Prezes Elemental Holding apeluje do mediów. „Zostałem przedstawiony jako twarz mafii śmieciowej"

Paweł Jarski, prezes Elemental Holding, zabrał głos w sprawie zarzutów dotyczących spółek Terra. Przedsiębiorca deklaruje, że nie zamierza chronić osób, które mogły złamać prawo, ale jednocześnie sprzeciwia się przypisywaniu mu osobistej odpowiedzialności bez przedstawienia dowodów.

W oświadczeni uprzesłanej naszej redakcji podkreślił też, że działalność spółek Terra objętych zarzutami odpowiada za ok. 1,5 proc. skonsolidowanych przychodów Grupy Elemental i nie ma związku z projektem Polvolt.

Paweł Jarski skierował do mediów obszerne oświadczenie dotyczące sytuacji wokół spółek Terra. Przypomnijmy, chodzi o materiał Superwizjera TVN, w którym przedstawiono potencjalne łamanie prawa przy wywozie elektrośmieci. W reportażu ukazano proceder fikcyjnego obrotu odpadami podlegającymi recyklingowi, w którym – według dziennikarzy TVN – miała uczestniczyć grupa Elemental Holding. Na podstawie śledztwa dziennikarskiego udało się ustalić, że po Polsce jeżdżą puste ciężarówki, choć według dokumentów powinny być załadowane elektrośmieciami, które powinny trafić do recyklingu. Według „Superwizjera” taki proces pozwala firmie odpowiedzialnej za odbiór odpadów wystawić dokumenty potwierdzająca recykling.

Paweł Jarski o 25 latach bycia przedsiębiorcą

Jak podkreślił Paweł Jarski, po 25 latach prowadzenia działalności gospodarczej i rozwoju Elemental z niewielkiej polskiej firmy do międzynarodowej grupy przemysłowej został – w jego ocenie – w krótkim czasie przedstawiony opinii publicznej jako twarz „mafii śmieciowej”.

Prezes Elemental Holding nie kwestionuje przy tym, że w spółkach Terra mogło dojść do nieprawidłowości.

Nie twierdzę, że w Terra nic się nie stało. Przyjmuję do wiadomości, że mogło dojść tam do nieprawidłowości. Chcę wiedzieć, jaka była ich skala, kto za nie odpowiadał i czy doszło do złamania prawa – napisał.

Jak zaznacza, według informacji przedstawionych na obecnym etapie sprawa ma dotyczyć kilku przypadków związanych z pojazdami ciężarowymi, podczas gdy na teren zakładów Terra każdego dnia wjeżdża ok. 400 ciężarówek.

Elemental odsunął kierownictwo Terra i zlecił badanie forensic

Jarski wskazuje, że po otrzymaniu informacji o możliwych nieprawidłowościach grupa podjęła działania wewnętrzne.

Według jego relacji odsunięte zostało dotychczasowe kierownictwo Terra, powołano nowy zarząd, zabezpieczono dokumentację i monitoring, a niezależne badanie forensic powierzono firmie audytorskiej należącej do tzw. Wielkiej Czwórki.

Jeżeli ktoś w naszej organizacji złamał prawo, nie będę go chronił – deklaruje prezes Elemental Holding.

Jednocześnie sprzeciwia się przypisywaniu mu odpowiedzialności za działania konkretnych osób bez wykazania, że o nich wiedział, zlecał je lub je akceptował.

Terra to 1,5 proc. przychodów grupy

Jednym z głównych argumentów przedstawionych w oświadczeniu jest skala działalności Terra na tle całej Grupy Elemental.

Według Jarskiego spółki Terra będące przedmiotem zarzutów odpowiadają za około 1,5 proc. skonsolidowanych przychodów Grupy Elemental, a cały segment elektroodpadów stanowi około 3 proc. biznesu grupy.

Elemental działa obecnie na ponad 35 rynkach, posiada ponad 100 zakładów i zatrudnia ponad 1,2 tys. osób. Jarski podkreśla, że podstawowym obszarem działalności grupy jest odzysk i produkcja metali strategicznych, a większość przychodów generowana jest poza Polską.

Nie mówię tego, żeby umniejszać znaczenie nawet pojedynczej nieprawidłowości. Pokazuję skalę, ponieważ nie zgadzam się, aby 1,5 proc. działalności bez dowodów definiowało pozostałe 98,5 proc. i 25 lat pracy ponad tysiąca ludzi – napisał.

Jarski broni projektu Polvolt

W oświadczeniu osobny fragment został poświęcony projektowi Polvolt. Jarski stanowczo sprzeciwia się łączeniu inwestycji z działalnością Terra.

Według informacji przedstawionych przez prezesa Elemental Holding Polvolt to projekt o wartości około 3 mld zł, którego celem jest stworzenie w Polsce strategicznych zdolności produkcji metali krytycznych.

Jarski wskazuje, że projekt – poza grantem rzeczowym z Ministerstwa Rozwoju – pozyskał również grant z unijnego Innovation Fund w wysokości 152 mln euro oraz wstępną ocenę Europejskiego Banku Inwestycyjnego dotyczącą finansowania na poziomie 100 mln dolarów.

Przedsiębiorca zdecydowanie odrzuca narrację, zgodnie z którą państwo miało przekazać prywatnej osobie 1 mld zł.

Projekt ten w żaden sposób nie łączy się z działaniem firmy Terra – podkreśla.

„Najpierw ustalmy fakty, potem wydawajmy wyroki”

Jarski deklaruje, że nie oczekuje od mediów łagodniejszego traktowania. Apeluje jednak o – jak to określa – odpowiedzialność i rzetelność przy ocenie całej sprawy.

Nie oczekuję od mediów taryfy ulgowej. Oczekuję tylko jednego: najpierw ustalmy fakty, a potem wydawajmy wyroki – napisał.

W jego ocenie konsekwencje medialnej eskalacji mogą wykroczyć poza same spółki Terra i uderzyć również w całą Grupę Elemental, jej pracowników oraz realizowane projekty przemysłowe.

Prezes Elemental Holding przekonuje, że personalizacja sprawy i skupienie jej na jego osobie może doprowadzić do efektu domina, który zaszkodzi również rentownej działalności grupy.

W oświadczeniu zwraca przy tym uwagę na zainteresowanie aktywami Elemental, wymieniając w szczególności zakład w Zawierciu oraz projekt Polvolt. Według niego potencjalnych zainteresowanych nie brakuje zarówno wśród dużych firm amerykańskich, jak i podmiotów niemieckich czy francuskich.

„Jeżeli zarzuty dotyczą mnie osobiście, proszę o dowody”

Kończąc oświadczenie, Jarski rozdziela odpowiedzialność spółek i konkretnych osób od zarzutów formułowanych wobec niego osobiście.

Jak pisze, jeżeli doszło do błędów w dwóch spośród około 50 spółek grupy, należy je nazwać i naprawić. Jeżeli konkretne osoby złamały prawo – powinny ponieść konsekwencje.

Jednocześnie stawia wyraźną granicę w odniesieniu do własnej odpowiedzialności.

Ale jeżeli zarzuty dotyczą mnie osobiście, proszę o dowody. Nie o sugestie – podsumował Paweł Jarski.