NanoAnaliza

Podatek od skali zamiast od zysku. Dlaczego nowy CIT budzi wątpliwości?

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Rząd zapowiedział w ubiegłym tygodniu zmiany w podatkach. W ich ramach dla części podatników ma zostać obniżony PIT, a spowodowany tym ubytek ma być uzupełniony wzrostem stawki daniny solidarnościowej, obniżeniem limitu przychodu, przy którym można rozliczać się za pomocą ryczałtu oraz podwyżką stawki CIT dla przychodów powyżej 50 mln euro rocznie. Takie podmioty miałyby płacić 22 proc. podatku zamiast obecnych 19 proc.

Trzy problemy

To właśnie ten pomysł budzi najwięcej wątpliwości wśród ekonomistów. Są trzy główne powody. Po pierwsze, kryterium podwyżki stawki CIT ma być przychód, a nie dochód. To sprawia, że np. działająca na kilkuprocentowej marży netto firma zajmująca się przetwórstwem żywności zapłaci taką samą stawkę, jak spółka IT posiadająca marżę rzędu kilkudziesięciu procent.

Drugą kwestią jest to, że „ukarane” wyższym podatkiem mają być duże podmioty. To można postrzegać jako karę za sukces. Jeśli firmie uda się osiągnąć pewną skalę, to wówczas zapłaci więcej. Dotyczy to zwłaszcza podmiotów z polskim kapitałem, które w Polsce płacą podatki.

Trzecim problemem tego rozwiązania jest to, że stawka 22 proc. ma obejmować cały dochód. Jeśli w poprzednim roku podatnik przekroczył 50 mln euro przychodów, to obowiązuje go wyższa stawka. Inaczej niż w przypadku np. PIT wyższa stawka nie dotyczy samej nadwyżki.

CIT w Europie

Polska obecnie należy do państw z niższymi stawkami CIT. Główna stawka 19 proc. plasuje nas na ósmym od końca miejscu w UE. Jest też niższa niż mediana UE, która wynosi 22 proc. W krajach Europy Środkowo-Wschodniej stawki podatku od zysków firm są jednak wyraźnie niższe niż w Europie Zachodniej. Mediana dla 11 gospodarek regionu to 19 proc. Polska jest więc w tym gronie średniakiem. Najniższe stawki mają Węgry (9 proc.) i Bułgaria (10 proc.), a najwyższe Słowacja (24 proc. po niedawnej podwyżce z 21 proc.) oraz Estonia (22 proc.).

W części państw występują niższe stawki podatku dla mniejszych firm. W Polsce też funkcjonuje takie rozwiązanie – firmy z przychodami poniżej 2 mln euro płacą 9 proc. stawki CIT.

Rzadkie jest jednak obciążanie większych firm wyższymi stawkami. Taki mechanizm funkcjonuje we Francji, gdzie firmy z przychodami 1,5 mld euro płacą dodatkowy podatek. Nieco inne rozwiązanie działa w Rumunii, gdzie istnieje minimalny podatek od obrotu dla dużych przedsiębiorstw, który płacą, jeśli jego kwota jest wyższa niż kwota CIT.

CIT a rozwój gospodarczy

Z punktu widzenia rozwoju gospodarczego najważniejsze są dwa pytania: jak zmiany w podatku CIT wpłyną na zdolności do akumulacji kapitału przez polskie firmy oraz na przyciąganie inwestycji zagranicznych.

W ostatnich latach bardzo wiele dyskusji gospodarczych dotyczyło tego, że wciąż bardzo mało jest dużych polskich firm z prywatnym kapitałem. A to właśnie duże, prywatne firmy w rozwiniętych gospodarkach najwięcej inwestują w badania i rozwój czy szeroko pojęte innowacje. Podnosząc stawkę CIT dla firm powyżej 50 mln euro przychodu, czyli tak naprawdę wciąż małych firm w światowej skali, utrudniamy ich rozwój.

Dla rozwoju wciąż ważne jest jednak także przyciąganie kapitału zagranicznego. Badania pokazują, że efektywny podatek CIT ma pewne znaczenie przy decyzji o lokalizacji inwestycji zagranicznych, choć nie jest kluczowy. Przykładowo, badania przeprowadzone przez R.B. Davies, pokazują, że dotyczy to zwłaszcza inwestycji w sektorze usług oraz inwestorów spoza UE. W przypadku inwestycji przemysłowych stawka CIT nie jest istotna. Warto tu też dodać, że badania dotyczyły efektywnej stawki, czyli realnie płaconej przez przedsiębiorstwa. Według danych OECD w 2025 r. wynosiła ona w Polsce ok. 15 proc.

Zatem podniesienie stawki CIT może oznaczać pogorszenie atrakcyjności Polski jako destynacji inwestycyjnej, ale raczej nieznacznie.

Co zmienić?

Co zatem powinien zrobić rząd? Lepszym pomysłem byłby progresywny podatek od dochodów, działający na takiej samej zasadzie jak progresja w PIT. Nie karałby on niskomarżowych przedsiębiorstw z wysokimi obrotami. Rozsądne wydaje się też wprowadzenie podatku cyfrowego, bo to właśnie technologiczni giganci płacą w Polsce bardzo niskie podatki.