NanoAnaliza

Chiński walec nie chce zwolnić. Samochody nowym symbolem ekspansji

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

GUS podał dane o handlu zagranicznym. W okresie od stycznia do maja 2026 r. eksport towarów z Polski wyniósł 157,6 mld euro i był wyższy o 3,4 proc. r/r. Z kolei import był równy 160,6 mld euro, co oznacza wzrost o 3,3 proc. r/r. Tym samym Polska zanotowała symboliczny deficyt w handlu rzędu 2,9 mld euro. W praktyce oznacza to zrównoważone saldo obrotów handlowych.

To bardzo dobra informacja, biorąc pod uwagę silny wzrost cen surowców energetycznych w ostatnich miesiącach. Fakt, że pomimo tego Polska utrzymała równowagę w bilansie obrotów handlowych, pokazuje siłę gospodarki. To zasługa zwłaszcza bardzo zdywersyfikowanego przemysłu.

Azjatycka lokomotywa...

Od pewnego czasu trendem przykuwającym uwagę w danych o handlu zagranicznym jest import towarów z Chin. Rośnie w szybkim tempie. W pierwszych pięciu miesiącach br. wartość towarów importowanych z tego państwa wzrosła o 8,2 proc., licząc w euro. A jeszcze niedawno wzrost był dwucyfrowy.

W szerszej perspektywie wartość importu z Chin oraz Wietnamu, będącego w pewnym stopniu chińskim zapleczem produkcyjnym, zbliża się poziomu Niemiec. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy importowaliśmy z Chin i Wietnamu towary warte 67 mld euro, podczas gdy z Niemiec – o wartości 71,4 mld. Warto przypomnieć w tym miejscu, że to Niemcy są największym partnerem Polski w imporcie, odpowiadając za ok. 20 proc. całej wartości.

Względem 2019 r. import z Chin i Wietnamu wzrósł ponad dwukrotnie, podczas gdy z Niemiec o niecałe 40 proc.

...czy walec?

Wiele kategorii produktów odpowiada za ekspansję chińskich towarów w Polsce. To elektronika, maszyny czy odzież. Szczególnym towarem są jednak samochody. Po pierwsze, w tej dziedzinie niekwestionowanie dominowały gospodarki rozwinięte (UE, USA, Japonia i Korea Południowa). Po drugie, jeszcze kilka lat temu w ogóle nie importowaliśmy samochodów z Chin.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Obrazuje to powyższy wykres. W 2019 r. wartość polskiego importu aut z Chin wyniosła zaledwie 40 mln euro. Z kolei w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, tj. od czerwca 2025 r. do maja 2026 r., było to 1,74 mld euro. Jest to wzrost o ponad 40-razy (sic!).

Z Chin importujemy już auta o wartości mniej więcej 40 proc. samochodów z Niemiec. Różnica wciąż jest więc spora. Widać także, że niemieckie auta „bronią się” na polskim rynku. Wartość importu z Niemiec wzrosła o ponad 60 proc. względem 2019 r., a w ciągu ostatniego roku to było prawie 10 proc.

Wyjaśnieniem może być fakt, że z Niemiec pochodzą głównie auta z wyższej półki, podczas gdy samochody z Chin są tańsze. Dodatkowo część chińskich samochodów może trafiać z Polski na rynek UE.

Chiński walec nie wygląda jednak, jakby miał zwolnić. Najbliższe lata mogą upłynąć pod znakiem „rozjeżdżania” producentów z kolejnych branż.