Kategorie artykułu: Biznes Kampus XYZ

Europa ma naukę, Chiny przemysł. Pekin znalazł sposób, jak patenty z uczelni zamienić w miliardy i biznes

Chiny zamieniły akademickie patenty w narzędzie polityki przemysłowej. W trzy lata do gospodarki trafiło 80 tys. wynalazków. Europa grzęźnie – na tysiące europejskich uczelni w patentach wyróżnia się pięć. Jak Chiny pokonały blokadę w komercjalizacji wiedzy akademickiej?

Chiny, technologie, żywność, rolnictwo
Jednym z najważniejszych sektorów są w Chinach technologie produkcji żywności. Kluczowe znaczenie ma zwłaszcza sektor nasienny. Chiny rozwijają hodowlę molekularną, banki zasobów genetycznych, nowe odmiany upraw oraz technologie zwiększające odporność roślin na choroby i trudne warunki oraz import. Własność intelektualna w tym obszarze jest traktowana jako element bezpieczeństwa państwa – podobnie jak półprzewodniki czy AI. Fot. GettyImages

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak Chiny przeprowadziły plan masowego wdrażania patentów z instytucji naukowych do gospodarki.
  2. Ile akademickich patentów udało się skomercjalizować w firmach i ile zarobiły na tym chińskie uczelnie.
  3. Które rozwiązania mogłaby wdrożyć UE korzystając z chińskich doświadczeń.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Europa próbuje utrzymać konkurencyjność technologiczną. Czy to jest możliwe bez stałego zasilania gospodarki innowacjami? Nie. Problem w tym, że komercjalizowanie wyników badań naukowych, które powinny być naturalnym źródłem innowacji w całej Unii Europejskiej, jest na słabym poziomie. W dodatku z najnowszych analiz wynika, że europejskie uczelnie nie są zainteresowane nawet patentowaniem swoich osiągnięć badawczych tam, gdzie ich wynalazki byłyby widoczne.

Coraz więcej patentów powstaje dzięki nauce. Badania uniwersyteckie generują ponad 10 proc. wszystkich wynalazków w Europie, podaje Europejski Urząd Patentowy. Ale aktywność proinnowacyjna uczelni koncentruje się dosłownie w kilku najbogatszych państwach Europy. Tak wynika z badań ekonomistów z Wydziału Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej (PG) realizowanych w ramach projektu „RETHINK-GSC” (Horyzont Europa).

Zmierzch imperium europejskiego – od braku patentów, do braku przemysłu

Ich wnioski odsłaniają słabość współpracy między potencjalnymi kreatorami wynalazków a ich potencjalnymi odbiorcami. Nie ma patentów, nie ma co komercjalizować, nie ma przemysłu. Posługując się sportową analogią: nie można oczekiwać zawodników na mecie, skoro nawet nie wystartowali.

Wśród topowych uczelni patentujących wyniki swoich badań naukowych nie ma żadnego uniwersytetu z państwa członkowskiego UE. Większość europejskich uczelni nie próbuje wykorzystywać wyników prowadzonych tam badań naukowych i przekuć je w patent, którym zainteresuje się gospodarka. Aż 70 proc. szkół wyższych ze Starego Kontynentu nie ma na liście aplikantów w żadnej z pięciu największych instytucji patentowych na świecie (tzw. IP5 – ramka). To zestawienie jest zdominowane przez uczelnie z USA (19 uczelni) i Chin (18).

Z europejskich uczelni najbardziej aktywne są te z krajów spoza UE: głównie z Wielkiej Brytanii i Szwajcarii. To Oksford, University College London, Imperial College London, EPFL w Lozannie i ETH w Zurychu.

– W latach, które obejmuje nasze badanie, czyli 1980-2019, za 74 proc. przyznanych patentów odpowiadały uniwersytety z zaledwie pięciu krajów Europy. Były to: Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Belgia i Szwajcaria – mówi dr hab. Aleksandra Parteka, która kierowała zespołem badaczy z PG.

Warto wiedzieć

IP5 – największe urzędy patentowe świata*:

  • EPO – Europejski Urząd Patentowy
  • USPTO – Stany Zjednoczone
  • CNIPA – Chiny
  • JPO – Japonia
  • KIPO – Korea Południowa

* Według Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (WIPO) około 85 proc. wszystkich zgłoszeń patentowych na świecie trafia do tych pięciu urzędów. Analiza aktywności w IP5 dobrze odzwierciedla globalną aktywność innowacyjną uczelni.

WIPO

Pozostałe uczelnie patentują mało, a większość – wcale. Badacze zidentyfikowali 866 patentujących uniwersytetów. Jednocześnie jednak ponad 2100 innych uczelni nie podejmowało aktywności patentowej. To znaczy, że znaczna część kontynentu nie uczestniczy w przepływie technologii z uczelni do przedsiębiorstw. Oczywiście wiele uczelni patentuje – czasem nawet sporo – we własnych krajach, w lokalnych urzędach patentowych. Co to tylko potwierdza, że przepływ wiedzy do gospodarki w Europie jest zablokowany.

Ekonomiści z PG podkreślają w swojej pracy, że Stary Kontynent ma mocne ośrodki badawcze, ale tworzą one wyspy innowacyjności otoczone dużą liczbą uczelni praktycznie nieobecnych w systemie patentowym.

A przecież uczelnie otrzymują miliardowe granty ze środków unijnych, uczestniczą w międzynarodowych projektach, publikują wysoko cytowane prace, kształcą specjalistów. Problem pojawia się, gdy wyniki badań naukowych trzeba zamienić w patent, patent w produkt, a produkt w rosnącą firmę.

Warto wiedzieć

Jak patentują europejskie uczelnie w Europie

  • 5 proc. europejskich uczelni odpowiada za połowę wszystkich zgłoszeń patentowych w Europejskim Urzędzie Patentowym (EPO); chodzi o najbardziej aktywne jednostki, które w latach 2000–2020 złożyły ponad 250 zgłoszeń każda,
  • europejskie uczelnie i instytuty badawcze komercjalizują 36 proc. wynalazków, dla których złożyły wnioski patentowe do EPO,
  • wśród skomercjalizowanych innowacji dla 70 proc. udzielono licencji. Tworzenie akademickich spółek spin-off było wskazywane jako motyw komercjalizacji w 41 proc. przypadków
źródło: EPO

Po chińsku, czyli wzorcowo

Europejskie uczelnie nie są wyjątkami. Chiny też borykały się z takim problemem. Ale załatwiły to po chińsku – w rok przygotowały strategię, wdrożyły ją, konsekwentnie egzekwowały i w trzy lata osiągnęły sukces.

W tym samym czasie, gdy europejskie uczelnie budują zasoby wiedzy, którą nie dzielą się z biznesem, Chiny przestają traktować patenty jako element statystyk. Zbudowały system, który identyfikuje najbardziej wartościowe wynalazki, wyszukuje dla nich przedsiębiorstwa, organizuje finansowanie i wspiera wdrożenie do produkcji. Zadanie uczelni nie ogranicza się jedynie do opracowania lub przebadania technologii. Ma ona doprowadzić do tego, by opracowana w murach akademii innowacja znalazła zastosowanie w gospodarce.

80 tysięcy patentów trafiło do przemysłu

Efekty programu są oszałamiające. Oczywiście, trzeba wziąć poprawkę na wielkość Chin jako państwa, co siłą rzeczy multiplikuje liczbę uczelni, badań, naukowców, patentów oraz ich wdrożeń. Ale po uwzględnieniu skali, a nawet założeniu, że Chiny często chwalą się na wyrost i bez pełnego pokrycia w faktach, Europa ze swoimi staraniami nie może się w żaden sposób równać.

Według oficjalnych danych chińskiego urzędu patentowego (CNIPA), w latach 2023–2025 do przemysłu trafiło około 80 tys. patentów należących do uczelni i instytutów badawczych. Wskaźnik komercjalizacji patentów na uniwersytetach wzrósł z 3,9 proc. w 2022 r. do 10,1 proc. pod koniec 2025 r., a w instytutach badawczych osiągnął 17,2 proc.

Ponad dwukrotnie zwiększyła się liczba transferów i licencji patentowych w sektorze nauki. Wartość różnych umów obejmujących patenty przekroczyła 1,18 bln juanów, czyli około 165 mld dolarów (ponad 600 mld zł). Skalę znaczenia innowacji i własności intelektualnej dla chińskiej gospodarki pokazują także wyniki branż, w których patenty odgrywają dużą rolę. To m.in. sektor zaawansowanych technologii, elektroniki, farmacji, telekomunikacji itp. Ich wartość dodana przekroczyła 18 bln juanów, co odpowiadało prawie 13,4 proc. PKB Chin.

Trzeba zaznaczyć, że nie wszystkie te efekty można przypisać wyłącznie trzyletniemu programowi, ale pokazują one zmianę sposobu myślenia o własności intelektualnej. W Chinach patent stał się ważnym narzędziem polityki przemysłowej.

Pekin rozszerza plan wykorzystania wiedzy

Ogłaszając sukces, Pekin poszedł za ciosem. W maju 2026 r. ogłoszono „Plan for Building a Strong Intellectual Property Nation”. Patentowa ofensywa stała się ważnym elementem długoterminowej strategii „budowy silnego państwa własności intelektualnej”. Plan zawiera 106 zadań przypisanych konkretnym urzędom. Rozwiązania wdrażane w poprzednich latach mają stać się stałym elementem polityki gospodarczej.

Do 2035 r. Chiny zamierzają rozbudować cały ekosystem komercjalizacji patentów uczelnianych – od prawa i ochrony wynalazków, przez transfer technologii, po kredyty dla firm zabezpieczane patentami. Państwo planuje kształcić więcej prawników patentowych, ekspertów od transferu technologii i specjalistów zajmujących się międzynarodową ochroną wynalazków.

Chiny przeanalizowały ponad milion patentów

Jak Chiny osiągnęły poziom transferu wiedzy do gospodarki nieosiągalny dla Europy? Przełomem był ogłoszony w 2023 r. Specjalny Plan Działań na rzecz Komercjalizacji i Wykorzystania Patentów, realizowany wspólnie przez CNIPA i 21 ministerstw i instytucji. Program miał rozwiązać problemy dobrze znane także w Polsce: niski poziom wdrażania wynalazków z instytucji naukowo-badawczych, słabe dopasowanie badań do potrzeb rynku oraz niewystarczające zachęty dla naukowców do wdrażania efektów swojej pracy.

Pierwszym krokiem była inwentaryzacja uczelnianych zasobów. Przeanalizowano około 1,35 mln patentów należących do ponad 2700 uniwersytetów i instytutów badawczych. Oceniano wyłącznie ich potencjał rynkowy. Wybrano około 680 tys. patentów uznanych za perspektywiczne, a następnie dopasowano je do potrzeb około 460 tys. firm. Państwo postawiło na silny mechanizm brokerski – nie ograniczyło się do stworzenia internetowej bazy danych. Uruchomiony został mechanizm kojarzenia technologii z firmami, promocji wynalazków i – co niezmiernie ważne – monitorowania ich dalszych losów.

W całych Chinach zorganizowano ponad 16 tys. wydarzeń prezentujących technologie. Nie miały popularyzować nauki – ich jedynym celem było doprowadzenie do podpisania konkretnych umów. Efektem były transakcje patentowe o wartości przekraczającej 15 mld juanów.

Dla porównania, historyczna – bo pierwsza – analiza wyników komercjalizacji polskich patentów wykazała, że średni przychód od patentu, który trafił z polskiej uczelni na rynek, wynosi 1700 zł. W ciągu pięciu lat (2019-2023) w Polsce skomercjalizowano zaledwie 1398 patentów z sektora nauki. Łączne przychody nie sięgnęły nawet 45 mln zł.

Nie liczy się liczba patentów, ale ich wartość

Chińskie uczelnie od lat należą do światowej czołówki pod względem liczby zgłoszeń patentowych. Przez lata system premiował liczbę, a nie jakość zgłoszeń. Pekin przyznał, że to prowadziło do powstawania patentów o niewielkiej wartości rynkowej. Dlatego ciężar oceny przesuwa się z liczby zgłoszeń na jakość technologii i możliwość jej industrializacji. Kraj rozwija system otwartych licencji – uczelnia może opublikować patent wraz z gotowymi warunkami finansowymi. Dzięki temu małe i średnie firmy nie muszą prowadzić długich negocjacji i mogą szybciej rozpocząć wdrożenie.

W nowej strategii ogłoszonej wiosną niezmiernie ważnym elementem udrażniania transferu wiedzy do gospodarki jest uruchomienie kredytowania pod zastaw IP. Chiny będą rozwijać kredyty i ubezpieczenia zabezpieczone patentami oraz profesjonalne metody wyceny aktywów niematerialnych. Ma to ułatwić dostęp do kapitału młodym firmom technologicznym, których najważniejszym majątkiem jest wynalazek, oprogramowanie albo know-how. Nad podobnymi rozwiązaniami pracuje Unia Europejska, ale mało realne, żeby przepisy pojawiły się przed 2028 rokiem.

Kolejnym filarem planu jest wzmocnienie egzekwowania prawa – ochrona tajemnic przedsiębiorstw, praw autorskich, znaków towarowych i patentów. W działania zaangażowane będą sądy, prokuratura, służby celne oraz administracja rynku. Państwo planuje kształcić więcej prawników patentowych, ekspertów od transferu technologii i specjalistów zajmujących się międzynarodową ochroną wynalazków.

Te działania mają zwiększyć bezpieczeństwo firm, które decydują się na rozwój innowacji i zachęcać do masowego inwestowania w B+R. Poza krajem silniejsza ochrona ma zaś poprawić wiarygodność chińskiego rynku w oczach zagranicznych inwestorów i właścicieli technologii. Chiny są przecież na świecie znane z kradzieży/kopiowania innowacji.

Polskie podejście

W Polsce mówi się, że nauka jest ważna. Ale ani rząd nie stara się uczynić z nauki narzędzia strategicznego, ani nauka nie próbuje stać się strategicznym aktywem (komercjalizacja wyników badań nie jest priorytetem polskich uczelni). Widać to dobrze w przyjętym we wtorek 4 sierpnia kwartalnym raporcie z realizacji priorytetów rządu.

Zdaniem eksperta

W Polsce nauka nie jest wspólnym dobrem wszystkich ministrów

Rada Ministrów przyjęła we wtorek 4 sierpnia br. kwartalny raport z realizacji priorytetów rządu. Polska nauka ma w raporcie własne priorytety, ale jest opisana jako oddzielny sektor, a nie jako centralny, przekrojowy priorytet istotny dla całego rządu. Nośnikami polityki są w tym dokumencie technologia, cyfryzacja, bezpieczeństwo infrastrukturalne i local content. Nauka pojawia się tam, gdzie daje się ją podpiąć pod te narracje. Nie jest więc „wspólnym dobrem” wszystkich ministrów ani stałym źródłem nowych zdolności państwa.

Zostajemy z akcją „3 proc. dla nauki” i naszymi ambicjami na bocznicy, bez silnego przełożenia na obronność, energetykę czy cyfryzację państwa. A za chwilę ruszy kampania wyborcza i przepadniemy do reszty jako zwykły budżetowy dział, a nie brakujące ogniwo bezpieczeństwa i konkurencyjności kraju.

Dokument podsumowuje postępy w czterech filarach, w tym m.in. w zakresie innowacyjnej gospodarki. Ale nauka, która w Polsce wydaje się być pierwszym naturalnym dostawcą innowacji wpisujących się w popularne ostatnio hasło local content, nie jest priorytetem rządu. Inaczej niż w Chinach, nauka w Polsce wciąż nie jest tym „wspólnym dobrem” wszystkich resortów ani stałym źródłem nowych zdolności państwa.

Zdaniem eksperta

Polski urząd patentowy próbuje aktywizować komercjalizację wiedzy

Zainicjowaliśmy w Polsce działania mające doprowadzić do wypracowania rozwiązań, dzięki którym własność intelektualna mogłaby stanowić formę zabezpieczenia finansowego w przypadku ubiegania się przez przedsiębiorców o różnego rodzaju środki na rozwój aktywności biznesowej. Naszym priorytetem w dalszym ciągu pozostaje też edukacja w zakresie komercjalizacji. Chcemy, aby opatentowane technologie jak najszybciej trafiały do biznesu i przyczyniały się do wzmacniania polskiej gospodarki.
 
Podniesienie poziomu komercjalizacji wynalazków w Polsce wymaga dalszych zmian strukturalnych. Wymaga też nieustannego podnoszenia kompetencji zarówno wśród przedsiębiorców, jak i naukowców – wynalazców oraz specjalistów w zakresie zarządzania własnością intelektualną. UPRP chce wspomagać zarówno akademickie centra transferu technologii (CTT), jak i sieć PATLIB (ośrodki zajmujące się informacją patentową), tak aby jeszcze bardziej niż dotychczas wspierały badaczy i firmy we wdrażaniu innowacji powstałych na uczelniach czy w instytutach. Synergia naszych aktywności może być kluczowym elementem budowania nowoczesnego ekosystemu innowacji.
 
Analizując poziom komercjalizacji patentów w Polsce, musimy zwrócić uwagę na specyficzną dla naszego kraju strukturę podmiotów zgłaszających wynalazki. Sektor nauki tradycyjnie odpowiada za generowanie bardzo dużej liczby zgłoszeń patentowych. I to właśnie w tym obszarze poziom komercjalizacji wciąż pozostaje mniejszy od oczekiwanego. Główną przyczyną jest niedostosowanie oferty wynalazców do potrzeb rynku. Wiele rozwiązań powstaje w oderwaniu od analiz rynkowych, przez co przedsiębiorcy nie są zainteresowani ich zakupem lub licencjonowaniem.

Kluczem do sukcesu jest podejście popytowe do innowacji – tworzenie rozwiązań, które odpowiadają na wyzwania rynkowe firm. Nie bez znaczenia jest też upowszechnienie tworzenia w Polsce startupów o akademickich korzeniach, rozwijających
i przybliżających do rynku technologie powstałe na uczelniach. W UPRP prowadzimy intensywne działania wspierające naukowców i biznes w lepszym zrozumieniu istotności zarządzania prawami własności przemysłowej. 
 

Prawo do nieudanego wdrożenia

W Chinach silnym bodźcem stały się zachęty finansowe dla naukowców. W niektórych rozwiązaniach nawet 70 proc. przychodów z komercjalizacji trafia bezpośrednio do wynalazców.

Jedną z najciekawszych reform jest zaś wprowadzenie zasady zwolnienia z odpowiedzialności po dochowaniu należytej staranności. Komercjalizacja zawsze wiąże się z ryzykiem. Nawet dobrze oceniony patent może nie znaleźć nabywcy, technologia może okazać się zbyt kosztowna, a spółka rozwijająca wynalazek może upaść. W instytucjach publicznych takie sytuacje często prowadzą jednak do obaw przed zarzutami o niegospodarność. Jest to problem powszechny na całym świecie, także w Polsce. Włodarze uczelni podchodzą do niego tak: bezpieczniej niczego nie sprzedać, niż ryzykować oskarżenia np. o naruszenie dyscypliny finansów publicznych.

Chińskie rozwiązanie ma przełamać ten mechanizm. Jeżeli decyzja została podjęta zgodnie z procedurami, po analizie i „w dobrej wierze”, jak to określa chiński prawodawca, osoby odpowiedzialne za komercjalizację nie poniosą konsekwencji, gdy projekt zakończy się niepowodzeniem.

Zdaniem eksperta

Jak sprzedać patent: lepiej tanio niż wcale

Zdarza się, że wycena własności intelektualnej osiąga poziom, który uniemożliwia jej nabycie zarówno przez naukowca, jak i spółkę zawiązaną przy uniwersytecie. Doradcy zaproponowali więc bardzo ciekawe rozwiązanie: wycenę po wartości kosztów uzyskania patentu i jego utrzymania, a następnie procent dla sprzedającej go uczelni od ewentualnych zysków z komercjalizacji. To realnie pozwoli przenieść własność intelektualną po to, żeby ją dalej rozwijać i wykorzystać gospodarczo. Jednocześnie zapewnia osobom zarządzającym uczelniami i innymi instytucjami badawczymi odpowiednie zabezpieczenie, eliminując ryzyko zarzutów o naruszenie dyscypliny finansów publicznych w związku z ustaleniem wartości transakcji.  Istnieje ryzyko zaniżania wartości patentów, ale wysokie wyceny ich wykupu często blokują komercjalizację i rozwój projektu. Trzeba sobie zatem odpowiedzieć na pytanie, czy wolimy, by patent leżał w szufladzie, czy żeby pracował, nawet jeśli odsprzedamy go trochę taniej.

Nauka dla przemysłu na żywo

Chińska polityka patentowa jest częścią strategii budowy nowoczesnego przemysłu. W chińskim planie rozwoju technologii ważne miejsce zajmuje też krajowy łańcuch dostaw. Chiny chcą oprzeć co najmniej 80 proc. technologii, w tym układów do AI, na lokalnych dostawcach. Patenty stają się więc elementem ograniczania zależności od zagranicznych technologii i budowy własnych przewag konkurencyjnych chińskiego przemysłu. CNIPA, urząd patentowy, wspierała tworzenie systemów własności intelektualnej w ponad 300 segmentach przemysłowych. Powstało blisko 300 centrów operacyjnych IP oraz 281 konsorcjów innowacyjnych.

Największe wsparcie trafia do sektorów uznanych za strategiczne. To sektory półprzewodników, sztucznej inteligencji, biotechnologii, nowych materiałów, zielonej energii, wodoru, zaawansowanych maszyn, a także technologii kwantowych, komunikacji 6G czy energetyki termojądrowej. Ale istotnym elementem programu było wspieranie także małych i średnich firm. Zidentyfikowano niemal 9 tys. szybko rozwijających się przedsiębiorstw. Ponad 3 tys. uzyskało status modelowych firm specjalizujących się we wdrażaniu patentów.

Unia nie ma spójnego systemu komercjalizacji

Przytoczone badania pokazują, że w regionach Unii Europejskiej, gdzie uczelnie nie patentują globalnie zwykle słabiej rozwinięte są również biura transferu technologii, rynek kapitałowy i przedsiębiorstwa zdolne wdrażać nowe rozwiązania.

Brak patentów staje się zarówno skutkiem, jak i przyczyną pogłębiających się różnic rozwojowych – najpierw regionów UE, a dalej całej Unii.

Europa ma problem z finansowaniem, skalowaniem i zatrzymywaniem innowacji u siebie. Znaczna część spółek technologicznych przenosi się do Stanów Zjednoczonych, gdzie łatwiej zdobyć kapitał na rozwój.

Unia nie dysponuje odpowiednikiem chińskiego programu reaktywacji patentów. Poszczególne elementy istnieją. Europejska Rada ds. Badań Naukowych finansuje granty Proof of Concept, Europejski Urząd Patentowy rozwija bazę Deep Tech Finder, Europejska Rada ds. Innowacji wspiera ryzykowne projekty technologiczne, a program Horyzont Europa finansuje współpracę nauki z przemysłem. Problem polega na tym, że są to odrębne instrumenty.

Grant badawczy, ochrona patentowa, rozwój prototypu, finansowanie startupu i kapitał potrzebny do ekspansji międzynarodowej firmy funkcjonują w różnych programach, instytucjach i systemach prawnych różnych krajów. Często między etapami rozwoju firmy tworzy się finansowa próżnia, nazywana Doliną Śmierci – wiele startupów próbę jej pokonania przypłaca życiem. A badania pokazują, że właśnie także od sposobu finansowania zależy aktywność patentowa uczelni.

Chińska lekcja dla Zachodu

Pekin udowodnił, że portfel patentowy uczelni można potraktować jako strategiczne aktywa gospodarki. Chiński model zacieśniania współpracy nauki z biznesem odpowiada na pytanie, jak całe zasoby, które już posiada państwo, doprowadzić do przemysłu. Model europejski nadal częściej koncentruje się na finansowaniu kolejnych projektów badawczych, nie stawiając im żadnych celów.

Centralizacja chińskiego systemu ułatwia mobilizację zasobów, ale może prowadzić do błędnych decyzji inwestycyjnych czy podporządkowania badań celom politycznym. Ostrożnie należy także interpretować część chińskich statystyk, które opierają się na danych administracji państwowej. Europejskie przewagi pozostają niezmienne i trzeba je lepiej wykorzystywać. Są to wysoka jakość badań, silna ochrona własności intelektualnej, rozwinięty przemysł oraz zdolność tworzenia przełomowych technologii. Problemem nie jest brak wiedzy, lecz zbyt wolna droga od laboratorium do rynku.

Główne wnioski

  1. Europa przegrywa wyścig o komercjalizację wiedzy. Choć Europa należy do światowej czołówki badań naukowych, aż 70 proc. europejskich uczelni nie patentuje globalnie, a aktywność koncentruje się w kilku krajach. W efekcie wyniki badań zbyt rzadko trafiają do gospodarki, innowacje za często nie wychodzą poza laboratoria.
  2. Jak Chiny stworzyły spójny system zamiany patentów w biznes. W latach 2023–2025 do przemysłu w Chinach trafiło ok. 80 tys. patentów uczelni i instytutów naukowo-badawczych, a wartość umów z ich komercjalizacji przekroczyła 1,18 bln juanów. Pekin połączył pracę badawczą uczelni, przedsiębiorstwa, finansowanie i instytucje państwa w jeden mechanizm wspierający wdrażanie technologii.
  3. Chiński sukces ma być trwały. Nowy plan Pekinu do 2035 r. zakłada rozwój całego ekosystemu własności intelektualnej – od ochrony patentów, przez ich sprawniejsze wdrażanie na rynek, po kredyty zabezpieczone prawami własności intelektualnej dla startupów wykorzystujących innowacje z uczelni. W UE granty, patenty, finansowanie startupów i transfer technologii funkcjonują w odrębnych systemach, co utrudnia skuteczną komercjalizację innowacji.