Kategoria artykułu: Społeczeństwo

Polskie schrony. Ustawa jest, ale do bezpieczeństwa droga daleka

Nowe przepisy porządkują zasady tworzenia schronów i miejsc schronienia, ale nie zmieniają zasadniczego problemu – obiektów zapewniających realną ochronę nadal jest niewiele. Czy nowe regulacje rzeczywiście poprawią bezpieczeństwo mieszkańców wobec coraz bardziej realnych zagrożeń?

Miejsce doraźnego schronienia
– Obecnie baza aplikacji zawiera ponad 83 tys. miejsc schronienia o łącznej pojemności dla ok. 23 mln osób – informuje Departament Komunikacji MSWiA. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Ile w Polsce jest realnych schronów, a ile miejsc doraźnego schronienia.
  2. Co zmieniają przepisy wykonawcze, które weszły w życie 29 maja.
  3. Jakie są największe bariery w budowie nowego systemu ochrony ludności.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

29 maja weszły w życie przepisy wykonawcze do ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej. To ważny krok w odbudowie systemu bezpieczeństwa. Problem w tym, że choć w Polsce są setki tysięcy miejsc, które mogą zostać wykorzystane do ochrony ludności, schronów zapewniających najwyższy poziom zabezpieczenia jest niespełna 2 tys.

Miejsc schronienia są tysiące. Schronów nadal brakuje

Punktem wyjścia do zmian była ogólnopolska inwentaryzacja przeprowadzona przez Państwową Straż Pożarną w 2023 r. W całym kraju zinwentaryzowano 234 735 obiektów mogących zostać wykorzystanych do ochrony ludności. To głównie piwnice, garaże podziemne, tunele i przejścia podziemne.

PSP zidentyfikowała także 10 622 budowle ochronne: 1903 schrony oraz 8719 ukryć, o łącznej pojemności ok. 1,43 mln osób. Dane są dostępne w aplikacji gdziesieukryc.pl.

– Obecnie baza tej aplikacji zawiera ponad 83 tys. takich lokalizacji, o łącznej pojemności dla ok. 23 mln osób – informuje Departament Komunikacji MSWiA.

Na pierwszy rzut oka te liczby mogą wyglądać optymistycznie. Trzeba jednak podkreślić, że większość wskazanych lokalizacji nie jest schronami w rozumieniu budownictwa ochronnego. Nie są nimi także w tym sensie, w jakim słowo „schron” rozumie opinia publiczna.

– Można zauważyć, że część osób utożsamia pojęcie punktu schronienia bezpośrednio ze schronem. Jest to zrozumiałe, ponieważ w powszechnym odbiorze zagrożenia, szczególnie związane z sytuacjami kryzysowymi czy konfliktami zbrojnymi, kojarzone są przede wszystkim ze schronami – mówi st. kpt. Wojciech Gralec, rzecznik prasowy Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej.

Obowiązujące przepisy przewidują jednak różne formy ochrony ludności.

– Oprócz schronów obejmują one również m.in. punkty schronienia, miejsca doraźnego schronienia oraz inne obiekty wskazywane przez właściwe organy samorządowe. Schron stanowi najwyższy poziom ochrony. System zakłada jednak także wykorzystanie innych rozwiązań, dostosowanych do rodzaju zagrożenia oraz lokalnych uwarunkowań – dodaje st. kpt. Wojciech Gralec.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Brakuje planu, pieniędzy i odpowiednich obiektów

Piotr Jarosz, prezes zarządu Holdforta – spółki specjalizującej się w projektowaniu budowli ochronnych – ocenia, że skala potrzeb inwestycyjnych jest bardzo duża.

– Polska startuje praktycznie od zera. Z naszych analiz wynika, że dla zapewnienia ochrony ludności zgodnej z ustawą potrzeba ok. 32 tys. budowli ochronnych w całym kraju – mówi Piotr Jarosz.

Skalę wyzwań pokazują także dane rządowe.

– Sprawozdanie Rady Ministrów za 2025 r. pokazuje, że z 3394 dotychczasowych obiektów ochronnych sprawdzonych przez Państwową Straż Pożarną tylko 18 proc. spełnia kryteria ustawy, 35 proc. nie może ich spełnić, a 47 proc. wymaga ekspertyz – dodaje prezes zarządu Holdforta

Problemem są też kwestie systemowe.

– Mamy rozproszone zasoby, w większości nieprzydatne wobec obecnych zagrożeń. Brakuje nowych obiektów projektowanych zgodnie z aktualnymi wymaganiami, planów rozmieszczenia w miastach oraz modelu finansowania, który nie obciążałby wyłącznie samorządów – podkreśla Piotr Jarosz.

Schron, ukrycie i MDS to nie to samo

Jednym z głównych celów nowych regulacji jest uporządkowanie pojęć funkcjonujących w debacie publicznej. Schron jest budowlą hermetyczną, zaprojektowaną do ochrony ludzi przed skutkami działań wojennych oraz innymi zagrożeniami. Ukrycie zapewnia niższy poziom zabezpieczenia, a miejsce doraźnego schronienia ma umożliwić wyłącznie krótkotrwałą osłonę.

To rozróżnienie ma praktyczne znaczenie. Punkt schronienia, taki jak przejście podziemne czy stacja metra, może chronić przed częścią zagrożeń. Nie zapewnia jednak takiej hermetyczności i odporności konstrukcyjnej jak właściwy schron.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

– Skala istniejącej infrastruktury ochronnej w Polsce pozostaje bardzo ograniczona. Z danych Państwowej Straży Pożarnej wynika, że funkcjonuje ok. 2 tys. schronów, które mogą pomieścić ok. 300 tys. osób, oraz między 8 a 9 tys. tak zwanych ukryć dla ok. 1,1 mln osób – mówi Dominika Jędrak, dyrektor działu Market Insights w Colliers.

Znacznie większa jest liczba miejsc doraźnego schronienia, choć ich jakość pozostaje trudna do oceny.

– Równolegle zinwentaryzowano ponad 200 tys. miejsc doraźnego schronienia. Trzeba jednak zaznaczyć, że jest to wartość mocno szacunkowa. Wiele z tych obiektów nie spełnia obecnie standardów technicznych. Nie są też odpowiednio przygotowane do pełnienia funkcji ochronnej – podkreśla Dominika Jędrak.

Ekspertka dodaje, że dokładny obraz sytuacji wciąż się kształtuje.

– Proces inwentaryzacji i weryfikacji obiektów nadal trwa, a nowe przepisy dopiero wprowadzają jednolite kryteria oceny. W praktyce oznacza to, że dokładna liczba rzeczywiście dostępnych i sprawnych miejsc schronienia nie jest jeszcze znana i może zostać istotnie zrewidowana – zaznacza Dominika Jędrak.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Polska na tle innych krajów

Skalę wyzwań dobrze pokazują porównania międzynarodowe, niezależnie od szacunków branżowych.

– Choć nie wyznaczono dotąd oficjalnego celu dla Polski, wskaźniki z innych krajów pokazują, jak duża jest skala wyzwania. W krajach takich jak Finlandia czy Szwajcaria dostęp do schronów obejmuje całą populację, podczas gdy w Polsce osiągnięcie poziomu 30 proc. byłoby znaczącym krokiem naprzód. Oznaczałoby to jednak konieczność stworzenia kilku, a nawet kilkunastu milionów dodatkowych miejsc ochrony – mówi Dominika Jędrak.

Jest jednak jeszcze inna, niezwykle istotna perspektywa. 

– Największym zagrożeniem nie jest sam brak schronów, tylko brak czasu. Pełna budowa systemu na poziomie fińskim trwała 70 lat. Polska ma do dyspozycji najwyżej dekadę, jeśli poważnie traktujemy ryzyko geopolityczne – mówi Piotr Jarosz.

Największym zagrożeniem nie jest sam brak schronów, tylko brak czasu. Pełna budowa systemu na poziomie fińskim trwała 70 lat. Polska ma do dyspozycji najwyżej dekadę, jeśli poważnie traktujemy ryzyko geopolityczne.

Naturalne jest więc pytanie, czy mieszkańcy mogą zadbać o własne bezpieczeństwo niezależnie od państwa.

– Najbardziej uczciwa odpowiedź brzmi: niewiele samodzielnie, ale dużo wspólnie. Schron to obiekt o tak wysokich wymaganiach technicznych i tak wysokim koszcie, że indywidualne rozwiązania w skali jednego domu są praktycznie niemożliwe – mówi Piotr Jarosz.

Mimo to wskazuje kilka działań, które każdy może podjąć samodzielnie.

– Mieszkaniec może zrobić trzy rzeczy. Po pierwsze, przygotować podstawowe zapasy domowe na 72 godziny: wodę, jedzenie, latarkę i radio z baterią. Po drugie, sprawdzić w swoim otoczeniu najbliższe miejsce, które zapewnia osłonę. Najlepiej pomieszczenie bez okien, o grubych betonowych ścianach albo wolnostojąca piwnica. Po trzecie – i najważniejsze – naciskać na lokalne władze, aby planowały rozmieszczenie schronów na poziomie miejskim. Bez presji obywatelskiej ten temat w wielu gminach nadal nie będzie priorytetem – dodaje Piotr Jarosz.

Problemem może być wykonanie

Największe wyzwania mogą pojawić się nie na etapie tworzenia prawa, lecz na etapie jego wdrażania. Dotyczy to przede wszystkim samorządów, które od 29 maja otrzymały nowe zadania związane z planowaniem budowli ochronnych.

– Powstaje coraz więcej ekspertyz dotyczących istniejących budowli ochronnych i coraz więcej dokumentacji dla nowych obiektów. Wiele samorządów realizuje już inwestycje w nowe budowle ochronne. Niestety, często są to budowle o niskiej odporności – mówi Aleksander Fiedorek, prezes zarządu Stowarzyszenia Instytut Budownictwa Ochronnego.

Pierwsze problemy pojawiają się już na etapie przygotowania inwestycji.

– Pojawiają się pierwsze przetargi, które są unieważniane z powodu niedoszacowania kosztów, zbyt niskich budżetów albo złej jakości dokumentacji. To o tyle bolesne, że konsekwencje odczuwają obywatele. Ogólnie widać jednak, że coś drgnęło – dodaje ekspert.

Zdaniem specjalistów szczególnie niebezpieczne może być skupienie się na liczbie miejsc kosztem ich jakości.

– Trzeba bezwzględnie zwracać uwagę JST, czyli jednostkom samorządu terytorialnego, że nie można projektować budowli ochronnych o dużej pojemności i słabych parametrach. A takie inwestycje zdarzają się w niektórych samorządach: budowle o niskiej odporności, za to przeznaczone dla kilku tys. osób. Standardem nie różnią się właściwie od piwnicy. W budownictwie ochronnym obowiązuje prosta zasada: im większa ma być pojemność, tym większa powinna być odporność – podkreśla Aleksander Fiedorek.

Co to oznacza dla nowych inwestycji?

Jednym z najważniejszych skutków nowych przepisów będzie stopniowe uwzględnianie funkcji ochronnych w nowych inwestycjach – przede wszystkim w budynkach użyteczności publicznej.

– Z perspektywy rynku nieruchomości istotne jest to, że nowelizacja nie wprowadza dodatkowych wymogów, ale utrzymuje obowiązek uwzględniania funkcji schronienia w nowych inwestycjach oraz w istniejących obiektach wpisanych na listę inwentaryzacyjną – mówi Dominika Jędrak, dyrektor działu Market Insights w Colliers.

Dla inwestorów problemem jest również nadal nieukształtowana praktyka stosowania przepisów.

– Obowiązek zapewnienia budowli ochronnej dotyczy budynków użyteczności publicznej, jednak definicja tego pojęcia opiera się na otwartym katalogu obejmującym m.in. budynki biurowe, handlowe, usługowe i inne budynki przeznaczone do wykonywania podobnych funkcji – mówi Marcin Żak, radca prawny kancelarii Wolf Theiss i członek Grupy Roboczej PINK Budownictwo i Proces Inwestycyjny.

To oznacza, że część inwestorów może mieć sporo wątpliwości.

– Brak ukształtowanej praktyki organów powoduje, że inwestorzy nie wiedzą, czy ich nowoprojektowane budynki zostaną uznane za objęte obowiązkiem, czy też za zwolnione z niego – dodaje Marcin Żak.

Ile będzie kosztować bezpieczeństwo?

Przyjęcie nowych przepisów było stosunkowo szybkie. Znacznie trudniejsze będzie stworzenie infrastruktury umożliwiającej realną ochronę milionów mieszkańców. Brak planu może okazać się kosztowniejszy niż sam brak schronów.

– Drugim zagrożeniem jest pokusa pójścia drogą najtańszą, czyli budowy obiektów najsłabszej kategorii, dających iluzję ochrony zamiast ochrony realnej. Spójnej strategii dziś brakuje. Mamy ustawę, rozporządzenia techniczne i intencje polityczne, ale brakuje warstwy wykonawczej oraz planów rozmieszczenia obiektów w gminach – podkreśla Piotr Jarosz.

Pytanie o mechanizm finansowania – kto i z jakiego budżetu pokryje koszty nowych obiektów – w rozmowach z ekspertami pozostaje otwarte.

– Bez takiego planu inwestycje powstają punktowo, bez powiązania ze sobą, co generuje koszty bez budowy realnego systemu – ocenia prezes Holdforta.

Większość ekspertów uznaje kierunek zmian za właściwy, choć nowe przepisy nie rozwiązują podstawowego problemu. Zdecydowaną większość istniejących zasobów stanowią dziś miejsca doraźnego schronienia, a nie schrony zdolne do ochrony ludności podczas działań wojennych. Od tempa inwestycji, jakości nowych obiektów i skuteczności samorządów będzie zależeć, czy ustawa stanie się początkiem budowy nowoczesnego systemu ochrony ludności.

– To zadanie zbiorowe samorządów, państwa i wspólnot mieszkaniowych – podsumowuje Piotr Jarosz.

Główne wnioski

  1. Mimo wejścia w życie nowych przepisów Polska wciąż dysponuje niewielką liczbą realnych schronów – niespełna 2 tys. obiektów najwyższej kategorii. Zdecydowaną większość zinwentaryzowanych lokalizacji stanowią piwnice, garaże i inne miejsca doraźnego schronienia, które nie zapewniają pełnej ochrony przed zagrożeniami militarnymi, lecz jedynie krótkotrwałą osłonę.
  2. Nowe regulacje mają przede wszystkim charakter porządkujący i organizacyjny, a nie inwestycyjny. Wprowadzają jasne definicje schronu, ukrycia i miejsca doraźnego schronienia oraz nowe obowiązki dla samorządów i inwestorów, ale nie rozwiązują problemu niedoboru infrastruktury ani nie wskazują konkretnego mechanizmu finansowania budowy nowych obiektów.
  3. Największym ryzykiem nie jest wyłącznie sam brak schronów, lecz także brak czasu i spójnej strategii wdrażania nowych przepisów. Eksperci podkreślają, że bez planu rozmieszczenia obiektów w gminach oraz odpowiedniego tempa inwestycji nawet duże nakłady mogą generować koszty bez realnego wzrostu bezpieczeństwa mieszkańców.