywiadu wojskowego Andrij Czerniak poinformował, że potwierdzono nazwiska ponad 1 tys. Kubańczyków walczących po stronie Rosji. Jednocześnie zaznaczono, że rzeczywista liczba najemników z Kuby może sięgać nawet 15 tys. osób.

Dokładne dane dotyczące udziału cudzoziemców w armii rosyjskiej pozostają niejawne. Według szacunków ukraińskiego wywiadu z grudnia 2025 roku, w wojnie przeciwko Ukrainie uczestniczyło dotąd ponad 18 tys. zagranicznych najemników, jednak – jak wskazują źródła – rzeczywista liczba może być znacznie wyższa.

Źródło: PAP