Kategorie artykułu: Biznes Newsy

Fundusz z byłym szefem mBanku na czele idzie po 1 mld zł. Tym razem ma inwestora z Polski

Po sukcesie pierwszego wehikułu ACP Credit zebrał drugi – na początek 105 mln euro. Stoi za nim jedna z czołowych postaci polskiej bankowości: Mariusz Grendowicz. Wypełnia lukę po bankach, finansując długiem inwestycje i przejęcia dynamicznych przedsiębiorców.

Mariusz Grendowicz, partner zarządzający ACP Credit
Po mniej więcej trzech dekadach w bankowości Mariusz Grendowicz na dobre związał się z rynkiem funduszy. Zaangażował się w sektor private debt i stworzył ACP Credit, który uzupełnia się z bankami. Fot. materiały prasowe/ACP Credit

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak ACP Credit podsumowuje swój pierwszy fundusz i jakie ma plany wobec drugiego.
  2. Kto już zaufał funduszowi i na jaką kwotę zaangażował się na razie jedyny polski inwestor.
  3. Jakie są różnice w dostępności i przeznaczeniu kredytu bankowego oraz kapitału private debt.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Wielu przedsiębiorców musiało już zmierzyć się z odmową finansowania inwestycji przez bank. Szeroko o tym problemie hamującym ekspansję polskich firm mówił w XYZ dr Bogusław Gnatowski, założyciel Alab Laboratoria.

Średniej wielkości biznes w Europie Zachodniej czy w USA trafia w takiej sytuacji do funduszy private debt (PD). Jednak ledwie trzy kraje (Wielka Brytania, Francja i Niemcy) odpowiadały za dwie trzecie z 6,2 tys. transakcji dłużnych zrealizowanych przez ponad cztery lata w Europie – wynika z najnowszej edycji raportu Deloitte dotyczącego PD w naszym regionie.

W Polsce rynek dopiero się więc rodzi. Na razie w ok. 60 proc. obejmuje nieruchomości, podczas gdy np. w Wielkiej Brytanii (najdojrzalszej) to tylko jeden z wielu sektorów. Sytuację próbuje zmienić ACP Credit – jeden z nielicznych graczy w regionie, szukający średniej wielkości firm. Ma na to świeży dopływ kapitału od międzynarodowego grona inwestorów.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Cel: dwa razy większy fundusz

ACP Credit w sierpniu przeprowadził tzw. pierwsze zamknięcie swojego drugiego funduszu private debt. Jego początkowa wartość wynosi 105 mln euro (ok. 450 mln zł), a docelowo ma wzrosnąć do 200-250 mln euro. Zbieranie kapitału potrwa do końca 2027 r.

– Już na tym etapie pozyskaliśmy więcej niż 100 mln euro zgromadzone w pierwszym funduszu. Prowadzimy zaawansowane rozmowy z kilkoma instytucjami, które mogą wnieść po 10-20 mln euro. Z kolejnymi dopiero rozpoczynamy dialog – komentuje Mariusz Grendowicz, partner zarządzający ACP Credit.

Nie czeka jednak na finalne wyniki, tylko dopina pierwsze transakcje. Możliwe, że już w najbliższych dwóch miesiącach zainwestuje 20 mln euro.

Warto wiedzieć

Weteran polskiej bankowości

Mariusz Grendowicz był inicjatorem założenia w 2022 r. ACP Credit, czyli siostrzanego funduszu ACP. Pierwszy z nich ogranicza się do inwestycji dłużnych rzędu 5-25 mln euro. Drugi natomiast jest gotów nawet do kilkakrotnie większych transakcji, łącząc finansowanie dłużne z udziałowym. W pięciu wehikułach zebrał łącznie prawie 1,2 mld euro, a w najnowszym są m.in. Smyk oraz Tatuum.

Menedżer od lat współtworzy polski rynek kapitałowy. Rodzimy sektor bankowy poznał od podszewki, pracując m.in. w ING, ABN Amro oraz Banku BPH. Jak mało kto zna więc jego możliwości i ograniczenia.

Był też prezesem mBanku (wówczas BRE Banku) oraz Polskich Inwestycji Rozwojowych, na ich bazie powstał Polski Fundusz Rozwoju (PFR). Od ponad dekady pełni funkcje nadzorcze. W tej roli działał m.in. w MCI Capital, poznając od środka funduszową działalność w regionie, w tym w Polsce.

XYZ

Polski inwestor tym razem na pokładzie

Kapitał w pierwszym zamknięciu zapewniło 11 inwestorów instytucjonalnych – tzw. limited partners (LP). Wśród nowych jest International Finance Corporation (IFC) – ramię sektora prywatnego Grupy Banku Światowego. Po raz kolejny natomiast zaangażował się Europejski Fundusz Inwestycyjny (EFI). Tym razem pojawił się także inwestor lokalny. PFR Ventures, należący do Polskiego Funduszu Rozwoju, zainwestował 15 mln euro.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

– Ok. 40 proc. pierwszego funduszu ulokowaliśmy w Polsce. Wśród inwestorów pierwszego funduszu nie było podmiotów polskich, więc finansowanie polskich firm przypadło w udziale emerytom z Chorwacji i Słowenii. Cieszymy się, że w drugim funduszu ulegnie to zmianie, choć nadal brakuje nam zaangażowania krajowych funduszy emerytalnych. Mocno liczymy w tej kwestii na program Innovate PL – mówi Mariusz Grendowicz.

W międzyczasie przekonał do inwestycji jeden z największych funduszy emerytalnych w Austrii, który po raz pierwszy zaangażował się w private debt w Europie Środkowej. Fundusz pozyskał również dwóch europejskich inwestorów typu family office, zarządzających pieniędzmi majętnych osób. Rozmowy z polskimi wehikułami inwestycyjnymi nadal trwają.

Warto wiedzieć

Wicelider utrzymuje pozycję

ACP Credit to prawie największy fundusz private debt w Polsce. Zebranie drugiego wehikułu umacnia go w tej roli. Pozostałe podmioty za nim zarządzają aktywami wartości najwyżej kilkudziesięciu milionów euro.

Wyraźnym liderem w całym regionie jest CVI, który zrealizował od 2012 r. ponad 800 transakcji dłużnych wartości blisko 14 mld zł. Zarządza kwotą 4,5 mld zł zgromadzoną w ośmiu wehikułach. W większości jednak typu evergreen, czyli zbierających kapitał od rosnącej bazy inwestorów indywidualnych przez cały okres funkcjonowania.

W 2022 r. CVI zebrał swój pierwszy tzw. commitmentowy fundusz private debt (ACP Credit działa wyłącznie w tym modelu). Taki, w którym inwestorzy – głównie instytucjonalni – deklarują kwoty ściągane systematycznie wraz z kolejnymi inwestycjami, a zwrot następuje dopiero po z góry określonym czasie. CVI zgromadził wówczas 132 mln euro. Zbieranie drugiego tego typu funduszu zakończył w kwietniu 2026 r. kwotą 253 mln euro.

XYZ

Private debt a kredyt bankowy

ACP Credit nie konkuruje z bankami – raczej się z nimi uzupełnia. Kredyt bankowy jest zawsze tańszy od długu prywatnego. Dlatego po 2-3 latach, gdy sytuacja finansowa firmy staje się akceptowalna dla systemów ratingowych banków, często dochodzi do refinansowania.

Nordclinic, największa w krajach bałtyckich prywatna sieć klinik chirurgicznych, wykorzystała tylko część z udostępnionych przez nas 10 mln euro. Rozwinęła się tak szybko i rentownie, że po dwóch latach spłaciła całość finansowania. Dalszą ekspansję przejęły banki. W pewnym sensie mogą „oddać nam” klienta na okres dynamicznego wzrostu, by w długiej perspektywie zatrzymać go u siebie – wyjaśnia Mariusz Grendowicz.

Wiele firm nie przechodzi jednak surowego scoringu kredytowego. Bank wymaga odpowiednich danych historycznych i zabezpieczeń na trwałych aktywach (najlepiej nieruchomościach). Ponadto musi spełnić restrykcyjne wymogi regulacyjne dotyczące kapitału w odniesieniu do poszczególnych portfeli kredytowych.

Z tego powodu – upraszczając – nawet jeśli konkretna transakcja ekspercko wydaje się akceptowalna pod względem ryzyka, może okazać się nieakceptowalna dla modelu ratingowego.

– Negatywnej decyzji ratingowej nie da się „cofnąć ręcznie”. My podejmujemy decyzje ekspercko, w ramach komitetu inwestycyjnego – tak jak kiedyś w bankach. Każdy projekt trafia do jednego z trzech partnerów [dwaj pozostali to Ciprian Nicolae i Tomasz Kwiecień – red.], a nie w tryby dużej machiny. Najczęściej w ciągu dwóch dni jesteśmy w stanie kierunkowo go zweryfikować i przejść do dalszej analizy, lub też wyjaśnić powód odmowy – wyjaśnia Mariusz Grendowicz.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

ACP Credit finansuje tylko rozwój

Partner zarządzający ACP Credit szacuje, że 95 proc. projektów odrzuconych przez banki nie nadaje się również do finansowania przez fundusz. Najczęściej przesądza o tym niestabilny model biznesowy lub zbyt wczesna faza rozwoju.

– W odróżnieniu od banków nie realizujemy transakcji ze względu na poziom zabezpieczeń – analizujemy je dopiero na kolejnym etapie. Kluczowe są dla nas sektor, w którym działa spółka, oraz jej pozycja wewnątrz niego. Oczekujemy pozytywnego wyniku EBITDA i dobrze uzasadnionego, dynamicznego tempa wzrostu w kolejnych latach. Bierzemy pod uwagę nie tylko historyczne wyniki z podstawowego biznesu, ale również te z przeprowadzanych inwestycji bądź przejęć – mówi Mariusz Grendowicz.

ACP Credit różni się od większości lokalnych funduszy private debt tym, że nie finansuje nieruchomości. Notowany na GPW Synthaverse otrzymał 13 mln euro na budowę fabryki farmaceutycznej, a iTaxi – 10 mln euro na dalszą konsolidację rynku mobilności.

– W Polsce mniej więcej połowa kapitału private debt trafia do nieruchomości, a jedna czwarta do niebankowych instytucji finansowych. My celujemy w pozostałe 25 proc. i interesuje nas przede wszystkim wspieranie zdrowego wzrostu firm. Specyfika działania funduszu powoduje, że zasadniczo nie finansujemy bieżącej działalności – mówi Mariusz Grendowicz.

Zdaniem eksperta

Ciekawe trendy na kluczowym rynku private debt

Największym rynkiem private debt są Stany Zjednoczone. Warto więc zwrócić uwagę na dwa występujące tam ostatnio trendy: odpływ kapitału detalicznego i pogarszającą się jakość kredytów.

W pierwszym kwartale 2026 r. odpływy z nienotowanych BDC po raz pierwszy przewyższyły napływy: 6,9 wobec 4,9 mld dolarów. BDC to amerykańskie wehikuły, w których inwestorzy detaliczni mogą nabyć udziały funduszu udzielającego pożyczek małym i średnim spółkom. Co kwartał fundusz daje możliwość odkupu, ograniczoną do ok. 5 proc. udziałów.

Gdy do odkupu zgłoszono w pierwszym kwartale 40,7 proc. udziałów Blue Owl Technology Income, fundusz odkupił tylko 5 proc. Pozostali inwestorzy wpadli w panikę. Stąd systemowe pytanie: na jakich zasadach inwestorzy detaliczni powinni mieć dostęp do rynków prywatnych, które z definicji są niepłynne.

Niemniej prawdziwym wyzwaniem private debt jest jakość udzielonych kredytów. Odpisy przełożyły się na spadki wartości aktywów netto rzędu 10–20 proc. ogłoszone na początku roku przez dużych, globalnych inwestorów. Ma to związek m.in. z dużą ekspozycją funduszy z USA na sektor oprogramowania. Jest on pod dużą presją z powodu dynamicznego rozwoju sztucznej inteligencji.

Europa jest w innej sytuacji – segment detaliczny ma mniejszą skalę. Europejskie fundusze semi-liquid [„półpłynne” – red.] zarządzają aktywami ponad 20 mld euro, a amerykańskie nienotowane BDC: ponad 200 mld dolarów.

O sile Europy stanowi rozbudowany plan projektów infrastrukturalnych w zakresie m.in. bezpieczeństwa energetycznego i lokalnych centrów danych. Globalni inwestorzy już to dostrzegają i budują nowe relacje z europejskimi firmami udzielającymi pożyczek [z ang. direct lenders – red.]. Traktują fragmentację rynku jako źródło okazji, a nie przeszkodę.

Finalnie jednak to nie wybór odpowiedniego regionu robi różnicę, a właściwego funduszu. Dysproporcja między najlepszymi [pierwszy kwartyl, czyli dolna ćwiartka zestawienia – red.] a najgorszymi wehikułami sięga nawet 10 pkt proc. zwrotu z inwestycji.

W Europie Środkowej powstało już kilka funduszy private debt. Inwestorzy mają więc już możliwość oceny zarządzającego na bazie danych z poprzedniego wehikułu. W jaki sposób realizowana była strategia inwestycyjna, z jaką dywersyfikacją, z jakim systemem oceny ryzyka oraz z jaką jakością dokumentacji kredytowej.

Trudy zbierania i zarządzania pierwszym funduszem

Zbieranie pierwszego funduszu zakończyło się w lipcu 2024 r. Celem było 150 mln euro. Ze względu na skutki pandemii COVID-19 oraz wojny w Ukrainie – a także przeciągające się formalności u części inwestorów – stanęło jednak na 100 mln euro. ACP Credit miał już wówczas zainwestowane dwie trzecie zebranej kwoty.

– Z przyczyn głównie formalnych pierwsze zamknięcie drugiego wehikułu odbyło się nieco później, niż zakładaliśmy. Musieliśmy więc zarządzać pierwszym funduszem tak, by zdążyć cały zainwestować, ale nie obserwować biernie rynku przez pół roku bez kapitału z drugiego funduszu. Ograniczyliśmy się więc do najlepszych projektów – mówi Mariusz Grendowicz.

Aż 350 możliwości inwestycji, tylko 12 transakcji

ACP Credit przeanalizował ponad 350 propozycji inwestycyjnych. Przełożyły się one na 12-13 transakcji (ostatnie są finalizowane), z których większość wyniosła maksymalne 10 mln euro.

Ostatecznie pierwszy fundusz zainwestuje ok. 110 mln euro dzięki reinwestycji części zwróconego już przez spółki kapitału. Otrzymane odsetki są wypłacane inwestorom na bieżąco. Na zwrot całego kapitału ma czas do połowy 2029 r., z opcją przedłużenia do 2031 r.

– Poza Nordclinic zakończyliśmy również – po dwóch latach – inwestycję w grupę Punkta, która zmieniła właściciela. Żadna z pozostałych spółek portfelowych nie budzi obaw co do ryzyka. Niemniej biznes to żywy organizm i zdarza się, że w trakcie inwestycji spółka musi nieco zmodyfikować model biznesowy. Może to doprowadzić do odstępstwa od przyjętych na wstępie parametrów na plus lub minus. Zawsze rozpatrujemy to w szerokim kontekście i akceptujemy, gdy dostrzegamy sens zmian – wyjaśnia partner zarządzający ACP Credit.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Polska dominuje w Europie Środkowej

Według danych Deloitte prawie 90 proc. transakcji private debt w Europie Środkowej dotyczy Polski. Diametralna zmiana struktury rynku na razie się nie zapowiada.

– Jesteśmy gotowi do inwestycji w 11 krajach regionu. Liczymy, że z drugim funduszem wejdziemy na nowe rynki – m.in. słoweński i chorwacki. Na razie jednak, patrząc na analizowane projekty, zapowiada się jeszcze większa dominacja Polski i Rumunii – mówi Mariusz Grendowicz.

Drugi fundusz ma działać na większą skalę nie tylko geograficznie, ale też pod względem skali pojedynczej transakcji. Maksymalna inwestycja wzrośnie z 15 do 25 mln euro.

– Minimum pozostaje niezmienne: 5 mln euro. Przy takiej kwocie możemy zaoferować relatywnie atrakcyjne warunki, biorąc pod uwagę głębię przeprowadzanej przez nas analizy. Przeważać będą pewnie inwestycje w okolicach 10 mln euro, bo takie są potrzeby naszych potencjalnych klientów. Chcemy coraz mocniej docierać do przedsiębiorców spoza stolicy, bo tam potrzeba jest największa. Pracujemy już nad transakcjami z Lublina, spod Wrocławia, a nawet z Szamotuł – podsumowuje Mariusz Grendowicz.

Zdaniem eksperta

Znajomość private debt szybko rośnie i wychodzi poza Warszawę

Świadomość private debt (PD) wśród polskich przedsiębiorców rośnie bardzo wyraźnie. Jeszcze kilka lat temu bardzo często musieliśmy tłumaczyć w pierwszej rozmowie, czym takie finansowanie w ogóle jest i czym różni się od kredytu. Dziś coraz częściej rozmawiamy z przedsiębiorcami znającymi ten produkt, rozumiejącymi jego zalety i świadomie traktującymi go jako jedno z dostępnych źródeł kapitału.

Mimo to nadal jesteśmy na etapie budowania rynku, choć nie ogranicza się on już do Warszawy czy pozostałych największych aglomeracji. Już większość transakcji realizujemy w mniejszych miastach [województwo mazowieckie odpowiada za 38,8 proc. portfela KRK Partners – red.]. Często z firmami rodzinnymi: usługowymi [największy udział w KRK Partners: 60 proc. – red.] handlowymi czy produkcyjnymi. Mają wartościowe aktywa i zdrowy biznes, ale z różnych powodów nie wpisują się w aktualną politykę kredytową banków. Albo potrzebują finansowania szybciej i w bardziej elastycznej strukturze.

Odnoszę wręcz wrażenie, że lokalizacja przedsiębiorcy ma dziś znacznie mniejsze znaczenie niż kilka lat temu. Kapitał PD trafia zarówno do Warszawy, jak i do miast liczących kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców. Ważniejsze są jakość biznesu, aktywa, cel finansowania oraz wiarygodny plan jego spłaty. Nie ma też jednej reguły dotyczącej wielkości biznesu czy formy jego prowadzenia. Mamy w portfelu pełen przekrój przedsiębiorstw: od niewielkich prowadzonych przez pojedynczych przedsiębiorców po spółki giełdowe.

PD wciąż nie jest jednak powszechnie rozumiany. Nadal bywa utożsamiany z „drogą pożyczką pozabankową”, a to duże uproszczenie. W dojrzałym podejściu to kapitał służący konkretnej sytuacji biznesowej: refinansowaniu, inwestycji, wykupowi wspólnika, uporządkowaniu struktury zadłużenia czy wykorzystaniu okazji, której nie da się sfinansować w tradycyjnym procesie bankowym.

Główne wnioski

  1. Debiutancki fundusz na ostatniej prostej. Po mniej więcej trzech dekadach w bankowości Mariusz Grendowicz wszedł na rynek private debt. Z pomocą grupy ACP założył fundusz ACP Credit. W pierwszym wehikule zebrał w lipcu 2022 r. 100 mln euro na transakcje rzędu 5-15 mln euro. Zrealizuje ich 12-13, ostatnie są już finalizowane. Dwie spółki już zwróciły pożyczony kapitał. Grupa Punkta zmieniła właściciela, a Nordclinic rozwinął się tak szybko, że finansowanie dalszej ekspansji przejęły banki. Uwzględniając reinwestycję części zwróconego kapitału, fundusz zainwestuje łącznie ok. 110 mln euro.
  2. Pierwszy polski inwestor na pokładzie. Tzw. pierwsze zamknięcie drugiego funduszu ACP Credit zrobił w sierpniu 2026 r. 11 inwestorów instytucjonalnych zapewniło 105 mln euro. Docelowo wartość wehikułu ma wzrosnąć do 200-250 mln euro. Jest na to czas do końca 2027. Po raz drugi inwestorem został Europejski Fundusz Inwestycyjny, a pierwszy raz dołączyła International Finance Corporation. Ponadto tym razem jest jeden inwestor z Polski. PFR Ventures zapewnił 15 mln euro. – Wśród inwestorów pierwszego funduszu nie było podmiotów polskich, więc finansowanie polskich firm przypadło w udziale emerytom z Chorwacji i Słowenii – podkreśla Mariusz Grendowicz.
  3. Różnice na tle banku i obrana strategia. ACP Credit pełni rolę uzupełniającą wobec banków. Każdy projekt rozpatruje indywidualnie, a nie na bazie zautomatyzowanego systemu oceny kredytowej. W konsekwencji oferuje kapitał spółkom, które nie mogą sfinansować konkretnej inwestycji z pomocą banku. Fundusz ma jednak szereg wymogów, w tym duży potencjał sektora, dodatni wynik EBITDA spółki oraz dobrze uzasadniony plan dynamicznego wzrostu przychodów. W naszym regionie, w tym w Polsce, mniej więcej połowa kapitału private debt trafia do sektora nieruchomości, a jedna czwarta to instytucji finansowych. ACP Credit finansuje pozostałą część.