Pół roku Balczuna w MAP. Wyższe wymagania, spór o odpolitycznienie

Po sześciu miesiącach urzędowania Wojciecha Balczuna w Ministerstwie Aktywów Państwowych posłowie koalicji i opozycji różnie oceniają zmiany w spółkach Skarbu Państwa. Najwięcej emocji budzą nowe zasady obsadzania rad nadzorczych i pytanie, czy realnie ograniczą one wpływy polityczne.

Wojciech Balczun objął stanowisko ministra aktywów państwowych pod koniec lipca 2025 r., zastępując Jakuba Jaworowskiego. W grudniu zapowiedział, że priorytetami resortu będą podnoszenie kompetencji władz spółek Skarbu Państwa, poprawa standardów zarządzania oraz wsparcie krajowych kooperantów. Jak podkreślał, MAP intensywnie pracuje nad wzmocnieniem roli i jakości rad nadzorczych.

Balczun ma 55 lat i doświadczenie menedżerskie w dużych spółkach. W latach 2008–2013 był prezesem PKP Cargo, a w 2016–2017 kierował ukraińską spółką kolejową Ukrzaliznycia. Wiosną 2025 r. został prezesem Agencji Rozwoju Przemysłu, a równolegle znany jest jako muzyk rockowy i lider zespołu Chemia.

Były wiceminister MAP Jacek Bartmiński z Polski 2050 ocenia, że resort działa dziś sprawniej niż za poprzedniego kierownictwa. Chwali m.in. akcent na polonizację łańcuchów dostaw, np. przy projektach wiatrowych, oraz kontynuację naprawy Poczty Polskiej, nazywając Balczuna „najbardziej merytorycznym ministrem” na tle poprzedników.

Mniejsze wpływy polityczne, ale nie do końca

Nieoficjalnie w resorcie mówi się o osłabieniu wpływów Jana Krzysztofa Bieleckiego oraz o częściowym zdjęciu z MAP politycznego odium. Symbolem tej zmiany było odwołanie jesienią 2025 r. wiceministra Roberta Kropiwnickiego, którego zastąpiła Eliza Zeidler, prawniczka współpracująca wcześniej z Pawłem Kowalem.

Jednocześnie w ministerstwie nadal widoczne są wpływy partyjne. Z MAP kojarzeni są wiceministrowie Grzegorz Wrona związany z PSL oraz Konrad Gołota z Nowej Lewicy. Sam Robert Kropiwnicki odmówił PAP komentarza na temat działalności Balczuna.

Pozytywnie dotychczasowe działania ministra ocenia Tomasz Nowak z KO, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych. Podkreśla on, że Balczun realizuje audyt i optymalizację pracy spółek, a jednym z kluczowych zadań – wyznaczonych przez premiera – jest odpolitycznienie spółek Skarbu Państwa.

Temu celowi służyć ma projekt nowej ustawy o zasadach zarządzania mieniem państwowym, przygotowany w MAP. Zakłada on m.in. zaostrzenie kryteriów dla członków rad nadzorczych, w tym nowe wymogi dotyczące dyplomów MBA i doświadczenia zawodowego.

Wyższe wymagania i lekcja Collegium Humanum

Zgodnie z projektem, nie każdy dyplom MBA będzie już uprawniał do zasiadania w radzie nadzorczej. Uznawane mają być tylko dyplomy renomowanych uczelni z odpowiednimi akredytacjami lub uprawnieniami doktorskimi. Kandydaci z MBA będą musieli wykazać się co najmniej siedmioletnim doświadczeniem zawodowym i trzema latami pracy na stanowisku kierowniczym.

Nowością ma być także tzw. macierz kompetencji. Kandydaci w trakcie rekrutacji będą wypełniać ankietę samooceny, a poszczególne resorty określą, jakich kompetencji oczekują w konkretnych spółkach. Posłowie różnych ugrupowań przyznają, że to krok w stronę większej przejrzystości.

Dariusz Wieczorek z Nowej Lewicy wskazuje, że zmiany są odpowiedzią na patologie ujawnione w aferze Collegium Humanum, gdzie kupowane dyplomy MBA otwierały drogę do rad nadzorczych. Jak mówi, w rządzie rozważano nawet egzamin państwowy jako warunek zasiadania w spółkach Skarbu Państwa, a obecne propozycje uznaje za „krok w dobrą stronę”.

Podobnie wypowiada się Rafał Komarewicz z Polski 2050, choć zaznacza, że projekt MAP jest mniej restrykcyjny niż wcześniejsze propozycje jego ugrupowania. Te zakładały m.in. zakaz przynależności partyjnej, pięcioletnią karencję dla byłych polityków oraz pełną jawność wynagrodzeń w spółkach państwowych.

Krytyka PiS i spór o realne zmiany

Znacznie bardziej sceptyczny jest Marek Suski z PiS, przewodniczący sejmowej komisji. Jego zdaniem zapowiedzi odpolitycznienia to deklaracje bez pokrycia, a w praktyce dochodzi jedynie do wymiany jednych nominatów politycznych na innych. Jako przykład podaje sytuację w KGHM Polska Miedź, gdzie na wniosek Skarbu Państwa wymieniono czterech członków rady nadzorczej, a następnie odwołano prezesa Andrzeja Szydłę.

Nowymi członkami rady KGHM zostali m.in. Zbigniew Ćwiąkalski i Remigiusz Paszkiewicz, który czasowo objął funkcję prezesa. Suski uważa, że te decyzje potwierdzają brak realnego odpartyjnienia spółek, mimo publicznych deklaracji resortu.

Spór dotyczy także relacji spółek z parlamentem. Rafał Komarewicz i Marek Suski krytykują zarząd Orlenu za unikanie spotkań z komisją sejmową. Według posłów dochodziło do sytuacji, w których zarząd odwoływał spotkania lub zmieniał miejsce pobytu, uniemożliwiając rozmowy.

Służby prasowe Orlenu nie skomentowały tych zarzutów. Suski przyznaje jednak, że nie wszystkie spółki zachowują się podobnie. Jako przykład dobrej współpracy wskazuje Polskie Sieci Elektroenergetyczne, których zarząd podczas wizytacji komisji przedstawił szczegółowe plany i analizy, co – jak podkreśla – wciąż nie jest standardem w spółkach Skarbu Państwa.

Źródło: PAP