Wypalenie rodzicielskie. „Autentyczny rodzic jest najlepszym przewodnikiem po świecie”
Polki i Polacy są najbardziej wypalonymi rodzicami w Europie. Magdalena Sękowska, psycholog, psychoterapeuta, coach oraz dyrektorka Kliniki Rodzina-Para-Jednostka w Poznaniu, wyjaśnia, jak przeciwdziałać i jak sobie radzić z wypaleniem.
Z tego odcinka dowiesz się…
- Czym jest wypalenie rodzicielskie.
- Kogo dotyka.
- Jak się z nim mierzyć.
Wideocast
Powiększ video
Wideocast
Powiększ audio
Dotychczas wypalenie kojarzyło się ze sferą zawodową. Jednak może dotyczyć również dziedziny życia pozornie wolnej od negatywnych emocji – rodzicielstwa.
– Badania pokazują, że wypalenie rodzicielskie dotyczy około 2 proc. mężczyzn i 9 proc. kobiet. Polska ma najwyższy wskaźnik tego zjawiska w Europie. Bardzo potrzebujemy wiedzy, wzajemnego uczenia się i rozmowy. Rodzicielstwo wymaga też utulenia. Często mówię, że rodzice potrzebują mieć gdzie się przytulić. Potrzebują pokoju wyciszenia. W szkołach powstawały takie przestrzenie dla uczniów i dzieci. A gdzie mają pójść rodzice? Musimy być dla siebie łagodniejsi. Zamiast oceniać, spróbujmy zrozumieć – namawia Magdalena Sękowska, psycholog, psychoterapeuta, coach oraz dyrektorka Kliniki Rodzina-Para-Jednostka w Poznaniu.
Wypalenie rodzicielskie
Wyjaśnia, czym jest wypalenie rodzicielskie.
– Jako temat i problem zaczęło być dostrzegane stosunkowo niedawno. Do tej pory przyjmowaliśmy, że rodzicielstwo jest jedną z naszych życiowych ról. I istnieją określone zasady, standardy i schematy jej pełnienia. Dziś coraz częściej zaczynamy jednak odczuwać zmęczenie, które nie ma końca i sprawia, że zaczynamy mieć myśli, których sami w sobie nie lubimy – wyjaśnia ekspertka.
Zaczynamy źle myśleć o sobie, o dziecku, oddalamy się od siebie i od niego.
– To zmęczenie nie pozostawia miejsca na nic innego. Jest to już sygnał, że wchodzimy w niebezpieczną strefę. Wypalenie pojawia się wtedy, gdy nie potrafimy uwolnić się od określonego stanu. Mimo że tego chcemy i widzimy, że nie tylko nie poprawia on jakości naszego życia, ale wręcz je dewastuje. Zarówno wieczorem, jak i rano towarzyszą nam poczucie niespełnienia, frustracja, wycieńczenie, a czasami nawet poczucie życiowej porażki. Wynika ono z przekonania, że nie jestem takim rodzicem, jakim chciałabym być. Albo takim, jakimi wydają się być inni rodzice wokół mnie. To stan, który ogarnia nas z każdej strony i od którego trudno się uwolnić – mówi Magdalena Sękowska.
Rodzicielstwo nie jest zbiorem działań
– Jeżeli zauważamy, że dopada nas pewien rodzaj zmęczenia, coś się powtarza, zaczynamy źle o sobie myśleć albo robimy rzeczy, których nie chcielibyśmy robić jako rodzice, to przede wszystkim bardzo ważne jest, żeby mieć z kim o tym porozmawiać. To bardzo trudny temat, ponieważ w rodzicielstwie mamy tendencję raczej do przechwalania się tym, co potrafią nasze dzieci i co razem z nimi zrobiliśmy, niż do mówienia, że mamy dosyć swojego dziecka. To temat, który jest w pewnym stopniu objęty społecznym wstydem – przyznaje psycholożka.
Wypalenie rodzicielskie często dotyczy osób, które żyją z nakazem: „Bądź silny, bądź silna, wysilaj się, jeszcze spróbuj”.
– Rodzic powinien zdać sobie sprawę, że rodzicielstwo nie jest systemem zachowań ani zbiorem działań. To pewien rodzaj postawy wobec siebie, innych ludzi, świata i dziecka. Ta postawa jest bardzo ważna, bo pozwala odpowiedzieć na pytania, czy daję sobie przyzwolenie na przeżywanie różnych emocji? Na złość na siebie, dziecko czy męża? Paradoks tej sytuacji polega na tym, że chcemy, aby nasze dzieci dobrze radziły sobie w życiu. Jednak sami, nie pokazując dzieciom tego, co się z nami dzieje, stawiając sobie bardzo wysokie wymagania, sprawiamy, że nie mają się od kogo tego uczyć – dodaje Magdalena Sękowska.
Wystarczająco dobry rodzic
W psychologii nie ma obrazu idealnego rodzica.
– Donald Winnicott, psychoanalityk zajmujący się dziećmi, który badał również diadę matka-dziecko [bliską relację – red.], powiedział, że możemy być tylko wystarczająco dobrymi rodzicami. To bardzo ochronne pojęcie. Nie bądź idealny, nie bądź najlepszy. Stań się wystarczająco dobrym rodzicem dla swojego dziecka. Wystarczająco dobry rodzic przede wszystkim dba o siebie. Buduje w sobie poczucie bezpieczeństwa, bo to ono jest podstawą, którą później może dawać także dziecku. Dba o swoje granice, stan zdrowia i świadomość własnych ograniczeń. Wie, że ich przekroczenie może wpłynąć na to, czy będzie w stanie zapewnić dziecku odpowiedni kontakt i opiekę – wylicza Magdalena Sęskowska.
Jedna kwestia to poczucie bezpieczeństwa i zaufanie do siebie. Druga to umiejętność dostrzegania dziecka z poszanowaniem jego granic.
– Jestem bezpiecznym rodzicem dla dziecka wtedy, kiedy potrafię dostrzec, czego ono potrzebuje. Nie tego, czego ja chcę, ale tego, co jest mu potrzebne ze względu na jego etap rozwoju: psychicznego, fizycznego, emocjonalnego i społecznego. Muszę więc patrzeć na relację z pewnego dystansu i umieć rozpoznawać potrzeby psychiczne dziecka. Wiedzieć, że czasami nie mogę na coś pozwolić, ponieważ ono również musi nauczyć się odporności na odmowę, niezaspokojenie jakiejś potrzeby czy frustrację. Dobry rodzic to również taki, który potrafi zmieniać się razem z dzieckiem. Stawiać mu granice, ale jednocześnie zaspokajać jego potrzeby. Stawiać granice także sobie i wytrzymywać sytuacje, w których dziecko płacze, krzyczy, czasami kopie albo mówi, że jesteśmy najgorszą matką na świecie, bo w danej chwili właśnie tak czuje – dodaje psycholożka.
Wystarczająco dobry rodzic jest jak kontener. Nie bierze takich zachowań do siebie, ale rozumie, że to pewien etap w rozwoju dziecka, a nie jego stała cecha.
Kontakt jest naszym pokarmem psychicznym
Współczesny model rodzicielstwa w dużej mierze opiera się na instrukcjach i zależnościach.
– Rodzic daje dziecku wiele wskazówek: co powinno zrobić i w jaki sposób. Jednocześnie uzależnia je od siebie. Dzieci mają niewiele okazji do tego, żeby się ponudzić. Brakuje nam przestrzeni na brak struktury, niewiadomą, pewien chaos. To my organizujemy dzieciom czas i nieustannie go zapełniamy. W związku z tym mają one niewiele okazji do doświadczeń, dzięki którym mogłyby lepiej poznać same siebie – wyjaśnia Magdalena Sękowska.
Ciągle są zaangażowane w kolejne zadania.
– To nadwyręża naszą odporność fizyczną i możliwości. Ale powoduje też, że często wozimy dzieci na kolejne zajęcia, nawet jeśli sami nie mamy już na to siły. Nie chcemy tego robić, czujemy, że to już za dużo. Najchętniej położylibyśmy się pod kocem, a tymczasem trzeba jeszcze jechać na balet albo hiszpański. A to kontakt jest naszym pokarmem psychicznym. Musimy pamiętać jako rodzice, że nie nakarmią nas lekcje angielskiego ani hiszpańskiego. To są umiejętności, które możemy zdobyć na każdym etapie życia. Czasami znacznie większą wartość ma to, że porozmawiamy z dzieckiem, pójdziemy na spacer, zjemy rękoma pizzę albo zabierzemy je do lasu. Bycie razem jest naszym pokarmem, ponieważ nasz mózg ma charakter relacyjny, a nie zadaniowy. Rozwija się między innymi dlatego, że od urodzenia jest przy nas druga osoba, która się nami opiekuje – dodaje Magdalena Sękowska.
Dziecko nie będzie prawidłowo się rozwijać, jeśli opieka będzie wyłącznie zadaniowa.
– Mamy wyniki badań, które potwierdzają, że jeśli dziecko nie wytworzy stałej więzi, emocjonalnego przywiązania i wyjątkowej, bliskiej relacji z drugą osobą, jego rozwój i przetrwanie mogą być zagrożone. Nawet jeśli jego potrzeby fizyczne są zaspokajane. Do życia potrzebujemy kontaktu emocjonalnego, poczucia, że jesteśmy widziani i zauważani. To jest nasze pożywienie – podkreśla specjalistka.
Bądźmy autentyczni
Co robić, gdy uświadomimy sobie, że wypalenie rodzicielskie dotyczy również nas?
– Bądźmy autentyczni. Nie wchodźmy w role, które nie są nasze, i nie poddawajmy się obrazom, które kreują inni. Autentyczny rodzic jest najlepszym przewodnikiem po świecie. Oczywiście autentyczność nie może oznaczać przemocy. To także kontakt z samym sobą i umiejętność powiedzenia „przepraszam”. Jeśli wracam do domu zdenerwowana, nie każę wszystkim domyślać się, na kogo jestem zła. Mówię: „Słuchajcie, miałam ciężki dzień”. Szczególnie ważne jest to w relacjach z nastolatkami. Rodzice powinni jasno komunikować swoje stany emocjonalne. Zmiany zachodzące w mózgu nastolatka sprawiają, że może on mieć trudności z rozpoznawaniem emocji rodziców. Zdrowie psychiczne polega na tym, że przeżywamy różne emocje, ale one mijają i robią miejsce na kolejne – dodaje Magdalena Sękowska.
Żyjemy w kulturze, która pokazuje, że wszystko jest dobrze, że nieustannie się rozwijamy.
– Nie uczy nas natomiast, że różnorodność emocji jest naturalna i świadczy o tym, że żyjemy, jesteśmy w kontakcie ze sobą i z innymi. Przyzwyczailiśmy się też do myślenia, że to, co przyjemne, jest dobre. Czasami ludzie przychodzą na psychoterapię, a ja mówię: „U mnie nie pracujemy po to, żeby było przyjemnie. Pracujemy po to, żeby było realnie”. A realne życie oznacza, że czasami jest trudno, pojawia się ból i rany, ale są też chwile szczęścia i dobra – zapewnia Magdalena Sękowska.
Jeśli nie nauczymy dzieci takiej integracji różnych doświadczeń, będą postrzegały świat tylko z jednej strony
– Jednym z paradoksów wypalenia rodzicielskiego jest to, że w pewnym momencie zaczynamy oddalać się emocjonalnie od dzieci. Zaczynamy przeżywać rodzicielstwo jako porażkę. Stajemy się bardzo skrupulatni w wykonywaniu codziennych obowiązków. Pamiętamy, o której trzeba odwieźć dziecko, co należy zrobić, ale coraz mniej interesujemy się tym, co ono myśli i przeżywa. Jednocześnie sami przestajemy sięgać po własne emocje i dzielić się nimi – wylicza ekspertka.
Pojawia się automatyzacja. To jeden z najtrudniejszych momentów wypalenia.
– Bo my, którzy mieliśmy być idealnymi rodzicami, zaczynamy przypominać roboty, które niewiele czują. Dlatego tak ważne jest, żebyśmy mogli dzielić się trudnościami i zmęczeniem w związku. Mam poczucie, że w rodzicielstwie w ogóle nie korzystamy wystarczająco z tego, że jesteśmy w relacjach – dodaje Magdalena Sękowska.
Główne wnioski
- Badania pokazują, że wypalenie rodzicielskie dotyczy około 2 proc. mężczyzn i 9 proc. kobiet w Polsce. To najwyższy wskaźnik tego zjawiska w Europie.
- Jeżeli zauważamy, że dopada nas pewien rodzaj zmęczenia, że coś się powtarza, że zaczynamy źle o sobie myśleć albo robimy rzeczy, których nie chcielibyśmy robić jako rodzice, to przede wszystkim bardzo ważne jest, żeby mieć z kim o tym porozmawiać.
- Rodzice powinni jasno komunikować swoje stany emocjonalne, ponieważ zmiany zachodzące w mózgu nastolatka sprawiają, że może on mieć trudności z rozpoznawaniem emocji rodziców. Zdrowie psychiczne polega na tym, że przeżywamy różne emocje, ale one mijają i robią miejsce na kolejne – uważa Magdalena Sękowska.




