Kategoria artykułu: Biznes

Wraca pomysł budowy krajowego giganta nawozowego. Najpierw jednak trzeba wyprowadzić Azoty na prostą

W tle ratowania Grupy Azoty odżył pomysł budowy krajowego giganta nawozowego. Miałby powstać w wyniku fuzji Azotów z Anwilem z grupy Orlen. Nie jest to jeszcze gotowy plan, ale koncepcja, która pomogłaby uporządkować aktywa chemiczne kontrolowane przez państwo. Według ekspertów pomysł jest dobry, ale jego realizacja na razie nie jest możliwa.

Zakłady chemiczne Grupy Azoty Puławy
Grupa Azoty ma kilka dużych zakładów nawozowych w Polsce. Na zdjęciu fabryka w Puławach. Fot. Sławomir Kłak/Grupa Azoty

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego wrócił pomysł łączenia Anwilu z Grupą Azoty.
  2. Jak potencjalną fuzję oceniają analitycy.
  3. W jakiej sytuacji jest polski przemysł nawozowy.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Pomysł połączenia włocławskiego producenta nawozów Anwil z największą krajową spółką nawozową Grupą Azoty nie jest nowy. O konsolidacji tego sektora mówi się od lat, a temat powraca wtedy, gdy branża przeżywa kłopoty. Tak jest i tym razem. Grupa Azoty walczy właśnie o przetrwanie, co jest wynikiem trudnej sytuacji w przemyśle chemicznym, ogromnego zadłużenia i nietrafionych inwestycji sprzed lat.

Wcześniej koncepcja fuzji z Anwilem pojawiała się jako opcja ratunkowa dla Azotów – Orlen miał przejąć Grupę Azoty lub jej część, budując w swoich strukturach silny biznes nawozowy. Tym razem jest odwrotnie – to Orlen chętnie pozbyłby się Anwilu, który mógłby trafić pod skrzydła Azotów. Oczywiście dopiero wtedy, gdy nawozowa grupa stanie na nogi.

Trudna konsolidacja branży

Grupa Azoty w obecnym kształcie funkcjonuje od ponad dekady. Wcześniej tarnowska spółka połykała kolejne nawozowe fabryki, wzmacniając swoją pozycję na rynku. W ten sposób mogła też oprzeć się próbie wrogiego przejęcia przez rosyjską konkurencję. Dziś w strukturach grupy funkcjonują m.in. zakłady chemiczne w Tarnowie, Puławach, Policach i Kędzierzynie-Koźlu. Ich konsolidacja nigdy nie była łatwa i do dziś się nie zakończyła. Choć kolejne zarządy Azotów brały sobie za cel integrację grupy i korzystanie z efektów synergii, to równolegle związki zawodowe i lokalni politycy walczyli o utrzymanie niezależności poszczególnych zakładów.

Tymczasem Orlen rozwijał w Anwilu własne moce nawozowe. W ostatnich latach zwiększył zdolności produkcyjne tej fabryki o 50 proc. W 2023 r., gdy sytuacja na europejskim rynku nawozów wyraźnie się pogorszyła, Orlen zaproponował przejęcie najlepszej fabryki z Grupy Azoty, zlokalizowanej w Puławach. Prezesem paliwowego koncernu był wówczas Daniel Obajtek. Potencjalną sprzedaż najlepszego aktywa analitycy giełdowi oceniali wtedy jako tragiczny scenariusz dla Azotów.

Fuzja w nowej odsłonie

Po kilku latach pomysł fuzji obu firm wraca, ale w innej formie. Jak słyszymy w kuluarach, obecnie to Orlen chętnie pozbyłby się nawozowego biznesu. Koncern chce skupić się na swojej podstawowej działalności, w tym wydobyciu ropy i gazu, produkcji paliw, petrochemii oraz transformacji energetycznej. Do tego nałożyły się kłopoty finansowe Grupy Azoty, która wymaga wsparcia państwa. W ubiegłym tygodniu rada nadzorcza zdymisjonowała pół zarządu tarnowskiej spółki. To efekt porządkowania spółek nadzorowanych przez Ministerstwo Aktywów Państwowych (MAP) i próba przyspieszenia rozmów z bankami na temat restrukturyzacji zadłużenia nawozowej grupy.

Według naszych źródeł w MAP kiełkuje koncepcja głębszej konsolidacji polskiego przemysłu nawozowego. Wyprowadzenie Azotów na prostą ma być pierwszym z jej elementów. W kolejnym etapie Azoty mogą połączyć się z Anwilem i razem budować swoją pozycję na rynku.

– To na razie koncepcja, która pomogłaby skonsolidować przemysł chemiczny i uporządkować aktywa kontrolowane przez państwo – mówi nam jedno ze źródeł.

Aktualnie priorytetem jest stabilizacja finansowa Grupy Azoty. W tym celu Skarb Państwa ma dokapitalizować spółkę kwotą 600 mln zł.

– Orlen i Azoty konkurują ze sobą, zamiast skupić się na swoich głównych biznesach. Orlen rozbudował produkcję nawozów, natomiast Azoty zdecydowały się na gigantyczną inwestycję w petrochemię w Policach. To wymaga uporządkowania – mówi kolejny z naszych rozmówców.

Konsolidacja miałaby się odbyć wokół Azotów. Orlen jasno zresztą deklaruje, że nie jest zainteresowany przejęciem nawozowej grupy.

– Nie rozważamy przejęcia Grupy Azoty – zaznacza Ireneusz Fąfara, prezes Orlenu.

Orlen negocjuje natomiast zakup od Grupy Azoty niedokończonej fabryki polipropylenu w Policach.

To nie będzie krótki proces

Analitycy giełdowi z dystansem podchodzą do potencjalnej fuzji Azotów z Anwilem.

– Na tym etapie jest to plan, który w mojej ocenie jest nierealny do wykonania. Najpierw trzeba ustabilizować finanse Azotów i wyprowadzić grupę na prostą. A to nie będzie krótki proces. Pamiętajmy też, że Orlen nie sprzeda Anwilu za darmo, więc Azoty będą musiały jeszcze znaleźć pieniądze na akwizycję. Natomiast sama koncepcja połączenia obu firm nie jest zła, bo spółki niepotrzebnie ze sobą konkurowały – komentuje Łukasz Prokopiuk, analityk DM BOŚ.

Cała branża w kryzysie

To trudny czas dla polskich producentów nawozów. W ostatnich latach branża mierzyła się z napływem tanich produktów, głównie ze Wschodu, wytwarzanych na bazie rosyjskiego gazu. Dlatego Unia Europejska podjęła działania chroniące lokalny rynek. W połowie 2025 r. UE podniosła cła na nawozy importowane z Rosji i Białorusi. Od stycznia 2026 r. obowiązuje natomiast graniczny podatek węglowy CBAM, który nakłada na importerów dodatkowe koszty związane z emisją dwutlenku węgla. Branża wskazuje jednak, że działania te są mało skuteczne, a tuż przed wejściem w życie tych mechanizmów import niektórych nawozów pobił rekordy.

„Między grudniem 2024 r. a grudniem 2025 r. import nawozów w Europie wzrósł o 140 proc. W ciągu zaledwie jednego miesiąca [grudzień 2025 r.– red.] Europa zaimportowała 2,53 mln ton nawozów azotowych. Stanowi to około 30 proc. całkowitego rocznego zużycia nawozów azotowych w Europie. Rekordowy poziom importu miał umożliwić importerom nawozów wyprzedzenie wejścia w życie nowych unijnych środków polityki klimatycznej, które miały zrównać producentów z UE i spoza UE” – czytamy w stanowisku stowarzyszenia Fertilizers Europe.

Czas się skończył

Tymczasem w Europie trwa dyskusja o ponownym otwarciu rynku na szerszy import nawozów w celu ustabilizowania cen i dostępności tych produktów na unijnym rynku. Sprzeciwia się temu polska branża.

– Przyszłość polskiego przemysłu nawozowego stoi pod znakiem zapytania. Nasz rynek został zalany tanimi nawozami z Rosji i Białorusi, dlatego konieczne było wdrożenie w połowie ubiegłego roku mechanizmów chroniących unijny rynek. Dziś natomiast w Brukseli pojawiają się głosy o chęci poluzowania tych mechanizmów i ponownego otwarcia się na import z innych regionów świata. Jesteśmy temu zdecydowanie przeciwni, bo to uderzyłoby w polskich producentów nawozów, którzy już teraz walczą o przetrwanie – podkreśla Tomasz Zieliński, prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.

Dodaje, że ochrony wymaga cały europejski przemysł chemiczny, który traci konkurencyjność wobec innych regionów świata, głównie Chin.

– Przede wszystkim europejskie firmy powinny uzyskać dostęp do taniej energii. Równie ważne jest uszczelnienie tzw. granicznego podatku węglowego CBAM, który w obecnym kształcie nie gwarantuje pełnej ochrony przed ucieczką emisji, oraz utrzymanie puli darmowych uprawnień do emisji CO2 dla sektorów strategicznych, w tym także dla tych objętych CBAM. Od dwóch lat słyszymy, że Komisja Europejska chce wzmocnić konkurencyjność przemysłu, ale jak dotąd nie przełożyło się to na konkretne działania. Czas na ratowanie polskiej i europejskiej chemii definitywnie się skończył i nie można już odwlekać decyzji na kolejne miesiące – podsumowuje Tomasz Zieliński.

Główne wnioski

  1. Po kilku latach powraca pomysł fuzji dwóch nawozowych firm kontrolowanych przez Skarb Państwa: Grupy Azoty i Anwilu z grupy Orlen. Wcześniejsze pomysły zakładały przejęcie Azotów przez Orlen. Tym razem, jak wynika z naszych źródeł, to Orlen chętnie pozbyłby się Anwilu, by skupić się na swoich podstawowych biznesach. Jak ustaliliśmy, w MAP kiełkuje koncepcja głębszej konsolidacji polskiego przemysłu nawozowego, a rozważaną opcją jest włączenie Anwilu do Grupy Azoty. Najpierw jednak konieczne jest wyprowadzenie Azotów z kłopotów finansowych.
  2. Według ekspertów sam pomysł połączenia obu firm jest dobry, ale nierealny do wykonania w najbliższym czasie. Ustabilizowanie sytuacji finansowej Azotów wymaga czasu. Ponadto grupa musiałaby jeszcze zgromadzić pieniądze na potencjalne przejęcie Anwilu.
  3. Polska branża nawozowa znajduje się w trudnej sytuacji, a jej przyszłość jest niepewna. – Nasz rynek został zalany tanimi nawozami z Rosji i Białorusi, dlatego konieczne było wdrożenie w połowie ubiegłego roku mechanizmów chroniących unijny rynek. Dziś natomiast w Brukseli pojawiają się głosy o chęci poluzowania tych mechanizmów i ponownego otwarcia się na import z innych regionów świata. Jesteśmy temu zdecydowanie przeciwni – komentuje Tomasz Zieliński, prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.