Trump o cłach za sprzeciw wobec aneksji Grenlandii. Kongres próbuje studzić napięcia

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział możliwość nałożenia nowych ceł na państwa, które sprzeciwiają się jego planom przejęcia Grenlandii. Deklaracja padła w piątek w Białym Domu i zaostrzyła trwający już kryzys w relacjach USA z Danią oraz częścią sojuszników z Europy.

Prezydent Donald Trump oświadczył w piątek, że mógłby nałożyć cła na kraje, które nie poprą amerykańskiej aneksji Grenlandii. Wypowiedź padła podczas wydarzenia poświęconego ochronie zdrowia w Białym Domu.

Mogę nałożyć cła na kraje, jeśli nie zgodzą się w kwestii Grenlandii, bo potrzebujemy Grenlandii ze względów bezpieczeństwa narodowego – powiedział Trump. Dodał, że taryfy mogą być narzędziem nacisku politycznego, podobnie jak w przypadku wcześniejszych działań dotyczących cen leków w USA.

Prezydent argumentuje, że Grenlandia jest kluczowa dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, m.in. ze względu na sytuację w Arktyce. Jego zapowiedzi wywołały oburzenie w Europie, gdzie pojawiają się obawy o zerwanie wieloletnich więzi transatlantyckich.

W reakcji na amerykańską retorykę niektóre państwa europejskie zaczęły wysyłać wojska na Grenlandię, która jest autonomicznym terytorium zależnym od Danii.

W tym tygodniu przedstawiciele Grenlandii i Danii odwiedzili Biały Dom, jednak rozmowy na temat planów Trumpa nie przyniosły rozstrzygnięć.

Kongres USA próbuje studzić napięcia

W piątek dwupartyjna delegacja Kongresu USA próbowała uspokoić Danię i Grenlandię, deklarując poparcie dla duńskiej kontroli nad wyspą, mimo że Trump zapowiadał przejęcie Grenlandii „w taki czy inny sposób”.

Na czele delegacji stał senator Chris Coons z Partii Demokratycznej. Po spotkaniu z premier Danii Mette Frederiksen podkreślił, że USA są wdzięczne Danii jako „dobremu i zaufanemu sojusznikowi”, przypominając o udziale duńskich żołnierzy w misjach po 11 września 2001 r.

Wypowiedzi Coonsa stały w wyraźnym kontraście do słów wiceprezydenta JD Vance’a, który w ubiegłym roku zarzucał Danii, że „nie jest dobrym sojusznikiem” z powodu zbyt małej obecności wojskowej na Grenlandii.

Choć senator Coons zapowiedział poparcie dla ustaw ograniczających możliwość jednostronnych działań prezydenta, zaznaczył, że celem wizyty było wysłuchanie strony duńskiej i grenlandzkiej, rozmowa o rozwoju zasobów wyspy oraz „obniżenie temperatury sporu”.

W skład delegacji weszli także republikańscy senatorowie Lisa Murkowski i Thom Tillis oraz demokrata Steny Hoyer. Spotkania odbywały się dzień po publicznych sprzecznych komunikatach Waszyngtonu i Kopenhagi dotyczących wcześniejszych ustaleń.

Spór o ustalenia i bezpieczeństwo Arktyki

W środę szef duńskiej dyplomacji Lars Løkke Rasmussen po rozmowach w Białym Domu z JD Vance’em, sekretarzem stanu Marco Rubio oraz minister spraw zagranicznych Grenlandii Vivian Motzfeldt mówił o „fundamentalnym sporze” wokół planów Trumpa, ale zapowiedział kontynuację rozmów.

Dzień później rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt stwierdziła, że strony zgodziły się na „techniczne rozmowy dotyczące przejęcia Grenlandii”. Rasmussen zdementował tę interpretację, wskazując, że chodzi jedynie o grupę roboczą ds. amerykańskich obaw bezpieczeństwa.

Trump utrzymuje, że Rosja i Chiny stanowią zagrożenie w Arktyce, a Grenlandia jest kluczowa dla budowy systemu obrony przeciwrakietowej Golden Dome. Dania, sojusznicy z NATO i większość ekspertów podkreślają jednak, że USA już dziś mają wystarczający dostęp do Grenlandii na mocy obowiązujących umów.

W Kongresie rośnie niepokój wobec możliwości zakupu Grenlandii lub użycia siły wobec sojusznika z NATO. Senator Mitch McConnell ostrzegł, że takie działania oznaczałyby „strategiczne samookaleczenie” i zniszczenie zaufania sojuszników.

Mimo to część republikanów popierających Trumpa idzie krok dalej. Kongresmen Randy Fine z Florydy zgłosił projekt ustawy o aneksji Grenlandii i uczynieniu jej 51. stanem USA. Kilka godzin później przedstawiciele Danii i Grenlandii jasno przekazali, że terytorium nie jest na sprzedaż i nie zgadza się na amerykańską kontrolę.

Źródło: CNN, NYT