Toyota korzysta na słabym jenie. Koncern podnosi prognozę zysków

Toyota ogłosiła program wykupu akcji o wartości 6,3 miliarda dolarów. Do tego podniosła swoją prognozę zysku. To efekt zarówno słabego jena, jak i stałego popytu na hybrydy, które zrównoważyły zarówno wpływy ceł Donalda Trumpa, jak i rosnące koszty produkcji.

Największy producent samochodów na świecie podniósł prognozę zysku operacyjnego o więcej niż 10 proc. do 3,4 biliona jenów za obecny rok finansowy. To jednak mniej niż przewidują analitycy – konsensus rynkowy jest bardziej optymistyczny i wynosi 3,9 biliona jenów.

Koncern planuje też wykup 500 milionów udziałów (4,2 proc.). Program ma potrwać do sierpnia 2027 r. – Wykup akcji pokazuje, że Toyota wypełnia swoje obietnice – ocenia analityk rynku samochodowego Bloomberga, Tatsuo Yoshida.

Firma bowiem korzysta z utrzymującej się popularności hybryd w USA. Toyota przewiduje więc, że zyski ze sprzedaży wzrosną z 51 do 54 bilionów jenów.

Największą zagadką dla koncernu pozostaje kurs jena. O ile bowiem Toyota generuje dużą część przychodów z zagranicznych oddziałów, to wciąż utrzymuje dużą bazę produkcyjną w Japonii. Tymczasem kurs waluty, po wspólnej interwencji Tokio i Waszyngtonu, wzrósł do poniżej 160 jenów za dolara. W pierwszej połowie roku jen był jednak najsłabszy do amerykańskiej waluty od 40 lat, co pozwoliło japońskim koncernom odetchnąć od amerykańskich taryf.

Koncern ma problemy z surowcami

Jednocześnie jednak koncern zmaga się z problemami z surowcami. Po pierwsze, poddostawcy skarżą się, że koszt takich materiałów podstawowych jak aluminium poszedł w górę. Do tego pojawiły się problemy z dostawami przez wojnę na Bliskim Wschodzie między USA a Iranem. – Pojawiły się problemy z dostawami najbardziej popularnych modeli. Zlikwidowanie tych wąskich gardeł będzie ważnym krokiem, by zapewnić stabilny wzrost – tłumaczy główny księgowy firmy Takanori Azuma.

Przewodniczący rady dyrektorów Toyoty Akio Toyoda nie chce jednak stawiać tylko na auta elektryczne. Toyota dalej jest jednym z liderów produkcji hybryd. A to doskonała opcja dla klientów, którym nie tylko nie podoba się koszt aut elektrycznych, ale i problemy z infrastrukturą ich ładowania.

Japoński koncern, jak i inne firmy motoryzacyjne z Kraju Kwitnącej Wiśni, ma też poważne problemy w Chinach. Lokalna konkurencja wprowadza na rynek bowiem coraz tańsze i lepiej wyposażone auta elektryczne i hybrydy plug-in. Dlatego koncern musi przyspieszyć prace nad modelami, które w pełni odpowiedzą na wymagania klientów na tym największym motoryzacyjnym rynku świata..