Presja płacowa słabnie. Realne dochody Polaków mogą wyraźnie wyhamować
Przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej wyniosło w pierwszym kwartale br. 9 562,88 zł, jak wynika z dzisiejszego komunikatu GUS. Oznacza to, że dynamika wzrostu płac wyniosła 6,7 proc. w ujęciu r/r.
Wartość opublikowana dziś przez GUS obejmuje wszystkie podmioty w gospodarce narodowej a nie tylko przedsiębiorstwa zatrudniające 10 lub więcej osób. A zatem także sektor publiczny oraz mikrofirmy. Z tego względu jest lepszym wyznacznikiem tego, co dzieje się w gospodarce, niż ukazujące się z wyższą częstotliwością dane o wynagrodzeniach w sektorze przedsiębiorstw.
Cała gospodarka a sektor przedsiębiorstw
Dynamika wzrostu wynagrodzeń w gospodarce narodowej w pierwszym kwartale była zbliżona do tej z sektora przedsiębiorstw w marcu (6,6 proc.). Biorąc jednak pod uwagę cały kwartał – była nieco wyższa (6,7 proc. vs. 6,3 proc.). To najprawdopodobniej zmieni się w kolejnych kwartałach. Wynik w pierwszych trzech miesiącach roku jest podbity przechodzącymi skutkami podwyżek z 2025 r. w sferze budżetowej, które wypłacane są w formie 13-tej pensji. Oczywiście obok ustawowych podwyżek występują również uznaniowe związane z awansami czy zwiększaniem się stażu pracy.
Podobnie było w pierwszym kwartale 2024 r. Wówczas różnica między dynamiką wynagrodzeń w gospodarce narodowej a dynamiką w sektorze przedsiębiorstw była najwyższa (10 proc. vs. 8,3 proc.). W 2025 r. waloryzacja płac wyniosła 5 proc., natomiast w 2026 r. już tylko 3 proc. Biorąc pod uwagę, że płaca minimalna (stanowiąca medianę wynagrodzeń w mikrofirmach) wzrosła także o 3 proc., to oczekuję, że dynamika wynagrodzeń w gospodarce narodowej będzie niższa niż w sektorze przedsiębiorstw.
Optyka XYZ
Jakie wnioski płyną z tych danych? Przede wszystkim, są one istotne dla dalszych decyzji Rady Polityki Pieniężnej (RPP) w kwestii polityki monetarnej. Wyższa niż oczekiwana dynamika płac wskazywałaby na utrzymywanie się presji płacowej, co sprzyjałoby uporczywości inflacji.
Mamy jednak do czynienia z sytuacją odwrotną. Marsz wynagrodzeń w dół trwa w zasadzie od drugiego kwartału 2024 r. Co więcej, dzisiejsze dane wskazują na niższą dynamikę wynagrodzeń, niż przewidywali analitycy NBP w marcowym raporcie o inflacji (7,1 proc.). Na cały 2026 r. zakładano w nim wzrost wynagrodzeń w gospodarce narodowej o 6,4 proc. Nieco mniej (6 proc.) prognozowało Ministerstwo Finansów w opublikowanych niedawno założeniach makroekonomicznych. Bliższy jestem tej drugiej prognozie, choć sądzę, że i ona może okazać się zawyżona.
Kluczowe znaczenie dla koniunktury będzie miała w najbliższych kwartałach interakcja między spadającą dynamiką wynagrodzeń a rosnącą inflacją z powodu zaburzeń na Bliskim Wschodzie. Objawiać się to będzie spadającą dynamiką realnych wynagrodzeń, która może odbić się negatywnie na konsumpcji. W czwartym kwartale według raportu NBP wzrost wynagrodzeń ma spaść do 5,6 proc. Natomiast inflacja w grudniu 2026 r. według analityków Banku Pekao może wynieść aż 4 proc. A zatem wzrost realnych dochodów może spaść z ok. 4,2 proc. w pierwszym kwartale do 1,5-2 proc. w ostatnim. Część osób może odnotować nawet spadek realnych dochodów. Na przykład osoby, których wynagrodzenie wzrosło tylko o zmianę wysokości płacy minimalnej.