Aluminium jak ropa. Wojna z Iranem winduje ceny kluczowego metalu

Ceny aluminium są najwyższe od czterech lat. To efekt wojny z Iranem, która zablokowała dostawy tego kluczowego metalu. Eksperci nie wierzą jednak, że – mimo wzrostu cen – aluminium stanie się ważną inwestycją na giełdach.

28 lutego ceny trzymiesięcznych kontraktów na aluminium podskoczyły o 10 proc. Do 12 marca poszły w górę o kolejne 8 proc. po tym, jak zamknięcie Cieśniny Ormuz zakłóciło dostawy. Metal ten stał się najbardziej drożejącym metalem przemysłowym w ciągu ostatnich dwóch tygodni i ceny idą ostro w górę. Dziś, na światowych giełdach, ceny były najwyższe od czterech lat – na rynku w Londynie kosztowało dziś 3370 dolarów za tonę.

Największy producent aluminium – Alba z Bahrajnu – ściął też produkcję o 19 proc. z 1,6 miliona ton rocznych dostaw tego metalu. To zaś jeszcze bardziej winduje cenę tego surowca, kluczowego w produkcji m.in. samochodów, samolotów czy sprzętu wojskowego albo komputerowego. Eksperci sugerują w rozmowach z CNBC, że cena dojdzie do 4 tysięcy dolarów za tonę.

„Długi konflikt drastycznie zmieni nasze prognozy na resztę roku, ze względu na wpływ, jaki będzie on miał na globalną podaż i potencjalne negatywne efekty na popyt na aluminium” – tłumaczy Guillaume Osouf, główny analityk wywiadowni gospodarczej CRU Group.

Sytuację uratować mogą Chiny

Nic więc dziwnego, że wszystkie oczy skierowane są teraz na Pekin. Chiny to bowiem największy producent aluminium, jednak utrzymują limit dostaw na poziomie 45,5 miliona ton rocznie, by utrzymać w ryzach emisje CO2 i nie doprowadzić do zbyt dużej nadpodaży metalu. Teraz mogą jednak zwiększyć dostawy.

– Jeśli chiński rząd uzna, że ceny są zbyt wysokie, może uruchomić nieczynne piece i świat będzie pełen aluminium – tłumaczy Artem Volynets, prezes firmy górniczej ACG Metals.

Jednocześnie jednak obaj analitycy nie wierzą, że mimo wzrostu cen aluminium stanie się tak ważne dla inwestorów jak miedź czy srebro. Volynets uważa, że decyzja inwestorów indywidualnych, by zająć się tak przemysłowym metalem, jest mało prawdopodobna. Z kolei Osouf uważa, że fundusze inwestycyjne także nie są zainteresowane aluminium od momentu wybuchu konfliktu, zwłaszcza że – jak twierdzi – inwestorzy wierzą jednak w spadki cen aluminium.