Kategoria artykułu: Polityka

„Rozwój Plus” zakłada klub parlamentarny. Rozwód w PiS wkracza w fazę „gry w tchórza”

Walka na prawicy o winę za rozpad PiS rozgorzała na dobre. Nowogrodzka nie wyrzuca „rozwojowców” z partii, ale ci drudzy idą na swoje i zakładają swój klub parlamentarny. O co toczy się gra w najbliższych dniach?

W środę Mateusz Morawiecki (C) ogłosił powstanie nowego klubu parlamentarnego skupiającego członków Stowarzyszenia Rozwój Plus. Na zdjęciu politycy przyszłego klubu parlamentarnego po konferencji prasowej w Sejmie. Fot. PAP/Radek Pietruszka

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. jak liczny będzie nowy klub parlamentarny założony przez środowisko Mateusza Morawieckiego.
  2. dlaczego kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości wstrzymało się z ostatecznym wyrzuceniem rozłamowców z partii.
  3. kto według eksperta ponosi największe ryzyko polityczne w przypadku samodzielnego wyjścia z ugrupowania.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Na dwa dni przed piknikowo-grillowym wydarzeniem Stowarzyszenia Rozwój Plus Mateusz Morawiecki ogłosił, że jego posłowie opuszczą klub parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości i założą własny klub. Ma on liczyć 40 posłów i 1 senatora. Tym samym będzie to trzeci najliczniejszy klub w bieżącej kadencji Sejmu. Secesja „rozwojowców” spowoduje również, że PiS straci miano największego klubu parlamentarnego na rzecz Koalicji Obywatelskiej.

Nowy, duży klub w Sejmie

Dotychczas PiS miał 186 posłów w klubie, a Koalicja Obywatelska 156. Po zmianach największa będzie właśnie KO, za jej plecami będzie PiS z 146 posłami, a z klubowego „podium” Rozwój Plus z 40 posłami wypchnie PSL – obecnie z 32 posłami.

– Postanowiliśmy założyć klub parlamentarny i będzie to nasze forum do działania na przyszłość i forum polityczne, ponieważ w ramach stowarzyszenia Rozwój Plus prowadzimy bardzo dużo działań inicjatyw o charakterze eksperckim, rozwojowym, a tutaj będzie będziemy mieli polityczną płaszczyznę do działania – mówił lider Rozwoju Plus Mateusz Morawiecki.

Były premier nie omieszkał przy okazji ogłoszenia powstania nowego klubu wrzucić kilku kamieni do ogródka kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości.

– Stało się to, co od paru dni kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości obwieszcza, robiąc dwa kroki do przodu, jeden do tyłu, a następnie odwrotnie. Nie chcemy się wdawać w tego typu przepychanki i gierki, bo nikomu nie służą. Przede wszystkim ci prawdziwi rozłamowcy, ci intryganci, będą cały czas w ten sposób postępowali. Oni chcą tak działać, żebyśmy my zajmowali się sami sobą. Dlaczego? Bo tak naprawdę grają na naszą porażkę, bo wiedzą, że jeśli będzie porażka Prawa i Sprawiedliwości, to oni przejmą tę partię – krytykował dawnych kolegów Morawiecki.

Morawiecki: co Polaków to obchodzi

Morawiecki wzywał także do zaprzestania partyjnych gierek w PiS, bo „co to Polaków obchodzi”.

– Polaków obchodzi walka o silną Polskę, portfele Polaków, miejsca pracy dla młodych, mieszkania, rozwój, tożsamość, kultura, wiara, chrześcijańska obrona krzyża, tego, który wisi tutaj w Sejmie. To są nasze zasady, to jest nasze kredo – wymieniał były premier.

Lider Rozwoju Plus zadeklarował, że jeszcze w środę złoży wniosek o utworzenie nowego klubu parlamentarnego. O szczegółach dotyczących dalszych kroków, czyli wystawienia kandydatury wicemarszałka z R+ ma informować po utworzeniu klubu.

Jeszcze w piątek tuż po konferencjach Jarosława Kaczyńskiego, a następnie Mateusza Morawieckiego prognozowaliśmy rychłą realizację tego scenariusza. We wtorek Komitet Polityczny Prawa i Sprawiedliwości miał formalnie wyrzucić „rozłamowców” z partii, ci zaś w ramach naturalnych skutków decyzji mieli ukonstytuować własną formację w parlamencie, a docelowo – założyć partię polityczną.

„Rozwojowcy” nadal członkami PiS

Wydarzenia wtorkowego wieczoru przybrały jednak dość zaskakujący przebieg.

Najpierw Mateusz Morawiecki ogłosił, że zrzeka się fotela przewodniczącego frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR), do której należą europosłowie Prawa i Sprawiedliwości.

– To był wielki zaszczyt służyć jako prezes EKR i dzielić z wami tak ważną i satysfakcjonującą podróż - napisał Mateusz Morawiecki w piśmie z rezygnacją.

Niedługo później poznaliśmy decyzję Prezydium Komitetu Politycznego PiS (tzw. PKP) w sprawie "rozłamowców". PKP wbrew oczekiwaniom nie wyrzucił rozłamowców z partii. Zamiast usunięcia polityków z PiS skierowano ich sprawę do rzecznika dyscyplinarnego PiS Karola Karskiego, który indywidualnie ma rozpatrywać każdy przypadek.

Kierownictwo partii uzasadniało, że statut partii zabrania usunięcia polityków z PiS nawet mimo braku podpisania tzw. lojalki, o którą ostatnio kopie kruszyli Morawiecki z kierownictwem PiS. Nie jest to prawda. Art. 41 statutu partii mówi, że Komitet Polityczny PiS może podjąć uchwałę o wykluczeniu członka partii „w przypadku rażącego naruszenia zasad statutowych i obowiązków członka PiS uniemożliwiającego lub zagrażającego realizacji celów programowych lub linii politycznej PiS”.

Naruszenie linii politycznej partii przez rozłamowców wedle polityków PIS było przez kilka dni jasne i oczywiste. Mimo wszystko do wykluczenia nie doszło. Dlaczego?

Drugie dno decyzji Nowogrodzkiej

Hipotezy są dwie. Pierwsza z nich mówi o tym, że taka gra na czas przynosi partii korzyści finansowe. Partia może nadal ściągać składki od każdego posła, a także dostawać środki od Kancelarii Sejmu przysługujące każdemu klubowi parlamentarnemu na każdego posła. Im większy klub, tym więcej środków na funkcjonowanie.

Drugi element tego planu jest już nieaktualny w świetle porannego komunikatu Morawieckiego. Pierwszy też jest zresztą wątpliwy, bowiem nie jest tajemnicą, że w ostatnich miesiącach politycy „Rozwoju Plus” wpłacali zaledwie ułamek wartości wymaganych składek na partię.

Jest jednak druga hipoteza o charakterze czysto politycznym. Obecne przeciąganie liny toczy się o wskazanie winnego rozwodu w PiS. Zrzucenie winy z siebie za wielki rozłam w PiS ma na celu zebranie wokół siebie jak największego skonfundowanego, prawicowego elektoratu kosztem drugiej strony.

Przy okazji PiS próbuje sobie kupić nieco więcej czasu, aby przeciągnąć na swoją stronę któregoś z obecnych stronników Morawieckiego. Może także zmusić niektórych „rozwojowców” do samodzielnego wyjścia z PiS w przypadku niekończącego się rozwodowego serialu. To rzeczywiście w nieco gorszym świetle stawia formację Morawieckiego.

Gra o polityczną winę

W krótkim terminie Morawieckiemu i sojusznikom z pewnością opłacałaby się retoryka, w której przedstawia siebie jako grupę dążącą do kompromisu, który został odrzucony przez Nowogrodzką. I odwrotnie – Nowogrodzka chce obarczyć winą za rozłam Morawieckiego, który tylko w ostatnich dniach został nazwany przez polityków wiernych Kaczyńskiemu „doradcą Tuska” czy też niechętnym programowi 500+ i zakupom samolotów F-35.

O konieczności wskazania winnego w przypadku rozłamu mówił przed kilkoma tygodniami na łamach XYZ Marcin Duma, były szef pracowni sondażowej IBRiS.

– Rozwód za porozumieniem stron raczej się nie wydarzy. Jeżeli już do niego dojdzie, to z orzeczeniem o winie. Czyjej? To będzie zależało od tego, czy Mateusz Morawiecki odejdzie sam, czy zostanie wyrzucony. Jeżeli wyjdzie sam, to on będzie temu winny. Jeśli natomiast zostanie usunięty z szeregów PiS, to wina leżeć będzie po stronie samego Jarosława Kaczyńskiego oraz oczywiście Przemysława Czarnka i tej ekipy, która stanowi wewnętrzną opozycję w stosunku do Morawieckiego. Sam Morawiecki na pewno nie weźmie na siebie winy w takim scenariuszu. W tej chwili trwa więc gra o to, kto ten proces będzie kontrolować i jak najmniej na nim straci – mówił Marcin Duma.

Duma: samodzielne odejście Morawieckiego z PiS ryzykiem dla byłego premiera

Jak dodawał, samodzielne odejście Morawieckiego byłoby dla byłego premiera scenariuszem bardziej ryzykownym.

– Samodzielne odejście powoduje, że nie bardzo może liczyć na jakąkolwiek szerszą przychylność [na prawicy – red.]. Cała ta sytuacja to typowy blame game – gra obliczona na to, kto ostatecznie poniesie odpowiedzialność polityczną. Całość spraw właściwie do tego się sprowadza – podkreślał były szef IBRiS.

Dziś widzimy, że rzeczywiście kilka dni po rozłamie trwa narracyjna walka o obarczenie winą drugiej strony za dziejący się rozłam. Środowa deklaracja Mateusza Morawieckiego o założeniu klubu parlamentarnego stawia, wedle tej logiki, w nieco lepszym położeniu Jarosława Kaczyńskiego.

Nie jest jednak wykluczone, że kwestia winy za rozpad partii nie będzie miała tak istotnego znaczenia w długim okresie. Jeśli po wakacjach okaże się, że Rozwój Plus może liczyć na stabilne poparcie powyżej wyborczego progu, to w przypadku ewentualnej współpracy wyborczej lub koalicyjnej za rok Mateusz Morawiecki będzie mógł przyjąć bardziej asertywną postawę wobec Nowogrodzkiej.

Przygotowania do inauguracyjnego grilla „rozwojowców”

Tymczasem Morawiecki, jak i politycy Rozwoju Plus przygotowują się na piątkowe wydarzenie w Warszawie. Nie znamy jeszcze szczegółów programu, które mają zostać zaprezentowane w najbliższy piątek. We wtorek Morawiecki w mediach społecznościowych opublikował jego zarys pod hasłem „10 filarów dla Polski” – choć właściwie trudno mówić w tym przypadku o jakichkolwiek konkretach. Mowa m.in. o „patriotyzmie jako busoli każdej decyzji”, „uszczelnieniu systemu podatkowego” czy sprzeciwie wobec polityki klimatycznej Unii Europejskiej.

Złośliwi wobec byłego premiera dodają, że umieszczenie punktu „najpierw zwycięstwo” jako ostatni punkt listy jest ewidentnym falstartem środowiska byłego premiera.

Jest jednak jeszcze za wcześnie, aby przesądzać, kto ostatecznie wyjdzie zwycięsko (jeśli ktokolwiek) z pojedynku między Nowogrodzką a „rozwojowcami”. Teraz piłka jest po stronie ludzi Mateusza Morawieckiego. Kolejny korespondencyjny pojedynek o prawicowy elektorat już w najbliższy piątek, kiedy odbędzie się inauguracyjny „grill” Rozwoju Plus.

Główne wnioski

  1. Mateusz Morawiecki ogłosił utworzenie nowego klubu parlamentarnego, który będzie zrzeszał członków stowarzyszenia Rozwój Plus. Grupa ta ma liczyć łącznie czterdziestu posłów oraz jednego senatora. Formalna secesja spowoduje bezpośrednią utratę przez Prawo i Sprawiedliwość statusu największego klubu w parlamencie na rzecz Koalicji Obywatelskiej.
  2. Kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości wstrzymało się z natychmiastowym wykluczeniem rozłamowców ze struktur partii. Zamiast tego sprawa została przekazana do rzecznika dyscyplinarnego w celu zbadania poszczególnych przypadków. Działanie to stanowi taktyczną grę na czas mającą na celu obarczenie byłego premiera pełną odpowiedzialnością za polityczny rozłam na prawicy.
  3. Obecnie trwa intensywna walka narracyjna o wyborców między dawnymi sojusznikami. Skuteczne zrzucenie winy za podział w formacji ma kluczowe znaczenie dla obu stron konfliktu w perspektywie najbliższych lat. Według Marcina Dumy dalsze losy nowego ugrupowania będą w dużej mierze zależeć od poziomu poparcia po okresie wakacyjnym oraz od szczegółów prezentowanego programu, którego zalążki mamy poznać w najbliższy piątek.