Trzy lotniska motorem cargo w Polsce. Co po ataku na Iran?
Cargo w Polsce ma się całkiem dobrze i notuje stałe wzrosty rok do roku. Nadal jest on jednak relatywnie niewielki w skali całej Europy Zachodniej i koncentruje się wokół kilku lotnisk. Teraz dodatkowe zamieszanie dla lotów cargo do Europy może wprowadzić wojna na Bliskim Wschodzie.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak wygląda struktura rynku cargo lotniczego w Polsce.
- Jakie czynniki napędzają wzrost frachtu lotniczego.
- W jaki sposób konflikt na Bliskim Wschodzie może wpłynąć na cargo lotnicze i ceny transportu.
W przeciwieństwie do ruchu pasażerskiego, rynek cargo lotniczego w Polsce jest silnie skoncentrowany w kilku portach lotniczych. Bezsprzecznym liderem pozostaje Lotnisko Chopina, które obsługuje większość ładunków, trafiających do kraju drogą lotniczą. W ostatnich latach znaczenie cargo w Polsce stopniowo rośnie, m.in. dzięki rozwojowi e-commerce i sieci kurierskich.
Dane dotyczące frachtu lotniczego zbiera Urząd Lotnictwa Cywilnego (ULC). Do tej pory ULC podsumował dwa pierwsze kwartały 2025 r. W całym pierwszym półroczu ubiegłego roku przewieziono na polskich lotniskach ponad 102 tys. ton cargo lotniczego. To o 7 proc. więcej niż w pierwszym półroczu 2024 r., kiedy przewieziono przeszło 95 tys. ton ładunków.
Zdecydowanym liderem pozostaje Lotnisko Chopina w Warszawie, które obsługuje większość ładunków trafiających do kraju drogą lotniczą. W pierwszym półroczu zeszłego roku stołeczny port obsłużył 63 tys. ton cargo, czyli ponad 60 proc. całości, trafiającej do Polski. Było to prawie o prawie jedną piątą (18 proc.) więcej niż w tym samym okresie 2024 r.
Na podium, zaraz za Lotniskiem Chopina, znalazły się porty lotnicze w Katowicach i w Rzeszowie – oba obsłużyły po 15 tys. ton cargo. Różnica między nimi jest jednak znacząca – podczas gdy Port Lotniczy Katowice-Pyrzowice odnotował prawie 9 proc. wzrostu względem roku 2024, przewozy cargo w Rzeszowie spadły o jedną czwartą (23 proc.).
Pozostały ruch cargo koncentruje się wokół lotnisk w Gdańsku (4 tys. ton), Krakowie (1,3 tys. ton), Wrocławiu (1,2 tys. ton). Lotniska w Lublinie, Poznaniu, Szczecinie i Łodzi nie przewiozły w zeszłym roku nawet tysiąca ton ładunku. Wszystkie, poza Krakowem i Lublinem odnotowały duże spadki wobec 2024 r. – lotnisko w Łodzi nawet o 99 proc.
Wolno, choć się rozwija
Fracht lotniczy rozwija się w Polsce wolno, choć konsekwentnie, co było widoczne w 2025 r. Jak wynika z danych opublikowanych przez Międzynarodowe Zrzeszenie Transportu Lotniczego (IATA) wzrost ładunków cargo zwiększył się w 2025 r. o 3,4 proc. względem 2024.
– Ta pozytywna tendencja utrzymuje się już od dłuższego czasu, a okres spowolnienia wywołany pandemią COVID-19 rynek ma dziś wyraźnie za sobą. Potwierdzają to również nasze wewnętrzne dane operacyjne, które wskazują na wzrost obsługiwanego wolumenu ładunków – komentuje dla portalu XYZ Mariusz Filec z firmy logistycznej Rohlig SUUS Logistics.
Ekspert tłumaczy, że jednym z kluczowych motorów napędu cargo lotniczego jest handel internetowy. E-commerce rozwinął się zwłaszcza w okresie pandemii i lockdownu. W latach 2020-2023 liczba zakupów online w Polsce rosła średnio o około 5 proc. rocznie. Ma on bezpośrednie przełożenie na logistykę: więcej zamówień oznacza intensyfikację dostaw, co najlepiej widać w okresach szczytów sprzedażowych, jak Black Friday czy święta Bożego Narodzenia.
W porównaniu z pierwszą połową 2024 r. największy wzrost towarów odnotowano właśnie na trasach do Chin (+4,2 tys. ton), ale także Niemiec (+2,5 tys. ton) i Kataru (+2,1 tys. ton).
Rozwój cargo związany z ruchem pasażerskim
Znaczna część ładunków transportowana jest w ramach tzw. belly cargo, czyli w lukach bagażowych samolotów pasażerskich. To oznacza, że dla przewozu cargo lotniczego, duże znaczenie ma rozwój siatek połączeń zagranicznych przewoźników – a także ekspansja Polskich Linii Lotniczych LOT. Przewoźnik otworzył w ostatnich latach bezpośrednie połączenia m.in. do Astany, Ałmatów czy Taszkientu.
Dla polskiego rynku oznacza to, że kluczowe znaczenie ma zarówno rozwój siatek połączeń zagranicznych przewoźników, jak i ekspansja PLL LOT. W ostatnich latach narodowy przewoźnik uruchomił nowe kierunki w Azji Centralnej, m.in. do Astany, Ałmatów oraz Taszkientu, co istotnie zwiększa możliwości operacyjne na tym kierunku.
I rzeczywiście, spośród przewoźników lotniczych to właśnie LOT przewiózł w pierwszej połowie 2025 r. najwięcej ton cargo – 24,6 tys. ton. Na drugim miejsce znalazł się DHL (17,8 tys. ton) i Qatar Airways (7,8 tys. ton).
Wojna ma wpływ na cargo
Mimo stałych wzrostów w sektorze frachtu lotniczego, ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie nie pozostają bez wpływu na przewozy ładunków drogą powietrzną. Trwający od tygodnia konflikt w Zatoce Perskiej ogranicza możliwości dostaw i podnosi stawki cargo lotniczego. Uziemione zostały nie tylko loty pasażerskie z i do największych lotnisk-hubów regionu, takich jak Doha i Dubaj. Konflikt zagraża również łańcuchowi dostaw w dwóch największych węzłach cargo na świecie.
Jak podaje agencja Reuters, powołując się na firmę konsultingową Aevean, blokada lotnisk na Bliskim Wschodzie doprowadziła do redukcji globalnej przestrzeni ładunkowej o 22 proc.
– Odporność cargo lotniczego będzie nadal wystawiana na próbę w nadchodzących miesiącach. Oprócz długotrwałej niepewności związanej z ewoluującą polityką handlową USA, wybuch konfliktów na Bliskim Wschodzie będzie miał duży wpływ na globalne łańcuchy dostaw – prognozuje Willie Walsh, dyrektor generalny IATA.
Zrzeszenie wskazuje, że przewozy lotnicze stanowią około jedną trzecią wartości światowego handlu, a przewoźnicy znad Zatoki odpowiadają za ok. 13 proc. światowego przewozu ładunków lotniczych. Chodzi o przewóz leków, produktów, wymagających stałej temperatury, świeżych owoców czy części samochodowych. Cierpi także sektor rolniczy, choć Polska wydaje się raczej samowystarczalna w tym zakresie.
– W kontekście oddziaływania na rolnictwo mówimy przede wszystkim o wpływie pośrednim – poprzez ceny surowców energetycznych oraz nawozów. W tym drugim przypadku chodzi o ryzyko mniejszych dostaw i wzrostu kosztów produkcji. Skala tego wpływu będzie zależeć od długości trwania konfliktu – mówił Mariusz Dziwulski, analityk w PKO Banku Polskim.
Według indeksu hiszpańskiej platformy rezerwacyjnej Freightos, ceny połączeń z Azji Południowo-Wschodniej do Europy wzrosły od piątku o ponad 6 proc. Z kolei ceny połączeń z Azji Południowej do Stanów Zjednoczonych wzrosły o 5 proc., podaje agencja Reutera. Nadawcy produktów mogą wciąż spodziewać się wyższych stawek – zwłaszcza, jeśli ograniczenia ruchu wciąż będą się utrzymywać.
Na tym mogą z kolei skorzystać przewoźnicy z Chin. Aevan podaje, że od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie przewozy cargo z Azji do Europy i Bliskiego Wschodu spadły o niemal 40 proc. Z kolei o 26 proc. wzrosły przepływy między Europą a Chinami.
Główne wnioski
- Rynek cargo lotniczego w Polsce jest silnie skoncentrowany wokół zaledwie kilku portów. Zdecydowanym liderem pozostaje Lotnisko Chopina w Warszawie, które obsługuje ponad 60 proc. wszystkich ładunków, trafiających do kraju drogą powietrzną. Istotną rolę odgrywają również porty w Katowicach i Rzeszowie, choć ich wyniki rozwijają się w różnym tempie.
- Wzrost rynku cargo w Polsce, podobnie jak na całym świecie, napędzany jest przede wszystkim przez rozwój handlu internetowego i sieci kurierskich. Coraz większe znaczenie mają także nowe połączenia lotnicze, zwłaszcza na trasach między Europą a Azją. Rozwój siatki połączeń pasażerskich sprzyja również przewozom w ramach tzw. belly cargo.
- Konflikt na Bliskim Wschodzie może istotnie zaburzyć globalny rynek cargo lotniczego. Zamknięcie części przestrzeni powietrznej i lotnisk w regionie ogranicza dostępność przestrzeni ładunkowej i podnosi ceny frachtu. Skala tych zmian będzie zależeć przede wszystkim od długości trwania konfliktu oraz jego wpływu na światowe łańcuchy dostaw.