Premier rozważa dwie kandydatury na zastąpienie Pełczyńskiej-Nałęcz. Szczegóły po powrocie z Indii

Premier Donald Tusk w czasie rozmowy z mediami w Indiach wskazał, że ma dwie kandydatki na stanowisko nowej minister funduszy i polityki regionalnej. To reakcja na odejście z rządu dotychczasowej szefowej resortu – Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.

Na pytanie dziennikarzy podczas briefingu o to, kto zastąpi Pełczyńską-Nałęcz, premier wskazał, że ma dwie kandydatury, obie „świetne”. – Jedna i druga to kobieta, bardzo kompetentne – wskazał szef rządu. Jak dodał, nie chce w tej kwestii prowadzić konsultacji telefonicznych, dlatego z ostatecznym wyborem poczeka, aż wróci z Indii. Przypomnijmy, że polska delegacja polityków i przedstawicieli biznesu przebywa na polsko-indyjskim szczycie gospodarczym w Delhi.

Szef rządu ocenił również, że od dłuższego czasu współpraca pomiędzy nim a byłą już minister funduszy i polityki regionalnej nie należała do „najłatwiejszych”. – Ja staram się wyciągnąć wszystko, co najlepsze z ludzi, wtedy kiedy z nimi pracuję, natomiast mam wrażenie, że jest politycznie bardzo pogubiona. Dzieje się, stało się, ale nie sądzę, żeby to miało jakiekolwiek znaczenie dla dalszej pracy koalicji, tak szczerze powiedziawszy – ocenił Tusk.

Polecamy: Premier Tusk w indyjskiej Dolinie Krzemowej. Polska chce rozwijać współpracę w AI i przemyśle kosmicznym

Pełczyńska-Nałęcz odeszła z rządu. „Wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki”

W czwartkowy wieczór, za pośrednictwem platformy X, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz poinformowała, że rezygnuje ze ministerialnego stanowiska. Jak wyjaśniła, jej decyzja wynika z tego, że wartości są dla niej ważniejsze od stołków.

Jednocześnie polityczka odeszła z funkcji przewodniczącej Polski 2050. Przejęła ona kierownictwo partii po jej założycielu, Szymonie Hołowni. Sukcesja w ugrupowaniu była dość problematyczna, ponieważ głosowanie na nową liderkę zostało unieważnione, a wynikające z tego komplikacje doprowadziły do rozłamu. Część polityków utworzyła stowarzyszenie Centrum Polska pod przewodnictwem ministry klimatu Pauliny Hennig-Kloski.

Pełczyńska-Nałęcz dodała, że pozostawia Polskę 2050 w rękach jej założyciela, „który odszedł, ale jednak wrócił”. – Życzę mu, by przypomniał sobie, w imię jakich wartości szedł do władzy – napisała polityczka.

Między słowami można odczytać, że decyzja o odejściu z rządu wynikała pośrednio z uwagi na próbę wycofania dwukadencyjności samorządów, co proponowali politycy PSL przy akceptacji KO. Głosowanie w tej sprawie większość rządząca przegrała różnicą trzech głosów – za zmianami opowiedziało się 213 parlamentarzystów wobec 215, którzy byli przeciw. W gronie koalicji 15 października przeciw zniesieniu dwukadencyjności było 15 posłów z Lewicy, Centrum Polska i Polski 2050.