NanoAnaliza

Trzy prędkości przemysłu. Kto wygrał na industrializacji, a kto stracił?

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Przemysł trampoliną rozwoju

Przez wiele lat ekonomiści rozwoju zwracali szczególną uwagę na rolę przemysłu. W przypadku sukcesu państw azjatyckich w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych – zwłaszcza Japonii i Korei Południowej – okazał się on trampoliną dla wzrostu gospodarczego. Model polegał na stopniowym przesuwaniu się w górę łańcucha wartości: od produkcji prostych dóbr przemysłowych (odzież, tekstylia, przetwórstwo spożywcze czy podstawowy montaż) przez bardziej kapitałochłonne sektory, takie jak stal, cement czy montaż samochodów, aż po elektronikę, chemikalia i maszyny.

W przypadku Chin proces ten doprowadził w niektórych branżach do osiągnięcia technologicznej czołówki. Dotyczy to m.in. samochodów elektrycznych i baterii, paneli słonecznych i turbin wiatrowych, robotów przemysłowych oraz sektora kosmicznego. Podobną ścieżką zaczyna podążać Wietnam. Z kolei dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej – w tym Polski – włączenie się w globalne łańcuchy dostaw po akcesji do UE było jednym z kluczowych czynników wzrostu w ostatnich dwóch dekadach.

Wzrost zatrudnienia i „czempioni wzrostu”

Tytułowy wykres pokazuje zmianę zatrudnienia w przemyśle przetwórczym w ciągu ostatnich 20 lat. Indeks dla wszystkich krajów został ustalony na poziomie 100 w 2005 r.

Grafika wskazuje na istnienie państw „trzech prędkości”. Pierwszą grupę tworzą kraje, które znacząco zwiększyły zatrudnienie w przemyśle przetwórczym – przede wszystkim Chiny i Polska. Oba państwa należały w tym okresie do globalnych „czempionów” wzrostu gospodarczego, choć ich trajektorie były odmienne.

W Chinach zatrudnienie w przemyśle gwałtownie wzrosło między 2005 a 2012 r., zwiększając się o ponad 20 proc. Od tego czasu liczba pracujących w tym sektorze pozostaje względnie stabilna, z lekką tendencją spadkową.

W Polsce można wyróżnić dwa okresy szczególnie silnego wzrostu zatrudnienia: lata bezpośrednio po akcesji do UE (2005-2008) oraz dekadę później (2015-2018). Pomiędzy nimi pojawiła się stagnacja związana z globalnym kryzysem finansowym i kryzysem zadłużeniowym w strefie euro.

Szczyt zatrudnienia może być za nami

Ostatnie lata przynoszą jednak spadek zatrudnienia w przemyśle w obu krajach. W Chinach wskaźnik ten obniżył się z poziomu 124,3 w szczytowym momencie w 2012 r. do 118,1 według szacunków Międzynarodowej Organizacji Pracy.

Choć zmiana indeksu nie wydaje się duża, w liczbach bezwzględnych oznacza to około 8 mln mniej pracujących w tym sektorze. Nadal jednak w chińskim przemyśle zatrudnionych jest ponad 150 mln osób.

W Polsce od szczytu z 2018 r. liczba zatrudnionych w przemyśle przetwórczym spadła o około 6,6 proc., co odpowiada spadkowi o mniej więcej 250 tys. osób.

Dezindustrializacja: powolna i gwałtowna

Drugą grupę stanowią państwa, które w badanym okresie odnotowały umiarkowany spadek zatrudnienia w przemyśle przetwórczym – przede wszystkim Niemcy i USA. W obu przypadkach dynamika zmian była jednak inna.

Niemcy utrzymywały zatrudnienie w tym sektorze na względnie stabilnym poziomie aż do 2022 r. Dopiero gwałtowny wzrost cen gazu po agresji Rosji na Ukrainę – przy wcześniejszym silnym uzależnieniu od tego surowca – doprowadził do stagnacji, a następnie spadku zatrudnienia w przemyśle. Było to jednak zjawisko stosunkowo nowe. Wcześniejszy model rozwojowy oparty na eksporcie oraz na sieci wyspecjalizowanych średnich przedsiębiorstw przemysłowych (Mittelstand) przez lata pozostawał bardzo skuteczny.

W Stanach Zjednoczonych największy spadek zatrudnienia w przemyśle nastąpił wcześniej – przede wszystkim w latach poprzedzających i bezpośrednio po kryzysie finansowym z lat 2007–2008. Zbiegło się to z tzw. „chińskim szokiem”, czyli gwałtownym wzrostem konkurencji ze strony Chin po ich wejściu do Światowej Organizacji Handlu. Ekonomiści David Autor i Gordon Hanson wskazują, że kulminacja tego zjawiska przypadła około 2012 r. Od tego czasu obserwowane jest niewielkie odbicie zatrudnienia.

Trzecią grupę stanowią kraje, które doświadczyły wyraźnej i długotrwałej dezindustrializacji. Należą do nich m.in. Wielka Brytania i Francja.

W ciągu ostatnich dwóch dekad zatrudnienie w przemyśle przetwórczym spadło w tych państwach o około 25–30 proc. W przeciwieństwie do Niemiec czy USA proces ten nie miał charakteru cyklicznego, lecz strukturalny – związany z trwałym przesunięciem gospodarki w stronę usług.

Podsumowanie

Poniższy wykres podsumowuje przedstawione dane, rozszerzając horyzont czasowy do okresu od 2000 r., zakres geograficzny oraz dodając informacje o przeciętnej stopie wzrostu PKB per capita w tym czasie, a także o obecnym udziale zatrudnionych w przetwórstwie przemysłowym.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Jeśli uporządkujemy kraje według przeciętnej stopy wzrostu PKB per capita w tym okresie (kliknij na wykres), wyraźnie widać, że gospodarki o najszybszym wzroście gospodarczym należą do dwóch grup. Pierwszą stanowią państwa, które znacząco zwiększyły udział zatrudnienia w przemyśle – jak Chiny, Wietnam czy Turcja. Drugą tworzą kraje, które utrzymały relatywnie stabilny poziom zatrudnienia w tym sektorze, jak Polska, Rumunia czy Indie.

Znaczenie przemysłu należy jednak analizować również w kontekście poziomu rozwoju gospodarki. Zwiększanie jego udziału jest naturalniejsze w przypadku krajów rozwijających się, gdzie przewaga kosztowa – przede wszystkim niższe koszty pracy – sprzyja rozwojowi produkcji przemysłowej.

Z tej perspektywy negatywnie wyróżniają się niektóre gospodarki Ameryki Łacińskiej, przede wszystkim Meksyk i Brazylia. W obu przypadkach udział zatrudnienia w przemyśle spadł, a tempo wzrostu gospodarczego w ostatnich 25 latach było wyraźnie niższe niż w wielu innych krajach rozwijających się. Zjawisko to bywa określane przez ekonomistów mianem „przedwczesnej dezindustrializacji”.

Odmienny przypadek stanowią Indie, które w większym stopniu niż Chiny postawiły na rozwój usług – w szczególności outsourcingu usług biznesowych dla firm z krajów Zachodu. W efekcie ich model wzrostu opiera się w znacznie większym stopniu na sektorze usług niż na przemyśle przetwórczym.