NanoAnaliza

Sprzedaż detaliczna w kwietniu rozczarowuje. Zagadką bardzo wysoki popyt na paliwa

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Sprzedaż detaliczna mierzona w cenach stałych wzrosła w kwietniu o 1,3 proc. r/r, podał GUS. W dużej mierze tak niska dynamika to wynik efektów statystycznych. Po pierwsze, bardzo wysoka była baza z kwietnia ub.r., kiedy sprzedaż wzrosła o 7,6 proc. Po drugie, w tym roku Wielkanoc wypadła na początku kwietnia, a nie jak w ub.r. w II poł. kwietnia. To sprawia, że duża część świątecznej konsumpcji została zrealizowana jeszcze w marcu.

To jednak nie oznacza, że w danych nie ma negatywnych sygnałów. Duży wkład w ten wzrost miała kategoria paliw stałych, ciekłych i gazowych. W cenach stałych wartość ich sprzedaży wzrosła aż o 25,6 proc. r/r. To niezwykle wysoka dynamika. Prawdopodobnie działają tutaj dwa mechanizmy. Pierwszy to gromadzenie zapasów paliw przez firmy oraz gospodarstwa domowe w obawie, że nastąpią ich fizyczne braki lub też wzrost cen. Drugi to natomiast turystyka paliwowa. Bez tak silnego wzrostu sprzedaży paliw dynamika sprzedaży detalicznej w kwietniu byłaby ujemna.

Niska była dynamika w innych kategoriach, zwłaszcza dóbr trwałych i półtrwałych. Sprzedaż mebli, RTV i AGD (w cenach stałych) wzrosła tylko o 1 proc. r/r, samochodów, motocykli i części o 0,8 proc., a odzieży i obuwia spadła aż o 9,5 proc. Możliwe, że część konsumentów zwiększyła wydatki na paliwa kosztem właśnie tych kategorii. A być może mając w pamięci szok energetyczny lat 2022-2023 prewencyjnie ograniczyła konsumpcję i zwiększyła oszczędności.

Trzeba jednak pamiętać, że w okresach gwałtownych wydarzeń takich jak szok na rynku ropy w danych makroekonomicznych pojawia się dużo szumu. Ocenianie kondycji konsumenta tylko po tym jednym miesiącu jest zdecydowanie przedwczesne. Na pewno obecna sytuacja, w tym rosnąca inflacja, nie sprzyjają zwiększaniu konsumpcji. Ale też szok, przynajmniej na razie, nie jest na tyle duży, by spowodować mocne cięcie wydatków.