Tymek Kucharczyk o amerykańskich wyścigach: „Zęby można stracić!”
– Bywał sfrustrowany, gdy z nim wygrywałem – tak Tymek Kucharczyk wspomina kartingową rywalizację z Kimim Antonellim. Dziś Antonelli pędzi po mistrzostwo świata w Formule 1, a polski kierowca musiał zrezygnować z testów bolidem F1, ponieważ nie miał pieniędzy.
Fot. Tymek Kucharczyk/Facebook
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak dużo pieniędzy musi wnieść kierowca do budżetu zespołu, w którym ma jeździć w Formule 2.
- Jaką różnicę między europejskim i amerykańskim motorsportem dostrzegł Tymek Kucharczyk.
- Jak dużo kibiców przyjeżdża na wyścig Indy 500?
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Szalony sezon w Stanach Zjednoczonych trwał dziewięć miesięcy, po powrocie na rodzinne Podbeskidzie Tymek Kucharczyk mówi, że oprócz jet lagu czuje wielką satysfakcję. Ścigał się w serii Indy NXT, szczebel niżej od serii IndyCar, czyli „amerykańskiej Formuły 1”.
W klasyfikacji generalnej Indy NXT Kucharczyk do ostatniego weekendu walczył o zwycięstwo, ostatecznie skończyło się na trzecim miejscu. Pechowo – w przedostatnim wyścigu bolid Polaka został uderzony przez auto rywala.

Fot. Michael Allio/Icon Sportswire by Getty Images
„Oldschoolowe” amerykańskie ściganie
Już sama przeprowadzka była wyzwaniem dla 20-latka – zamiana rodzinnego domu w Łodygowicach niedaleko Bielska-Białej na Indianapolis.
– Wszystko było nowe. Ale polubiłem Amerykę, a jeszcze bardziej to, że tamtejsze ściganie się jest takie „oldschoolowe”, nie ma udziwnień technicznych w autach. Trzeba po prostu cisnąć. „Oldschool” widać też gdzie indziej… Gdy oglądamy wyścigi Formuły 1 na torach ulicznych [jest kilka takich w kalendarzu – red.], to one są specjalnie przygotowane, właściwie wymuskane. W Stanach w swojej serii też miałem kilka ulicznych wyścigów, tylko że, powiedzmy, tory wyglądały inaczej. Ścigałem się bolidem po starych ulicach pozostawiających wiele do życzenia… Ale to też na swój sposób polubiłem – mówi z dużym uśmiechem Tymek Kucharczyk.
W pewnym momencie, opowiadając o amerykańskich torach ulicznych, 20-latek komentuje: „Tam można nawet stracić zęby!”.
– Amerykańskie tory nie muszą mieć pieczątki Międzynarodowej Federacji Samochodowej (FIA), więc bywało bardzo wyboiście jak na wyścigi bolidami. Do tego krawężniki, wystające studzienki. Pamiętam, że na jednym z ulicznych torów wszyscy łapali się za głowę, gdy zobaczyli, jakie wyboje znajdują się na prostej startowej. My w bolidach prawie leżymy, więc podrzucało nam nogi, a dolne zęby strzelały o górne – mówi Tymek Kucharczyk.
Czym Ameryka ujęła Tymka Kucharczyka
W takim świecie, gdzie margines błędu jest bardzo niewielki, Tymek Kucharczyk odnalazł się bardzo dobrze. I zyskał szacunek.
– Amerykanie lubią takie historie. Byłem anonimowy, a zacząłem wygrywać. I jestem „Timi Keczał”, czy jakoś tak. Czuję satysfakcję, bo poradziłem sobie w nowym świecie, a jeździłem bardzo mocnymi bolidami, mocniejszymi niż kiedykolwiek wcześniej. Mają 450 koni mechanicznych, są bardzo lekkie, a prędkościowo są ulokowane tak między F2 a F3. Polubiłem w Ameryce bardzo też to, że gdy tylko zacząłem się wyróżniać, to widziałem, jak rośnie ich szacunek wobec mnie. Cenią umiejętności – mówi Tymek Kucharczyk.
Gdy Tymek Kucharczyk mówi o Amerykanach „cenią umiejętności”, nasza rozmowa zaczyna przybierać mniej radosny ton. Bo tymi słowami Tymek Kucharczyk „pije” do Europy. W kolejnych zdaniach pobrzmiewa przekonanie, że na Starym Kontynencie zbyt duże znaczenie mają tzw. plecy.
– Oczywiście w USA także musiałem wnieść określone pieniądze do budżetu zespołu tak jak w niższych seriach europejskich. Uderzyło mnie po prostu to, jak bardzo zyskiwałem w ich oczach, jak rosła ich opieka nade mną, gdy zacząłem pokazywać talent. Nie widziałem tego w Europie, gdy wygrywałem w europejskich seriach na poziomie Formuły 3. Tak jakby nadal, mimo zwycięstw, definiowało mnie to przede wszystkim to, jakie mam „plecy”, kontakty, zaplecze finansowe – opowiada Tymek Kucharczyk.
Jak drogi jest motorsport
Rok temu Tymek Kucharczyk był blisko Formuły 2, ale nie uzbierał budżetu, który miał wnieść do zespołu. Trzeba wnosić budżet – tak to działa w motorsporcie, wyjąwszy zespoły Formuły 1 oraz część ekip IndyCar („amerykańskiej F1”). Angaż w F2 wymaga przyniesienia do zespołu kwoty często wyższej niż 10 mln zł. Wejście do IndyCar dla debiutantów – a takim byłby Tymek Kucharczyk – jest jeszcze droższe. Formuła 2 lub IndyCar to cele maksimum Polaka na przyszły sezon.
Formuła 1 na razie pozostaje poza zasięgiem – choć niedawno jeden z zespołów zaproponował Tymkowi Kucharczykowi krótkie testy. Ale one także wymagały wkładu finansowego ze strony kierowcy. Tymek Kucharczyk dostał sporą zniżkę, jednak w krótkim czasie nie mógł zebrać pieniędzy (chociaż dzwonił do wielu dużych polskich firm), więc musiał odmówić.
Przez ostatnie miesiące roku Tymek Kucharczyk będzie próbował pozyskać wielkich sponsorów, chciałby też pokazać się w jakimś znanym światowym wyścigu. Wakacji więc nie będzie. Gdy pytam, czy uda się wyskoczyć na piwo z Kacprem Tomasiakiem, Tymek Kucharczyk odpowiada, że piwa nie pije, ale może się zdzwonią, jeśli kalendarz pozwoli. Skakali razem na nartach, gdy byli dziećmi – Tymek szybko ten sport porzucił, Tomasiak zdobył w tym roku na skoczni trzy medale olimpijskie.
Tymek i Kimi
Pytam o jeszcze jednego kolegę z dzieciństwa i późniejszych lat. Z Kimim Antonellim – nową wielką gwiazdą Formuły 1, liderem tegorocznych mistrzostw – Tymek Kucharczyk zna się od ósmego roku życia. Rywalizowali przez wiele lat, przez dwa jeździli w tym samym zespole.
– Ścigałem się też z Gabrielem Bortoleto, który teraz jeździ w F1 dla Audi. Bardzo dobrze znam z toru Arvida Lindblada, kierowcę Racing Bulls. Jeździłem z nimi we Włoszech, w najmocniejszej serii kartingowej na świecie. Bardzo kibicuję Kimiemu, by został mistrzem F1. On pokazuje, że warto stawiać na młodych – mówi Tymek Kucharczyk.
W rywalizacji kartingowej z Antonellim Kucharczyk radził sobie całkiem nieźle.
– Pamiętam, że gdy jeździliśmy w jednym zespole, to Kimi czasem wysiadał z gokarta sfrustrowany, że jakiś Polak pokonuje go w kwalifikacjach. Oczywiście był bardzo dobry. Raz wygrywał on, raz ja, bywaliśmy często obaj na podium. Zazdroszczę mu tego, że później mógł skupić się tylko na rozwijaniu swojego talentu. O nic innego nie musiał się martwić, bo trafił do akademii Mercedesa. A ja? Fajnie byłoby mieć kiedyś jakąś pewność co do przyszłości – mówi Tymek Kucharczyk.
A gdyby byli sponsorzy... Formuła 2 czy IndyCar?
Na razie Tymek Kucharczyk próbuje pozyskać dużych sponsorów, jego przyszłość, jak co roku, jest niepewna. Ale przeprowadzamy w trakcie rozmowy test – przyjmujemy, że młody kierowca może wybrać sobie albo Formułę 2, albo IndyCar. Co wybiera?
– Formuła 2 na jeden rok, bez dalszych planów, to także ryzyko. Widzimy, że nawet mistrzowie tej serii nie mają gwarancji, że wejdą do F1. Moim zdaniem, jeśli mówimy o wejściu do F1, to miałbym takie same szanse z IndyCar, jak z F2. Więc chyba skłaniałbym się do odpowiedzi, iż wybrałbym IndyCar. Chciałbym być pierwszym Polakiem startującym w słynnym wyścigu Indy 500. To największe jednodniowe wydarzenie sportowe na świecie, na tor wchodzi wtedy grubo ponad 300 tys. ludzi [ok. 230 tysięcy znajduje się na trybunach – red.] – mówi Tymek Kucharczyk.
Jak widzimy, jeszcze gdzieniegdzie Ameryka zachowała dawną magię, tak przyciągającą.
(Poniżej skrót wyścigu Indy 500 z roku 2026)
Główne wnioski
- Tymek Kucharczyk skończył we wrześniu swój debiutancki sezon w amerykańskiej serii Indy NXT. Walczył o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej, ale zajął trzecie miejsce. Jest jednak zadowolony, bo odnalazł się doskonale w zupełnie nowej dla siebie trudnej serii.
- W przyszłym sezonie Tymek Kucharczyk chciałby startować w Formule 2 lub w IndyCar, serii nazywanej „amerykańską Formułą 1”. Potrzebuje jednak sponsorów, którzy zapewnią mu pomóc w wysokości 10 mln złotych lub większą. Tyle kierowca musi wnieść do budżetu zespołów z F2 lub IndyCar (jako debiutant).
- Losy Tymka Kucharczyka i Włocha Kimiego Antonellego pokazują zawiłości motorsportu. W kartingu obaj kierowcy walczyli koło w koło, dziś Włoch zmierza po tytuł mistrza świata Formuły 1. Jako młodziutki kierowca trafił do akademii juniorskiej Mercedesa, Tymek Kucharczyk do F1 musi się przebijać bardzo okrężnymi drogami.


