Trump pytany o przeniesienie żołnierzy z Niemiec do Polski. „Polska by tego chciała"

Prezydent USA Donald Trump, zapytany o tę kwestię w piątek, nie wykluczył, że przesunie siły amerykańskie wycofywane z Niemiec do Polski.

Prezydent Stanów Zjednoczonych został zapytany przez korespondenta Polskiego Radia Marka Wałkuskiego o postulat, by wycofani z Niemiec amerykańscy żołnierze trafili do Polski.

– Polska by tego chciała. Mamy świetne relacje z Polską, ja mam świetne relacje z prezydentem (Karolem Nawrockim – red.). Pamiętacie, poparłem go, a on wygrał, mimo że był daleko z tyłu. Jest wielkim fighterem i świetnym gościem, bardzo go lubię, więc to możliwe – powiedział Trump podczas rozmowy z dziennikarzami przed wylotem na swoje pole golfowe w Wirginii.

Dopytywany, czy to zrobi, Trump odparł, że „może” to zrobić.

W ubiegłym tygodniu prezydent USA zapowiedział, że wycofa z Niemiec znacznie więcej, niż ogłoszone dotąd 5 tys. żołnierzy. Od tej pory jednak nie powiedział na ten temat nic więcej. Sekretarz stanu Marco Rubio powiedział z kolei w piątek, że nie zapadły w tej sprawie żadne decyzje.

Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz w sobotę rano za pośrednictwem platformy X wskazał, że „sojusz polsko-amerykański to fundament naszego bezpieczeństwa", a „Polska jest gotowa przyjąć kolejnych amerykańskich żołnierzy w celu wzmocnienia wschodniej flanki NATO i jeszcze lepszej ochrony Europy".

Trump ogłosił trzydniowy rozejm między Rosją a Ukrainą

Trump odniósł się również do ogłoszonego w piątek trzydniowego rozejmu między Rosją i Ukrainą na czas rosyjskiego Dnia Zwycięstwa. Prezydent zapewnił, że była to jego inicjatywa, a nie Władimira Putina i że zarówno prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, jaki i rosyjski przywódca łatwo się na nią zgodzili. Trump wyraził nadzieję, że rozejm przerodzi się w coś trwalszego.

Pytany zaś, czy zamierza wysłać swój zespół do Moskwy na dalsze negocjacje, odparł, że „zrobiłby to, gdyby uznał, że to pomoże”.

Źródło: PAP. Tekst zaktualizowano o treść wpisu Władysława Kosiniaka-Kamysza.