„Świat coraz brutalniejszy”. Europa popiera odsunięcie Maduro, ale krytykuje metodę

Francja, Niemcy i inni europejscy liderzy pozytywnie oceniają odsunięcie Nicolasa Maduro od władzy, jednocześnie ostrzegając przed łamaniem prawa międzynarodowego przez USA. Szef francuskiej dyplomacji mówi wprost: Europa musi przygotować się na bardziej brutalny świat.

Francuski minister spraw zagranicznych Jean-Noel Barrot oświadczył w niedzielę, że Francja przygotowuje się na świat „surowszy i bardziej brutalny”, w którym coraz częściej dochodzi do naruszeń prawa międzynarodowego. Zapewnił jednocześnie, że Paryż będzie bronił swoich zasad.

Barrot odniósł się do amerykańskiej interwencji wojskowej w Wenezueli, w wyniku której siły USA ujęły prezydenta Nicolasa Maduro i jego żonę oraz przewiozły ich do Stanów Zjednoczonych.

Szef MSZ Francji podkreślił, że Maduro był „dyktatorem bez skrupułów”, który pozbawił Wenezuelczyków wolności i ukradł im wybory. Jak zaznaczył, jego odejście to „dobra wiadomość” dla społeczeństwa wenezuelskiego.

Jednocześnie Barrot wyraźnie zaznaczył, że metoda użyta przez USA naruszała prawo międzynarodowe, mimo że sam cel – odsunięcie dyktatora – był słuszny w ocenie wielu państw.

Minister przypomniał, że użycie siły w prawie międzynarodowym jest dopuszczalne tylko w ściśle określonych ramach. Bez nich – jak stwierdził – „świat ulega prawu silniejszego”.

Francja: przygotowania na „świat prawa silniejszego”

Barrot dodał, że właśnie dlatego Francja musi szybko przyjąć budżet wydatków na obronność, aby móc skutecznie bronić się w coraz mniej stabilnym porządku międzynarodowym. Zapewnił przy tym, że Paryż nie zamierza rezygnować z obrony prawa międzynarodowego, mimo rosnącej liczby jego naruszeń.

Szef francuskiej dyplomacji bronił również sobotniego komentarza prezydenta Emmanuela Macrona, który nie odniósł się wprost do legalności działań USA. Wyjaśnił, że prezydent mówił o „ambicjach Francji”, a tą ambicją jest pokojowa i demokratyczna transformacja Wenezueli.

Barrot ponownie podkreślił, że naruszenia zasad prawa międzynarodowego i nienaruszalności granic są coraz częstsze, co zmusza państwa europejskie do zmiany myślenia o bezpieczeństwie.

Krytyka we Francji i podział w Niemczech

Komentarz Macrona spotkał się jednak z krytyką we Francji. Były szef MSZ Dominique de Villepin zarzucił prezydentowi, że „podporządkowuje się” Stanom Zjednoczonym.

Villepin ocenił, że Macron może obawiać się pogorszenia relacji z prezydentem USA Donaldem Trumpem, zwłaszcza w kontekście wojny w Ukrainie. Były minister uznał jednak, że brak reakcji na wydarzenia w Wenezueli osłabia pozycję negocjacyjną Europy również wobec Rosji. Przypomniał, że sam sprzeciwiał się interwencji USA w Iraku w 2003 roku na forum ONZ.

Podobne napięcia widoczne są w Niemczech. Wicekanclerz Lars Klingbeil (SPD) nazwał amerykańską interwencję „bardzo niepokojącą”. Zaznaczył, że choć Maduro rządził autorytarnie, stosując przemoc i represje, nie może to usprawiedliwiać lekceważenia prawa międzynarodowego przez USA.

Stanowisko Klingbeila kontrastuje z opinią kanclerza Friedricha Merza (CDU), który stwierdził, że „ocena prawna interwencji USA jest złożona” i wymaga czasu.

Atak USA i zarzuty wobec Maduro

Merz przypomniał, że Niemcy nie uznawały Maduro za prezydenta, a ostatnie wybory w Wenezueli zostały – jego zdaniem – sfałszowane.

Do interwencji doszło w sobotę. Siły USA zaatakowały Caracas i inne miasta Wenezueli, po czym zatrzymały Nicolasa Maduro i jego żonę.

Para została przewieziona do USA i w poniedziałek ma stanąć przed sądem w Nowym Jorku, m.in. pod zarzutem udziału w zmowie narkotykowo-terrorystycznej. Maduro grozi kara od 30 lat więzienia do dożywocia, co podkreślają amerykańskie władze.

Prawo międzynarodowe pod znakiem zapytania

Legalność operacji kwestionują eksperci prawa międzynarodowego cytowani chociażby przez brytyjski dziennik „Guardian”. Ich zdaniem USA najprawdopodobniej naruszyły Kartę Narodów Zjednoczonych.

Prawnik Geoffrey Robertson, były prezes Specjalnego Trybunału ONZ ds. Sierra Leone, ocenił, że doszło do aktu agresji, określanego w Norymberdze jako „zbrodnia najwyższa”.

Ekspertka Susan Breau wskazała, że interwencja byłaby legalna tylko przy mandacie Rady Bezpieczeństwa ONZ lub w samoobronie, na co – jak zaznaczyła – brakuje dowodów.

Zdaniem ekspertów brak konsekwencji wobec USA stworzyłby groźny precedens, który mógłby ośmielić inne państwa do łamania prawa międzynarodowego, m.in. w kontekście Tajwanu.

Źródło: PAP