Nowości, prognozy i wyzwania browarów. Jaki będzie sezon piwny 2026?
Ponad 60 nowości proponują trzy największe koncerny piwne w Polsce: Kompania Piwowarska, Grupa Żywiec i Carlsberg Polska. Sprawdzamy, jak wyglądały przygotowania w browarach do tegorocznego sezonu piwnego oraz jakie są prognozy branży na lato 2026.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak wyglądały przygotowania do sezonu piwnego w trzech największych browarach w Polsce.
- Jakie nowości przygotowały browary na ten rok.
- Co jest obecnie największym wyzwaniem dla branży piwowarskiej w Polsce.
Przygotowania do sezonu piwnego 2026 rozpoczęły się w browarach długo przed jego startem – w niektórych przypadkach nawet rok temu.
– Chyba już nikogo nie zaskoczę, mówiąc, że przygotowania od sezonu 2026 zaczęliśmy wiosną 2025 r. Już wtedy dział innowacji i badań szukał pomysłów na nowości produktowe, które pokochają Polacy. Działaliśmy intensywnie, czego efektem jest 18 nowych propozycji na sezon 2026. W tym przełomowe innowacje jak trzy razy zero: zero cukru, zero alkoholu oraz zero kalorii. Ale przygotowania, to nie tylko piwo. Browary inwestowały w kompleksowość rozwiązań np. przez optymalizację pracy syropiarni w Okocimiu, nowy paletyzer w Kasztelanie czy implementację nowych formatów opakowań w Bosmanie. Wszystko, by móc dostarczać produkty w miksach na paletach czy tackach, co daje konsumentom jeszcze większy wybór w sklepie. Teraz najważniejsza jest ostatnia prosta, czyli dostępność i widoczność produktów w punktach sprzedaży – mówi Mieszko Musiał, prezes zarządu Carlsberg Polska.
Również w Kompanii Piwowarskiej prace nad sezonem 2026 wystartowały rok wcześniej.
– Z jednej strony pracowaliśmy nad nową ofertą, a z drugiej nad nowymi formatami opakowań, odświeżeniem identyfikacji wizualnej naszych kluczowych marek i rozwiązaniami, które lepiej odpowiadają na różne okazje konsumpcyjne. Budując ofertę na ten sezon, chcieliśmy odpowiadać na zróżnicowane potrzeby konsumentów – od klasycznych i smakowych propozycji na lato, przez warianty sezonowe, po segment 0 proc., który konsekwentnie rośnie i odgrywa coraz większą rolę na rynku. Jest to kategoria, która odpowiada już za ok. 8 proc. całej sprzedaży piwa w Polsce, co dobrze pokazuje skalę tej zmiany – wylicza Iwona Jacaszek-Pruś, dyrektor ds. korporacyjnych w Kompanii Piwowarskiej.
3x zero, czyli zero alkoholu, zero cukru, zero kalorii i nowe oblicze lagera ze szczyptą soli
Nad nowościami główkowano także w Grupie Żywiec, czego efektem jest blisko 40 nowych produktów – najwięcej z całej wspomnianej trójki. Co ciekawe, jednym z kierunków, na który postawił browar z Żywca podobnie jak Carlsberg, jest stworzenie piw, które browary promują hasłami: Trzy razy zero, czyli zero alkoholu, zero cukru i zero kalorii.
– Wsłuchujemy się w potrzeby konsumentów i klientów, tworzymy innowacje, które otwierają zupełnie nowe źródła wzrostu na rynku, który jest trudny i hiper-konkurencyjny. Jedną z nowości jest pierwszy lager na rynku o zerowej zawartości nie tylko alkoholu, ale także cukru i kalorii. W tym roku w naszej ofercie pojawią się także nowe propozycje lagera 0 proc. w wersji premium – zaznacza Magdalena Brzezińska, dyrektor ds. korporacyjnych w Grupie Żywiec.
Wszystkie trzy browary w dużym stopniu zainwestowały w segmenty piw bezalkoholowych oraz smakowych, proponując szeroką gamę nowych produktów.
– W tym sezonie stawiamy na większy wybór: więcej stylów, więcej smaków, mocniejszą obecność segmentu 0 proc. i większą elastyczność w zakresie formatów. To odpowiedź na to, jak dziś konsumenci planują zakupy i jak korzystają z kategorii piwa w sezonie letnim, poszukując bardziej orzeźwiających, lżejszych propozycji – podkreśla Iwona Jacaszek-Pruś z Kompanii Piwowarskiej.
Browary pracowały też nad wzmocnieniem i odczarowaniem największej kategorii – lagera, którego sprzedaż regularnie spada z roku na rok.
– Lager to największa część rynku – blisko 80 proc. Przez lata jednak trochę stracił na atrakcyjności, poszczególne produkty zaczęły się do siebie upodabniać. Stąd w tym roku robimy skok do przodu i wprowadzamy pierwszego lagera na rynku z dodatkiem soli z Wieliczki. To piwo dla tych, którzy lubią, jak znane rzeczy skręcają w nieoczywistą stronę. Obecność soli podbija w piwie orzeźwienie – dodaje Magdalena Brzezińska z Grupy Żywiec.
Zdaniem eksperta
Słaby początek roku. Branża odnotowała kolejne spadki
Prognozy na ten sezon są raczej pesymistyczne, choć jak to w przypadku piwa bardzo wiele zależeć będzie od pogody. Mamy też w tym roku piłkarski mundial, ale niestety bez udziału polskiej reprezentacji oraz w innej strefie czasowej, więc nie będzie on szczególnie istotnym impulsem dla konsumpcji. Skala kurczenia się rynku to niewiadoma, ale nie spodziewam się odwrócenia trendu. Mam nadzieję, że po raz kolejny spadkom oprze się najbardziej obiecujący piwny segment, czyli piw bezalkoholowych, potwierdzając transformację rynku w kierunku wyrobów zero procent.
Pogoda najlepszym sprzedawcą piwa
Chociaż niektórzy uważają to określenie za nic innego jak tylko hasło marketingowe, to jak podkreślają nasi rozmówcy, pogoda – gorące i słoneczne lato – rzeczywiście mają wpływ na sprzedaż piwa.
– Podobno w tym roku czeka nas zjawisko klimatyczne znane jako El Niño, które do Polski przynosi upalne dni. To dla browarów dobra wiadomość. Najlepszym sprzedawcą od zawsze jest słonce i wysoka temperatura. Potrzebujemy dobrego sezonu po zeszłym chłodnym i deszczowym roku. Liczymy też na to, że wiele osób zdecyduje się w tym roku spędzić wakacje w kraju, biorąc pod uwagę niestabilną sytuację na Bliskim Wschodzie. Oczywiście ciemną stroną takich wydarzeń jest spodziewany wzrost inflacji oraz tendencji do oszczędzania. Trudno jeszcze jednoznacznie określić wpływ wprowadzenia systemu kaucyjnego na sprzedaż. Na razie konsumenci się adaptują, ale nie wiadomo, w jaki sposób na trwałe zmieni to ich nawyki – ocenia Magdalena Brzezińska z Grupy Żywiec.
– W zeszłym roku pogoda nie pomagała naszej kategorii. Liczymy, że tak deszczowe i zimne lato się nie powtórzy, bo jak wiadomo, dobra pogoda sprzyja towarzyskim spotkaniom – dodaje Mieszko Musiał.
Zdaniem prezesa Carlsberg Polska w tym sezonie rynek utrzyma jednak trend spadkowy, co pokazał już pierwszy kwartał tego roku.
– Kategoria piwa od 2019 r. jest w trendzie spadkowym i niestety w pierwszym kwartale 2026 r. obserwujemy jego kontynuację – sprzedaż spadła o kolejne prawie 4 proc. Zakładamy dalsze spadki w kategorii piw alkoholowych, przede wszystkim w segmencie lagerów, co wynika zarówno ze zmieniających się preferencji konsumentów, jak i z szerszego trendu ograniczania konsumpcji alkoholu. Najbardziej będzie to widoczne w przypadku lagerów z niższej półki cenowej. Mamy jednak nadzieję, że w pozostałych miesiącach kategoria zanotuje lepsze wyniki, niż w 2025 r. – uważa Iwona Jacaszek-Pruś z Kompanii Piwowarskiej.
Mimo licznych przeciwności branża upatruje wzrosty sprzedaży w kategoriach piw bezalkoholowych, niskoalkoholowych i smakowych.
Rosnące koszty, legislacja i system kaucyjny wśród największych wyzwań rynku
Zdaniem naszych rozmówców dużym wyzwaniem dla kategorii dalej są rosnące koszty i niepewność legislacyjna.
– Piwo jest kategorią bardzo wrażliwą na wzrost inflacji, który przekłada się nie tylko na cenę produktu, ale także na skłonność konsumentów do zakupu. Piwo nie należy do produktów pierwszej potrzeby, dlatego w okresach wymuszonych oszczędności konsumenci dość szybko ograniczają jego zakup. Proponowane restrykcje w zakresie marketingu i sprzedaży alkoholu tak naprawdę uderzają głównie w kategorię piwa, a powtarzane publicznie mity i szerzona dezinformacja wokół piwa, które należy do produktów o niskiej zawartości alkoholu, podważa ich reputację. Szczególnie dotyczy to piw bezalkoholowych, które są udowodnioną badaniami drogą rezygnacji z konsumpcji alkoholu. Ze zdumieniem obserwujemy narrację sugerującą, że piwa bezalkoholowe prowadzą do alkoholizmu, a całkowicie pomijane są wysokoprocentowe kategorie i produkty, które sprzyjają ryzykownej konsumpcji – ocenia Iwona Jacaszek-Pruś.
Kolejnym wyzwaniem dla branży jest sytuacja makroekonomiczna oraz trudności związane z działaniem systemu kaucyjnego.
– Drożejąca ropa oraz jej pochodne z pewnością przełożą się na wzrost kosztów prowadzenia biznesu. Ponosimy też duże koszty wdrożenia systemu kaucyjnego na puszki. Obecnie procedowane są także dwa bardzo szerokie projekty zmian w Ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, które mogą zdecydowanie zmienić sposoby działania. Nie wspominając o niedawnych zapowiedziach niektórych ministrów o planach podwyższenia podatku akcyzowego w celu finansowania innych rzeczy, na które brakuje środków w finansach publicznych. Liczymy tu na dialog. Zmiany tej skali to nie tylko kwestia zdrowia czy finansów, ale też konsekwencji dla całego łańcucha – od rolników, przez restauratorów po lokalne społeczności. Dlatego liczymy na rozmowy, wykraczające poza Komisje ds. Zdrowia – podkreśla Magdalena Brzezińska z Grupy Żywiec.
Jak dodaje Mieszko Musiał, przez kolejne spadki sprzedaży piwa wyzwaniem staje się także dostosowywanie kosztów operacyjnych w browarach.
– Do tego dochodzi presja kosztowa w transporcie ze strony i opłat drogowych i cen paliwa. Praca nad efektywnością kosztową wymaga ogromnego zaangażowania. Drugim obszarem jest niepewność regulacyjna, która odciąga naszą uwagę od prowadzenia biznesu. Mapa akcyzowa, która miała stabilizować biznes, próbuje być „podgryzana” z różnych stron. Promocja i reklama piwa w sytuacji, gdy konsumpcja alkoholu w Polsce systematycznie maleje, nie jest oparta na rzetelnych danych, lecz emocjach i wyobrażeniach. To kształtuje negatywną narrację wokół piwnej kategorii. Prawda jest taka, że powinniśmy być dumni z naszych browarniczych tradycji. Jakość naszych piw jest doceniana w międzynarodowych konkursach, a Polska jest trzecim producentem w Unii Europejskiej – wyjaśnia prezes Carlsberg Polska.
System kaucyjny: „brak wyobraźni regulatora i negowanie głosu przedsiębiorców”
Jak już wspomnieliśmy, jednym z wyzwań dla browarów jest także wprowadzony pod koniec 2025 r. system kaucyjny.
– Powszechny system kaucyjny jest dla browarów ogromnym obciążeniem finansowym. By wykonać ustawowe obowiązki zbiórki puszek, producenci musieli utworzyć operatora systemu i przez operatora zorganizować zbiórkę opakowań. Od początku byliśmy przeciwni systemowi wielooperatorskiemu, który jest najdroższym modelem, jaki można wprowadzić. Dziś widzimy, że zbyt krótki czas realizacji projektu, wygenerował ogromne zamieszanie. Carlsberg Polska w żaden sposób nie zarabia i nie może zarabiać na systemie kaucyjnym, a operatorzy są spółkami not-for-profit. Naszym celem jest maksymalizacja zbiórki opakowań. To wynika z naszych ambicji środowiskowych i agendy ESG. Chcemy też uniknąć płacenia kar za nieosiągnięcie poziomów zbiórki opakowań – dodaje prezes Carlsberg Polska.
Według Iwony Jacaszek-Pruś z Kompanii Piwowarskiej system kaucyjny jest problematyczny choćby ze względu na małą liczbę punktów odbioru, dezinformację oraz liczne problemy logistyczne.
– To wynik przede wszystkim niewłaściwych ram regulacyjnych zakładających wielość operatorów oraz bardzo krótki czas przewidziany do jego wdrożenia, zarówno po stronie operatorów, jak i handlu. Ostateczne ramy prawne uchwalono w grudniu 2024 r. z założeniem startu systemu od października 2025 r., co po prostu było niemożliwe na rynku obejmującym prawie 12 mld butelek PET i puszek wprowadzanych rocznie na rynek. Dzisiaj widzimy efekty braku wyobraźni regulatora i negowania głosu przedsiębiorców, którzy ostrzegali przed takim scenariuszem – ocenia Iwona Jacaszek-Pruś.
Jak dodaje, system jest bardzo kosztowny dla producentów. Muszą pokrywać koszty systemu, ponieważ nieodebrana kaucja oraz przychody ze sprzedaży surowców nie pokrywają wszystkich wydatków.
– System w Polsce kosztuje więcej niż w innych krajach, gdzie z reguły prowadzi go jeden operator. Siedmiu operatorów oznacza, że szereg kosztów ponoszony jest siedmiokrotnie, dodatkowo odbierane opakowania muszą być identyfikowane, aby umożliwić rozliczenia międzyoperatorskie. W przestrzeni medialnej pojawiają się komunikaty dezinformujące opinię publiczną o dochodach operatorów z nieodebranej kaucji. W rzeczywistości producenci ponoszą dodatkowe wysokie koszty operacyjne systemu, nie wspominając o nakładach inwestycyjnych na jego wdrożenie – podkreśla dyrektor ds. korporacyjnych w Kompanii Piwowarskiej.
Jej zdaniem na plus systemu kaucyjnego należy zapisać pozostawienie w niezmienionej formie działających w browarach systemów dotyczących butelek zwrotnych.
– W kontekście obecnego chaosu decyzja o prawie producentów do prowadzenia swoich dotychczasowych systemów była bardzo trafna. Uniknęliśmy olbrzymich strat, wynikających z dodatkowego zamieszania, bo przynajmniej w tym zakresie konsumenci mogą działać tak jak dotychczas. Jest to bardzo korzystne z punktu widzenia środowiska, jak i wygodne dla konsumentów. Branża od lat utrzymuje własne, bardzo skuteczny model odbioru tych opakowań, których efektywność znacząco wykracza poza poziomy określone w ustawie – podsumowuje Iwona Jacaszek-Pruś.
Zdaniem eksperta
Browary pod ostrzałem regulacyjnym
Ponadto w sejmie trwają prace nad poselskimi projektami zmian w ustawie o wychowaniu w trzeźwości, które mogą w znaczny sposób utrudnić funkcjonowanie branży piwowarskiej. Wśród zgłaszanych projektów znalazł się zakaz reklamy uderzający nie tylko w nas, ale także w wiele innych obszarów gospodarki takich jak gastronomia, wydarzenia kulturalne i lokalne, środowisko sportu, branżę eventową i medialną – to wszystko negatywnie wpłynie na miejsca pracy i podatki.
W jednym z projektów znalazły się natomiast przepisy zakazujące sprzedaży napojów bezalkoholowych takich jak np. piwo bezalkoholowe. I tu dochodzimy do kolejnego problemu, jakim jest zorganizowana akcja dezinformacji wymierzonej w piwo. Piwa zero są tego najlepszym przykładem – pomimo iż są rozwiązaniem problemu alkoholowego, mając potwierdzoną skuteczność w obniżaniu spożycia alkoholu, co pokazują wszystkie dane rynkowe i badania, lansowana jest przez niektórych teza o ich rzekomym negatywnym wpływie na zwiększone zainteresowanie alkoholem i formułowany zarzut używania tych produktów jako „reklamy zastępczej”. Uważamy te zarzuty za oderwane od rzeczywistości. Mogąc legalnie reklamować piwo, nie może być mowy o takich praktykach, nie miałyby one żadnego sensu.
Piwa zero stały się dużym i ważnym kawałkiem rynku piwnego i producenci są zainteresowani rozwijaniem tego segmentu, a nie jakimś pośrednim reklamowaniem innych produktów, które i tak samodzielnie mogą się reklamować. Dyskusje wokół tych tematów często oparte są na nieprawdziwych danych i dużych emocjach, podczas gdy niezbitym faktem jest, że rynek piwa kurczy się, a najważniejsze problemy nadużywania alkoholu nie wynikają z reklamy ani nie dotyczą w największym stopniu piwa. Dlatego traktujemy te tematy jako zastępcze, mają one na celu odwrócenie uwagi od ważniejszych problemów związanych z uzależnieniem od alkoholu.
Główne wnioski
- Sezon piwny 2026 potwierdza strukturalną zmianę w branży. Piwa bezalkoholowe odpowiadają już za ok. 8 proc. rynku i jako jeden z niewielu segmentów wykazuje potencjał wzrostu. W związku z tym browary nie tylko rozwijają klasyczne „zerówki”, ale idą krok dalej, wprowadzając produkty typu 3x zero – pozbawione alkoholu, cukru i kalorii oraz warianty premium i smakowe. Browary liczą na dobrą pogodę – gorące i słoneczne lato – co zdecydowanie wpływa na sprzedaż piwa.
- Branża piwowarska w Polsce działa pod silną presją rosnących kosztów (energia, transport, surowce, ropa) oraz nowych obciążeń systemowych. Szczególnie problematyczny jest system kaucyjny wprowadzony pod koniec 2025 r. Zdaniem przedstawicieli rynku piwowarskiego system kaucyjny generuje wysokie koszty operacyjne, komplikacje logistyczne i wzrost cen dla konsumenta. Ponadto model systemu oparty na wielu operatorach zwiększa jego nieefektywność i koszty w porównaniu do innych krajów.
- Jednocześnie branża mierzy się z niepewnością legislacyjną: możliwe podwyżki akcyzy, zmiany w ustawie o wychowaniu w trzeźwości, ograniczenia reklamowe czy rozszerzona odpowiedzialność producenta (ROP). Te czynniki utrudniają planowanie inwestycji i mogą hamować rozwój najbardziej perspektywicznych segmentów na rynku piwa.



