Ornitolodzy kontra branża OZE. Burzliwa dyskusja o wpływie wiatraków na ptaki
Projekt nowych wytycznych dotyczących wpływu farm wiatrowych na ptaki wywołał burzę. Branża OZE mówi o drastycznym ograniczeniu rozwoju energetyki wiatrowej. Ornitolodzy zaś o potrzebie ochrony najcenniejszych gatunków ptaków. Czy te interesy da się pogodzić?
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego GDOŚ chce zmienić wytyczne dotyczące wpływu wiatraków na ptaki.
- Jakie argumenty mają ornitolodzy.
- Co o nowych wytycznych sądzi branża wiatrakowa.
Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (GDOŚ) w najbliższym czasie przedstawi finalną wersję wytycznych dotyczących wpływu farm wiatrowych na ptaki. Projekt, przygotowany przez grupę doświadczonych ornitologów, spotkał się ze sprzeciwem branży OZE. Konsultacje były burzliwe, bo doszło do zderzenia dwóch interesów: potrzeby rozwoju czystych źródeł energii i konieczności ochrony najcenniejszych gatunków ptaków.
Wytyczne pomogą odpowiednim organom w wydawaniu decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach inwestycji wiatrowych w Polsce. W praktyce będą więc miały wpływ na to, czy dany projekt będzie mógł rozwijać się na danym terenie albo czy będzie opłacalny.
Przestarzałe zasady
Prace nad aktualizacją zasad oceny wpływu lądowych farm wiatrowych na ptaki ruszyły w 2025 r. Projekt na zlecenie GDOŚ przygotowało stowarzyszenie Salamandra, wyłonione w przetargu.
– Obecne wytyczne obowiązują od 2008 r. Przez te prawie 20 lat zmieniło się wiele, jeśli chodzi o wiedzę dotyczącą ornitologii i energetyki wiatrowej. Dlatego w zeszłym roku wraz z zespołem ornitologów rozpoczęliśmy pracę nad aktualizacją wytycznych. W konsultacjach publicznych wpłynęło mnóstwo uwag, do wszystkich się odnieśliśmy. W tej chwili dokument jest analizowany przez ekspertów z GDOŚ i czekamy na jego finalną wersję. Uważam, że przygotowane przez nas wytyczne są rozwiązaniem koncyliacyjnym. To próba znalezienia złotego środka między potrzebami branży OZE a ochroną bioróżnorodności – przekonuje Dariusz Górecki, współautor projektu.
Autorzy raportu wskazują, że rozwój lądowej energetyki wiatrowej jest konieczny z punktu widzenia transformacji energetycznej, ale nie może być prowadzony kosztem kryzysu różnorodności biologicznej. Dlatego proponują, aby lokalizować inwestycje w miejscach najmniej konfliktowych przyrodniczo. Potrzebne jest też wdrażanie działań minimalizujących ryzyko i kompensujących straty tam, gdzie wynika to z oceny oddziaływania na środowisko i zasady przezorności. Eksperci przekonują, że problemem nie są same farmy wiatrowe, ale ich stawianie i eksploatowanie bez rzetelnej oceny znaczenia danego obszaru dla ptaków.
– Nie można mówić, że elektrownie wiatrowe mają znikomy wpływ na ptaki. Problem jest i nie można go zamiatać pod dywan. Przekonały się o tym inne kraje takie jak Hiszpania, Francja czy Niemcy. Tam już zauważono, że wraz z rozwojem farm wiatrowych zaczęły spadać populacje rzadkich ptaków, cennych przyrodniczo. W tych krajach zaczęto wdrażać dość rygorystyczne przepisy dotyczące inwestycji w OZE. We Francji jedna z farm wiatrowych zabiła ponad tysiąc ptaków i sąd nakazał jej rozbiórkę. Tak kończy się stawianie wiatraków na przysłowiowy „rympał” – tłumaczy Dariusz Górecki.
Ptaki szponiaste najbardziej narażone
Jak wyglądają statystyki w Polsce? Ornitolodzy powołują się na wstępne wyniki analizy raportów z monitoringów śmiertelności ptaków, przygotowane przez Aleksandrę Szurlej-Kielańską i Lucynę Pilacką. Wynika z nich, że na 1400 farm wiatrowych w Polsce, tylko 123 udostępniają raporty z monitoringu śmiertelności ptaków. Spośród nich na 112 farmach stwierdzono śmiertelność ptaków, z czego połowa elektrowni zabijała ptaki drapieżne. Łączna suma ptasich ofiar w ciągu roku wyniosła 1721, przy czym ptaków drapieżnych było 235.
W projekcie nowych wytycznych autorzy zapisali natomiast: „Dane z monitoringów śmiertelności na polskich farmach wiatrowych wskazują, że przy obecnej liczbie turbin wiatrowych (ok. 5300 turbin, stan na rok 2024) liczba ofiar wynosi ok. 14 tys. rocznie, w tym około 650 ptaków drapieżnych (przeliczone na podstawie średniej liczby ofiar z uwzględnieniem współczynnika korygującego [...])”.
– Najbardziej zagrożone działaniem wiatraków są głównie ptaki szponiaste, np. orły, myszołowy, pustułki, orliki, kanie. Branża OZE wskazuje, że wiatraki zabijają tylko promil ptaków w porównaniu do kotów. To prawda, ale koty nie zabijają ptaków drapieżnych, które są zagrożone wyginięciem. Ptaki te późno przystępują do rozrodu i mają niski sukces lęgowy. Oznacza to, że rocznie przybywa mało nowych osobników. Do tego np. sępy płowe są monogamiczne. Jeśli jeden ptak z pary ginie, to z populacji lęgowej wypadają nam dwa osobniki – wyjaśnia Dariusz Górecki.
Dodaje, że są też gatunki wybitnie kolizyjne jak bielik, pustułka, orlik krzykliwy i myszołów. Wynika to z ich budowy ciała i zachowania – gdy polują, wypatrując ofiar, patrzą w dół, a nie do przodu. Do tego dochodzi efekt tzw. motion smear, gdy z pewnej odległości obracające się śmigła turbin są dla nich niewidoczne.
– W przypadku pewnych gatunków nawet strata pojedynczych osobników w skali roku może mieć poważne konsekwencje dla całej populacji. Nawet taka dodatkowa, z pozoru niewielka, śmiertelność może w perspektywie długookresowej doprowadzić do wyginięcia lokalnej populacji – alarmuje ornitolog.
Branża OZE wytyka błędy
Branża OZE nie zostawiła suchej nitki na projekcie ornitologów. Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej (PSEW) na obecnym etapie nie chce już komentować sprawy. Czeka na ostateczny dokument i liczy na to, że jego uwagi zostaną przez GDOŚ uwzględnione. Po swojej stronie branża ma ministra energii Miłosza Motykę, który skrytykował projekt. Lista zarzutów wobec wytycznych jest długa.
PSEW w swojej opinii do projektu wskazało na brak transparentności procesu tworzenia dokumentu. Podczas konsultacji branża nie otrzymała zaktualizowanej wersji wytycznych, co uniemożliwiło przeprowadzenie pełnej eksperckiej analizy proponowanych zmian. Poza tym w ich ocenie projekt zawiera rozwiązania:
- wykraczające poza obowiązujące przepisy prawa,
- wprowadzające nadmiarowe ograniczenia lokalizacyjne,
- zwiększające nieprzewidywalność procesów inwestycyjnych,
- pozostające w sprzeczności z kierunkami polityki klimatyczno-energetycznej UE i Polski.
„Wprowadzenie dokumentu, który w praktyce rozszerzy katalog ograniczeń lokalizacyjnych lub zwiększy obciążenia proceduralne, doprowadzi do ograniczenia liczby projektów gotowych do realizacji, a tym samym do niewykonania planowanych przyrostów mocy. Istnieje realne ryzyko, że przyjęcie projektu wytycznych w obecnym kształcie, może znacząco spowolnić rozwój nowych projektów lądowych oraz wpłynąć negatywnie na bezpieczeństwo energetyczne i poziom cen energii” – ostrzega PSEW.
Kontrowersyjne zapisy
Inwestorzy swoje główne zastrzeżenia kierują wobec następujących zapisów:
- Projekt wytycznych przewiduje rozbudowaną tabelę gatunków ptaków, którym przypisano sztywne bufory ochronne od gniazd. W tych miejscach nie zaleca się stawiania wiatraków. Według PSEW tak szczegółowe podejście, oparte na z góry określonych dystansach dla wielu gatunków, stanowi rozwiązanie rzadko spotykane w Europie. Branża podnosi też, że aktualnie informacje dotyczące lokalizacji gniazd ptaków oraz związanych z nimi stref ochronnych nie są powszechnie dostępne dla inwestorów.
„Wprowadzenie sztywnych stref zakazu budzi wątpliwości co do zgodności z zasadą proporcjonalności, podważa sens i celowość prowadzenia badań terenowych i prowadzić będzie do utraty wielu dobrych lokalizacji. Wszakże ptaki nie są jedynym elementem przyrodniczym uwzględnianym w ocenach oddziaływania, kolejne wyłączenia warunkować będą nietoperze, inne stwierdzone chronione gatunki zwierząt, roślin i grzybów” – twierdzi PSEW. - Projekt przewiduje pozostawienie bufora ochronnego także wokół terenów cennych przyrodniczo. Wśród propozycji jest np. pozostawienie 500 m buforu od obszarów Natura 2000 i parków narodowych oraz 1 km od terenów zalewowych. Według PSEW te przepisy powinny być bezwzględnie usunięte. Organizacja przekonuje, że wyznaczanie obszarów wyłączonych z lokalizacji elektrowni wiatrowych powinno być regulowane przez ustawę.
- Ornitolodzy proponują wyliczanie wskaźnika śmiertelności ptaków w oparciu na przedstawionych wzorach, a następnie jego dalszą korektę, opartą na uśrednionych danych o charakterze ogólnokrajowym. PSEW uważa, że wyliczone w ten sposób wartości nie uwzględniają regionalnego zróżnicowania liczebności populacji poszczególnych gatunków ani ich lokalnego statusu ochronnego. W praktyce prowadzi to do nieproporcjonalnie restrykcyjnego podejścia. Skutkować to może eliminacją turbin lub nakładaniem daleko idących ograniczeń również na obszarach, gdzie dany gatunek nie jest zagrożony.
- Treść wytycznych przewiduje obowiązkowe wyłączanie turbin wiatrowych w trakcie prac polowych. Według PSEW mechanizm ten budzi poważne wątpliwości praktyczne. Rolnicy musieliby bowiem zgłaszać właścicielom farm terminy prac na polu. Poza tym struktura upraw i związana z nią aktywność ptaków zmieniają się z czasem.
- Branży nie podobają się także obowiązki dotyczące monitoringu przed i po realizacji inwestycji. PSEW uznaje je za zbyt szczegółowe i nadmiernie rozbudowane. PSEW podnosi, że zgodnie z obowiązującymi przepisami, to decyzja środowiskowa określa czas trwania takiego monitoringu po ukończeniu projektu.
Ważne bezpieczeństwo energetyczne
Krytycznie proponowane wytyczne oceniła też Konfederacja Lewiatan, skupiająca pracodawców.
– Zakres proponowanych rozwiązań, w szczególności rozległe obszary wyłączeń inwestycyjnych, sztywne bufory przestrzenne oraz istotne rozszerzenie obowiązków monitoringowych, wykracza poza kwestie ochrony przyrody. Może to w praktyce prowadzić do znaczącego ograniczenia rozwoju lądowej energetyki wiatrowej w Polsce. Dokument był przygotowywany i procedowany z pominięciem kluczowych resortów, co stoi w sprzeczności z rządowymi zapowiedziami usprawniania inwestycji w odnawialne źródła energii – wskazuje Paulina Grądzik, zastępczyni dyrektora departamentu energii i GOZ Konfederacji Lewiatan.
W jej ocenie projekt wymaga pogłębionej analizy pod kątem proporcjonalności i zgodności z celami transformacji energetycznej, bezpieczeństwa energetycznego oraz rozwoju gospodarczego.
– Branża wiatrowa już dziś działa w oparciu na bardzo rygorystycznych standardach środowiskowych, często bardziej restrykcyjnych niż w innych sektorach przemysłu. Wprowadzanie kolejnych ograniczeń może skutecznie zahamować rozwój tego segmentu rynku – ostrzega Paulina Grądzik.
Branża OZE alarmuje, że lądowa energetyka wiatrowa jest jednym z filarów dekarbonizacji polskiej energetyki i realizacji krajowych zobowiązań klimatycznych. Kolejne obostrzenia mogą istotnie przyhamować rozwój nowych projektów.
Ryzyko można zminimalizować
Ornitolodzy bronią jednak swoich propozycji. Ich zdaniem na tym etapie trudno jest oszacować, jaka część kraju zostanie wykluczona z możliwości stawiania tam instalacji OZE po wprowadzeniu nowych wytycznych. Nie chodzi też o kasowanie całych projektów, a jedynie dostosowanie ich do istniejących na danym terenie warunków.
– Proponujemy, aby analizować nie całą farmę wiatrową, ale konkretne pojedyncze turbiny. Może być tak, że w przypadku projektu elektrowni składającej się z 40 turbin problematyczne będą tylko dwie albo trzy, które wchodzą w kolizje z ptakami. Można je wtedy przesunąć albo zastosować dodatkowe zabezpieczenia. Zagrożenia można minimalizować, są na to różnorodne sposoby. Wiatraki można zabezpieczać systemami detekcyjnymi, odstraszającymi ptaki. Można też wyłączyć poszczególne turbiny w okresie żniw lub sianokosów. Ale jeśli planowana turbina znajduje się np. zbyt blisko gniazda bielika i realnie zagraża tej parze ptaków, to powinna być skasowana – wyjaśnia ornitolog Dariusz Górecki.
W jego ocenie w tak ważnych sprawach, jak ochrona rzadkich gatunków ptaków, zasady powinny być jasne.
– Jeśli gdzieś wiatrak zabił trzy orliki krzykliwe, to jego praca powinna zostać natychmiast wstrzymana. Teren powinien zostać objęty monitoringiem ornitologicznym i na tej postawie powinny zapaść konkretne decyzje, co dalej. Jestem przekonany, że w sprawie wytycznych możliwy jest rozsądny kompromis. Rozumiem, że inwestycje OZE to duże pieniądze i duże biznesy. Martwi mnie jednak, że branża OZE próbuje zdyskredytować ornitologów. Mówią, że dla nas „ptaszki” są ważniejsze niż bezpieczeństwo energetyczne. Ale bioróżnorodność, ochrona najcenniejszych gatunków ptaków – są równie ważne – podkreśla Dariusz Górecki.
Główne wnioski
- W najbliższym czasie Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska przedstawi finalną wersję wytycznych dotyczących wpływu farm wiatrowych na ptaki. Obecnie obowiązujące wytyczne pochodzą z 2008 r. i wymagają aktualizacji. Projekt nowych zasad, przygotowany przez grupę ornitologów, spotkał się ze sprzeciwem branży OZE. Konsultacje były burzliwe, bo doszło do zderzenia dwóch interesów: potrzeby rozwoju czystych źródeł energii i konieczności ochrony najcenniejszych gatunków ptaków.
- Autorzy projektu wytycznych przekonują, że kolizje ptaków z wiatrakami to poważny problem, którego nie można zamiatać pod dywan. Dotyczy to zwłaszcza ptaków szponiastych, które są monogamiczne, późno przystępują do rozrodu i mają niski sukces lęgowy. W przypadku pewnych gatunków nawet strata pojedynczych osobników w skali roku może mieć poważne konsekwencje dla całej populacji. Ornitolodzy proponują więc m.in. tworzenie buforów ochronnych wokół ptasich gniazd i miejsc cennych przyrodniczo. Chcą też wstrzymywania turbin w trakcie prac rolników na okolicznych polach. Ponadto zalecają szczegółowy monitoring terenu przed i po realizacji inwestycji wiatrakowej.
- Na takie zalecenia nie zgadzają się inwestorzy. Branża OZE wskazuje, że proponowane wytyczne wykraczają poza obowiązujące przepisy prawa. Wprowadzają ponadto nadmiarowe ograniczenia lokalizacyjne i zwiększają nieprzewidywalność inwestycji. W takiej sytuacji dalszy rozwój energetyki wiatrowej na lądzie może być ograniczony. To zaś oznacza, że Polska będzie miała mniej zielonej energii i droższy prąd, a poza tym nie wypełni unijnych celów klimatycznych. Postulaty branży wiatrakowej poparło Ministerstwo Energii.

