Kategoria artykułu: Sport

Saudyjczykom skończyły się pieniądze. Siatkarze zaczynają Euro. Koszykarze mogą je obstawiać

Przepraszam, czy tu biją? I to jak! Dzisiaj w „Pierwszym Składzie”: siatkarze Wilfredo León i Tomasz Fornal, pięściarz Damian Knyba, a także miotacz polskiego pochodzenia Jacob Misiorowski, bejsbolowy rekordzista pod względem liczby rzutów z prędkością co najmniej 100 mil/h.

Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Top story

Nie ma w polskim sporcie lepszej kapeli, więc ten newsletter nie może zacząć się inaczej. Reprezentacja Polski siatkarzy rozpoczyna w czwartek walkę o mistrzostwo Europy. Na początek zmierzymy się z Portugalią.

Zwycięzcę tego starcia możemy wskazać od razu, ale zachęcamy do włączenia Polsatu o 15. Po piłkarskim ćwierćfinale Euro 2016 zawsze miło zobaczyć, jak wygląda polsko-portugalska rywalizacja w dyscyplinie, w której to my jesteśmy faworytami…

Żeńska reprezentacja Polski zakończyła w weekend mistrzostwa Europy na czwartym miejscu. W turnieju mężczyzn apetyt mamy większy. W poprzedniej edycji mistrzostw Polacy zgarnęli złoto, a dwie wcześniejsze kończyli z brązowymi medalami.

Wilfredo León od wielu sezonów gra na najwyższym światowym poziomie. Tomasz Fornal został kilka tygodni temu wybrany najlepszym graczem finałów Ligi Narodów, wygranej przez Polaków. W finale najwięcej punktów dla naszej drużyny zdobył Kamil Semeniuk, aktualny mistrz klubowy Włoch i triumfator Ligi Mistrzów.

Polska drużyna siatkarska
W finale Ligi Narodów polscy siatkarze pokonali USA. Fot. PAP/Art Service

Na poprzednich mistrzostwach Europy w finale pokonaliśmy Włochów 3:0. Rok temu, w półfinale mundialu, to Włosi wygrali takim samym wynikiem. Także w klubowej Lidze Mistrzów ostatnie trzy edycje przyniosły polsko-włoskie finały – i wszystkie trzy wygrali rywale. Teraz kwestia tytułu znów może sprowadzić się do pojedynku Polski z Włochami.

Sebastian Świderski, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej, mawia, że kluczem do rozwoju jest coraz silniejsza liga krajowa. W XYZ przyglądamy się jej uważnie i otrzymujemy mieszany obraz: z jednej strony wraca do niej z zagranicy Tomasz Fornal, z drugiej jednak upadł klub do niedawna potężny – Jastrzębski Węgiel.

Zdjęcie tygodnia

Polski pięściarz Damian Knyba podczas walki z Andym Ruizem Jr.
Andy Ruiz Jr tuż po przyjęciu ciosu od Damiana Knyby. Mierzący 201 cm wzrostu Polak sprawił w weekend dużą niespodziankę, pokonując w Newark (k. Nowego Jorku) byłego mistrza świata.
Fot. Ed Mulholland/Getty Images

Czasy się zmieniają, a w Stanach Zjednoczonych wciąż pojawia się kolejny polski pięściarz z planem podboju tamtejszych ringów. Tym razem to Damian Knyba, który pokonał Andy'ego Ruiza Jr., mającego w CV mistrzostwo świata wagi ciężkiej. Polak posłał rywala na deski w siódmej rundzie, a potem wygrał jednogłośnie na punkty. Po walce mówił: – To jak sen.

Polskie próby podboju amerykańskich ringów rozpoczął w latach 90. Andrzej Gołota, demonstrując fantastyczny boks przeplatany zdumiewającymi „odruchami” – gryzieniem, ciosami głową i poniżej pasa, a w końcu także rezygnacją z walki, którą wygrywał…

Po nim do Stanów Zjednoczonych wyleciał Tomasz Adamek i pokazał tamtejszej publiczności, że można wygrywać również wtedy, gdy niemal całą walkę boksuje się ze złamanym nosem.

Gdy Adamek tracił już formę, Polonię przy ringu gromadził Adam Kownacki. Wnosił między liny wielki brzuch, o obronę raczej się nie martwił, ale wygrywał. Był już o krok od wielkiej walki o mistrzostwo świata, gdy organizm zaczął wystawiać rachunki za ten sposób boksowania i w końcu Kownacki z hukiem wylądował na deskach. Zdążył jednak sporo zarobić, mocno wkręcił się w świat kryptowalut. Ostatnio jednak ogłosił, że wraca do boksu.

Raczej nie na najwyższy poziom – tutaj w sztafecie zmienił go Damian Knyba, prowadzony zresztą menedżersko przez brata Adama Kownackiego, Łukasza.

Nasze hity

  • LeBron James został ambasadorem rynku predykcyjnego Polymarket. Tym samym stał się kolejnym koszykarzem związanym z tą szybko rosnącą branżą. Giannis Antetokounmpo reklamuje i jest inwestorem w Kalshi, głównym rywalu Polymarketu. Z kolei Kevin Durant jest twarzą FanDuel – firmy bukmacherskiej, która choć działa w oparciu o inne regulacje, funkcjonuje bardzo podobnie do rynków predykcyjnych i bezpośrednio z nimi konkuruje. Zarówno na rynkach predykcyjnych, jak i u bukmacherów można obstawiać mecze NBA. Sami koszykarze nie mogą oczywiście typować spotkań swojej ligi, ale jako ambasadorzy i inwestorzy mają możliwość zarabiania wtedy, gdy robią to inni i... przegrywają. To rodzi pytania o potencjalny konflikt interesów. Ciekawy jest również fakt, że zawodnicy NBA mogą legalnie obstawiać wydarzenia ze wszystkich lig i dyscyplin świata – z wyjątkiem samej NBA. Mogliby więc postawić zakład na wydarzenie w meczu Euroligi, w którym występuje ich były klubowy kolega. To również budzi sporo kontrowersji. Przyjrzeliśmy się temu, co gwiazdom NBA wolno, a czego nie wolno w świecie zakładów bukmacherskich i rynków predykcyjnych.
  • LIV Golf ogłosił bankructwo. Liga powstała w 2022 r. i szturmem wkroczyła do świata golfa. Dzięki praktycznie nieograniczonym środkom saudyjskiego funduszu majątkowego PIF ściągała największe gwiazdy i przejmowała znane pola golfowe. Jednocześnie traciła jednak ogromne pieniądze, przegrywając walkę o kibiców z legendarnym PGA Tour. Teraz PIF wycofał finansowanie, a w jego miejsce nie pojawił się nowy duży inwestor. Ta historia nie musiała zakończyć się w ten sposób. Jeszcze dwa lata temu pozycja LIV Golf była na tyle mocna, że gwiazdy PGA Tour liczyły na połączenie obu rozgrywek. Pomóc miał w tym Donald Trump — człowiek z rozległymi kontaktami i doskonale znający realia golfowego świata. W pierwszych sezonach obecny prezydent USA wspierał LIV Golf i Saudyjczyków, a część turniejów odbywała się na należących do niego polach golfowych. Po rozpoczęciu obecnej kadencji Trump zmienił jednak strategię. Prawdopodobnie przewidując rozwój wydarzeń, zaczął dystansować się od LIV i zbliżać do PGA Tour. W tym roku po raz pierwszy od wielu lat turniej tej serii ponownie odbył się na jednym z jego pól golfowych. Trump postawił na zwycięzców wieloletniej biznesowej rywalizacji. Dziś PGA Tour świętuje sukcesy, o czym mogliśmy przekonać się osobiście, oglądając te rozgrywki na żywo.
  • Jelena Rybakina awansowała w środę do półfinału US Open i już wiemy, że zostanie nową liderką rankingu WTA. Na szczycie światowej listy reprezentantka Kazachstanu stanie po raz pierwszy w karierze. To tenisistka małomówna i nieśmiała, ale, gdy trzeba, zadziorna. Gdy w listopadzie ubiegłego roku wygrywała wielki turniej w Arabii Saudyjskiej, to zagrała na nosie władzom tenisa. Nie chciała stanąć obok przedstawicielki federacji WTA, ustawiła się kilka metrów dalej. Poszło o trenera Rybakiny, Stefano Vukova. Władze kobiecego tenisa zakazały mu prowadzenia Kazaszki, bo zebrały sporo dowodów na to, że jest on wobec niej wysoce toksyczny. I że uzależnił ją od siebie emocjonalnie. Rybakina początkowo poparła zakaz, później jednak doprowadziła do jego zniesienia. I z Vukovem w boksie trenerskim znów zaczęła wygrywać… (i może wygra US Open 2026). Wtedy w Arabii Saudyjskiej oboje z uśmiechem celebrowali wielki triumf, a wśród kibiców rozgorzała dyskusja. Jedni pisali: „To tak wygląda ofiara toksycznego związku?!”, drudzy zaś odpowiadali: „Tak właśnie bywa w toksycznej relacji – pojawiają się miesiące miodowe, dlatego tak trudno się uwolnić…”.
    Wszystko opisaliśmy w tekście: „Wara od mojego toksycznego trenera”.

Bohater(ka) tygodnia

Turcja. A konkretnie żeńska reprezentacja tego kraju siatkówce, która zdobyła mistrzostwo Europy. W finale pokonała reprezentację Włoch 3:2. Turczynki obroniły tytuł mistrzyń kontynentu, a jednocześnie zrewanżowały się Włoszkom za porażkę w finale ubiegłorocznych mistrzostw świata (2:3). W całym turnieju poniosły jedną porażkę: w pierwszej fazie rozgrywek przegrały z Polkami.

Siatkarki reprezentacji Turcji
Siatkarki reprezentacji Turcji w czasie finału Euro z Włoszkami.
Fot. Ferda Demir/Getty Images

W naszej kadrze męskiej największą gwiazdą jest urodzony na Kubie Wilfredo León, zaś w tureckiej drużynie żeńskiej – urodzona na Kubie Melissa Vargas (28 punktów w finale Euro). Ona zresztą zadebiutowała w reprezentacji Kuby jeszcze szybciej niż gracz Bogdanki Luk Lublin – miała wtedy 13 lat, a León – 14.

W XYZ pamiętamy też, że Turcja rozdaje karty nie tylko w kobiecej siatkówce. Jest niezwykle silna np. w świecie ampfutbolu. Jako jedyna może pochwalić się w pełni profesjonalną ligą, a ampfutboliści mogą utrzymywać się wyłącznie z gry. Wszystko dzięki temu, że tamtejsze społeczeństwo patrzy na ampfutbol jak na pełnoprawny sport, który dostarcza wielkich emocji – po prostu piłkarze mają za sobą amputacje kończyn.

Liczba tygodnia

1000

– tyle rzutów z prędkością co najmniej 100 mil na godzinę oddał w tym sezonie Jacob Misiorowski, miotacz Milwaukee Brewers w lidze MLB. Jeszcze nikomu w historii nie udało się osiągnąć takiego wyniku. Wielu miotaczy potrafi rzucać z taką prędkością, ale żaden nie robi tego tak często jak zawodnik polskiego pochodzenia. W tym sezonie rozegrał 28 meczów, co oznacza, że średnio wykonuje 36 stumilowych rzutów na spotkanie. Innymi słowy, mniej więcej co trzeci jego rzut przekracza granicę 100 mil na godzinę, czyli 160 km/h.

Zazwyczaj miotacze zachowują stumilowe rzuty na wyjątkowe sytuacje. Wykorzystują element zaskoczenia, ale także przeplatają różne rodzaje i prędkości rzutów, by pałkarz nie wiedział, czego się spodziewać. W ten sposób oszczędzają również ramię i łokieć ręki rzucającej, które podczas najszybszych prób są poddawane ogromnym przeciążeniom.

Jaki jest sekret pochodzącego z Missouri zawodnika? Z taktycznego punktu widzenia może regularnie korzystać z szybkiego rzutu, bo rywale wciąż nie znaleźli na niego sposobu. Nawet gdy widzą go trzydzieści razy w trakcie meczu, nadal nie potrafią skutecznie uderzać jego piłek. Jeszcze większym fenomenem jest jednak to, że Misiorowski nie doznał poważnej kontuzji. To zapewne efekt młodego wieku, naturalnej wytrzymałości, ale również ciężkiej pracy wykonywanej podczas treningów.

Najważniejsze z perspektywy przygotowania fizycznego są obozy przedsezonowe. Pisaliśmy o nich od strony finansowej, bo stanowią bardzo ciekawy przykład biznesowy. Zarówno treningi, jak i mecze sparingowe przed sezonem MLB są otwarte dla kibiców. Gdy zawodnicy wracają do formy po zimowej przerwie, kluby zarabiają miliony na sprzedaży biletów i gadżetów, a miasta oraz hrabstwa czerpią korzyści z napływu turystów.

Czy wiesz, że…

...na legendarnym, ponad 100-letnim stadionie baseballowym Wrigley Field w Chicago (tak, to tam Robert Lewandowski zrobił sobie zdjęcie z zawodnikiem Chicago Cubs) odbył się turniej siatkówki pod gołym niebem? W dwóch meczach zagrały drużyny amerykańskich uniwersytetów należących do prestiżowych konferencji SEC i Big Ten.

Boisko do siatkówki na murawie stadionu baseballowego
Dobrze, że chociaż jeden mecz udało się rozegrać. Fot. Isaac Wasserman/NCAA Photos via Getty Images

Na trybunach zasiadło ponad 43 tys. kibiców. Pierwsze spotkanie, rozegrane po południu, zakończyło się zwycięstwem Kentucky po czterech setach. Wszyscy czekali jednak na danie główne – wieczorny mecz z udziałem Nebraska Huskers, najwyżej rozstawionej drużyny w kraju.

Hitowe starcie Nebraski z Missouri rozpoczęło się dopiero po zmroku, aby boisko efektownie prezentowało się w blasku jupiterów. Problem w tym, że zgodnie z tym, z czego słynie Chicago, nad stadionem pojawiła się ogromna wilgoć związana z bliskością jeziora Michigan. W efekcie parkiet zrobił się śliski i spotkanie trzeba było przerwać.

Zarówno obsługa techniczna, jak i same zawodniczki zaczęły wycierać parkiet, by mecz mógł zostać wznowiony. Wielu kibiców przyjechało do Chicago z odległych zakątków kraju, a bilety kosztowały nawet kilkaset dolarów. Ostatecznie imprezę trzeba było odwołać – wilgoć okazała się zbyt duża. Szkoda, zapowiadało się bardzo efektownie.

Posłuchaj podcastu

Na jednym z najbardziej prestiżowych stanowisk w Formule 1 pracuje od niedawna Marcin Budkowski, który został szefem teamu Cadillaca. Cieszy, że Polak otrzymał angaż z puli ledwie 11 takich etatów na świecie. Ale kibiców jeszcze bardziej cieszyłoby, gdyby obok śledzenia losów polskiego inżyniera, mogli śledzić w F1 zmagania polskiego kierowcy.

Nie ma sezonu, byśmy nie szukali wśród naszych najzdolniejszych kierowców tego, który rokuje na ściganie w F1. Tymek Kucharczyk, Roman Biliński, Kacper Sztuka, Maciej Gładysz... Każdy z nich osiągnął w motorsporcie bardzo wiele. A jednocześnie każdemu do najważniejszego padoku świata wciąż bardzo daleko.

Czy któryś z nich ma realną szansę się w nim pojawić? Zapytaliśmy o to Macieja Jermakowa, śledzącego bodaj wszystkie serie wyścigowe świata. Z mistrzostwami Polski Mini Cooperów włącznie – w końcu sam w nich startuje. Poopowiadał nam, ile kosztuje spełnienie marzenia o ściganiu się o tytuł oraz jakie emocje towarzyszą kierowcy walczącemu o podium. Posłuchaj!

To wydanie newslettera Pierwszy Skład. Chcesz otrzymywać kolejne prosto na swoją skrzynkę? Zarządzaj zapisem na newslettery XYZ tutaj.