Szwedzcy analitycy: gdyby NATO zablokowało Bałtyk, Rosja straciłaby miliardy dolarów rocznie

Szwedzcy analitycy uważają, że całkowita blokada Bałtyku oznaczałaby dla Rosji stratę 90 mld dolarów rocznie. To jednak spowodowałoby ostrą reakcję Moskwy, łącznie z użyciem sił zbrojnych.

„Morze Bałtyckie odgrywa bardzo ważną rolę dla Rosji, umożliwia eksport ropy naftowej, handel, jak i dostarczanie sprzętu wojskowego" – pisze w analizie dla szwedzkiego wojska szef firmy badawczej Politea Bjoern Faegersten.

Z analizy tej wynika, że całkowita blokada Bałtyku i zamknięcie szlaków żeglugowych przez Sund, Wielki Bełt i Mały Bełt przy użyciu min i okrętów wywołałyby „geopolityczny szok". Sama Szwecja straciłaby na tym 10,5 mld dolarów rocznie. Najbardziej poszkodowana byłaby Rosja. Moskwa straciłaby na tym 90 mld dolarów rocznie.

Ucierpiałyby także porty w Polsce i na Litwie, jednak wzrósłby ruch zarówno przez lądową granicę Polski i Litwy, jak i w skandynawskich portach. Mocno wzmógłby się także ruch na moście nad cieśniną Sund.

Gdyby jednak kraje NATO wprowadziły tylko częściowy zakaz ruchu przez cieśniny – czyli np. tylko zatrzymywanie i kontrolowanie oraz przetrzymywanie rosyjskich statków – to Moskwa traciłaby około 30 mld dolarów rocznie.

Zdaniem Faegerstena taka blokada mogłaby być możliwa po katastrofie ekologicznej spowodowanej przez jednostki rosyjskiej floty cienia. – Byłoby to czymś, co wyraźnie mogłoby wpłynąć na polityczny konsensus wokół dalszego podniesienia temperatury – tłumaczy.

Jednocześnie, jak dodaje, blokada wywołałaby natychmiastową reakcję Rosji. – Skutkowałoby to eskalacją, od ataków hybrydowych i gróźb użycia broni jądrowej po użycie siły zbrojnej przeciwko jakiejś części Morza Bałtyckiego – podsumowuje ekspert.