3,6 proc. wzrostu cen w Polsce za 2025 r. Skala podwyższonej inflacji od 2020 r. nie odbiega u nas znacząco wobec innych krajów regionu
Inflacja w grudniu wyniosła 2,4 proc. w ujęciu r/r. Główny Urząd Statystyczny (GUS) potwierdził zatem odczyt sprzed dwóch tygodni. Średnioroczna inflacja wyniosła 3,6 proc. – tyle samo co w 2024 r. Ale przewidywania na 2026 rok oscylują już wokół 2,6 proc.
Inflacja za 2025 r. w Polsce
Jak kształtowała się inflacja w 2025 r. w Polsce? Kluczowa była decyzja, która odmroziła częściowo ceny energii elektrycznej od 1 lipca 2024 r. Spowodowało to wzrost wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI) w II półroczu 2024 r. oraz I półroczu 2025 r.
Od lipca efekt tego działania wygasł, a inflacja spadła do 3,1 proc. r/r, a zatem znalazła się ponownie w celu inflacyjnym (2,5 proc. z odchyleniem +/- 1 pkt proc.). W kolejnych miesiącach stopniowo obniżała się, aby w grudniu zanotować 2,4 proc.
Istotnym powodem spadku inflacji były – podobnie jak w przypadku jej wcześniejszego wzrostu – czynniki zewnętrzne: wyhamowanie wzrostu cen surowców i artykułów żywnościowych. A także import „dezinflacji" z Chin. Ważne było również oddziaływanie podwyższonych przez Narodowy Bank Polski (NBP) stóp procentowych. Rada Polityki Pieniężnej (RPP), organ decyzyjny NBP, zdecydowała się na pierwszą ich obniżkę w maju 2025 r. Dynamika wynagrodzeń spadała szybciej, niż zakładano, co zmniejszało presję inflacyjną.
Epizod inflacyjny w latach 2020-2025
Warto przyjrzeć się epizodowi wysokiej inflacji w szerszej perspektywie dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Poniżej przedstawiam skumulowaną inflację pomniejszoną o (skumulowany cel inflacyjny) w latach 2020-2025. Urealnia to porównania między państwami: kraje o wyższym celu inflacyjnym – przy innych czynnikach niezmienionych – będą miały bowiem wyższą skumulowaną inflację.
Przypomnijmy, że Węgierski Bank Narodowy postawił za cel inflacyjny 3 proc. a w Polsce i Rumunii jest to 2,5 proc. Dla krajów strefy euro oraz Czech wynosi on 2 proc.
Powodem wyższego celu inflacyjnego jest proces doganiania krajów o wyższym dochodzie na osobę. W takich państwach płace rosną szybko w sektorach nastawionych na eksport, co pociąga za sobą ceny i płace w całej gospodarce. To zjawisko znamy pod nazwą tzw. efektu Balassy-Samuelsona. W innym ujęciu powiedzielibyśmy, że naturalna stopa procentowa (taka, przy której gospodarka wykorzystuje pełnię mocy wytwórczych bez presji inflacyjnej) jest wyższa w krajach doganiających niż zaawansowanych gospodarczo.
Najwyższą wartość tak zdefiniowany wskaźnik ma dla Węgier oraz Rumunii (ok. 38 proc.). Przed Polską (33,1 proc.) jest także Estonia (34,9 proc.). Blisko naszego kraju także Czechy i Litwa (30-31 proc.). Zauważalnie niższy wynik zanotowały Słowacja oraz Łotwa (26-28 proc.), a w szczególności Słowenia (ok. 12 proc.). Ogólnie, można stwierdzić, że Polska znajduje się w takim zestawieniu nieco powyżej środka stawki.
... oraz w latach 2020-2026
Wrażenie to jest jeszcze głębsze, gdy posłużymy się prognozami Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) na 2026 r. Ze względu na mniejsze przewidywane odchylenia celu inflacyjnego Polski niż reszty krajów jeszcze bardziej przesuwamy się w kierunku środka.
MFW prognozuje w 2026 r. wzrost inflacji w Polsce rzędu 2,8 proc. a np. na Słowacji 3,3 proc, w Estonii 4,3 proc. czy w Rumunii 6,7 proc. Wówczas w całym okresie mediana tego wskaźnika dla tych krajów wynosi 32,2 proc a średnia 32,5 proc.
W przypadku Polski jest to tylko nieznacznie więcej – 34,3 proc. Natomiast gdybyśmy zrobili podobne zestawienie dla lat 2020-2022 czy 2020-2023 Polska byłaby na drugim miejscu w zestawieniu ze wskaźnikiem znacznie przewyższającym medianę. Pokazuje to, że początkowy impuls inflacyjny był u nas mocniejszy niż w reszcie krajów. Ale późniejsza dezinflacja także była szybsza niż średnio w innych krajach regionu.
Słowo o Bułgarii i Chorwacji
W zestawieniu nie biorę pod uwagę Chorwacji oraz Bułgarii ze względu na proces wejścia do strefy euro. Wymagał on od tych krajów, aby w kwietniu roku poprzedzającego to wydarzenie inflacja nie była wyższa od przeciętnej dla trzech krajów o najniższej inflacji. Spowodowało to, że cel inflacyjny de facto był dostosowywany do tego kryterium. W przypadku Bułgarii doprowadziło to – jak doniosło POLITICO – do niespodziewanej decyzji w kwietniu 2025 r. o obniżeniu niektórych cen kontrolowanych przez państwo. Np. opłaty za pobyt w szpitalu zostały zmniejszone o 82,8 proc. Umożliwiło to spełnienie kryteriów konwergencji. Ze względu na te uwarunkowania trudne do skwantyfikowania pomijam te kraje w analizie.