RPO chce, by resort kultury przyjrzał się nowej opłacie reprograficznej. Biuro rzecznika wskazuje na wyrok TSUE
Rzecznik Praw Obywatelskich chce, by resort kultury zbadał, czy opłata reprograficzna odpowiada faktycznemu sposobowi użycia elektroniki. Zdaniem biura Rzecznika, najnowsze wyroki TSUE wskazują, że ministerstwo powinno na nowo policzyć wysokość tej opłaty.

RPO wyjaśnia, że do biura trafiają skargi ws. nowelizacji rozporządzenia, które od 13 listopada 2026 r. rozszerzy opłatę reprograficzną. Będzie ona dotyczyć m.in. smartfonów, tabletów, komputerów czy dekoderów. Ludzie piszą, że 1-proc. opłata od ceny netto to dodatkowe obciążenie dla tych, którzy już i tak płacą za streamingi.
RPO w piśmie do MKiDN wskazuje, że do urzędu napływają skargi dotyczące nowelizacji rozporządzenia, które od 13 listopada 2026 r. rozszerzy opłatę reprograficzną o m.in. telefony komórkowe z pamięcią, smartfony, tablety, komputery i dekodery.
Rzecznik tłumaczy bowiem, że o ile sama zasada aktualizacji katalogu urządzeń jest słuszna, to resort powinien pod uwagę wziąć wyrok TSUE z 16 kwietnia. Wynika z niego, że samo pobieranie w trybie offline nie oznacza robienia kopii na użytek prywatny. W wielu przypadkach użytkownik nie może używać bowiem takiego pliku w innych platformach, a właściciel muzyki, serialu czy filmu zachowuje nad nim kontrolę. To zaś oznacza, że część korzystania z kopii cyfrowej może nie być uznana za podstawę naliczania opłaty reprograficznej.
Dlatego też zastępca RPO Stanisław Trociuk chce, by resort odniósł się do tego wyroku. Ministerstwo ma też wyjaśnić, czy przeprowadzi badanie, które pokaże, ilu użytkowników faktycznie kopiuje utwory ze streamingu. Jeśli zaś brak swobodnego kopiowania okaże się standardem, to RPO sugeruje obniżenie opłaty reprograficznej.