Droga ropa pomaga Kremlowi. „Flota cieni” zyskuje na znaczeniu
Gwałtowny wzrost cen ropy po atakach USA i Izraela na Iran może znacząco zwiększyć dochody Rosji z eksportu surowców. Wyższe ceny sprawiają też, że rosyjska ropa – transportowana przez objętą sankcjami „flotę cieni” – ponownie staje się atrakcyjna dla kupujących.
Skok cen ropy po eskalacji na Bliskim Wschodzie
Ataki Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran oraz eskalacja konfliktu w regionie doprowadziły do gwałtownego wzrostu cen ropy na światowych rynkach. W poniedziałek cena ropy Brent przekroczyła poziom 100 dolarów za baryłkę, osiągając najwyższy poziom od lata 2022 r.
Wzrost cen jest bezpośrednio związany z napięciami wokół Cieśniny Ormuz, jednego z najważniejszych szlaków transportowych energii na świecie. Przez ten wąski przesmyk przepływa około jedna piąta globalnego handlu ropą i skroplonym gazem LNG.
Zakłócenia w żegludze sprawiły, że miliony baryłek ropy utknęły na morzu, a globalne rynki energii zaczęły obawiać się niedoborów surowca. W efekcie ceny zaczęły szybko rosnąć.
Ten rozwój wydarzeń okazał się korzystny dla Rosji, która pozostaje jednym z największych eksporterów ropy na świecie.
Rosja łapie finansowy oddech
Wzrost cen ropy oznacza dla Kremla nagły zastrzyk dochodów z eksportu energii. Sprzedaż ropy i gazu jest kluczowym źródłem finansowania rosyjskiego budżetu, w tym także wydatków wojskowych związanych z wojną przeciwko Ukrainie.
Jeszcze kilka tygodni temu sytuacja rosyjskiej gospodarki wyglądała znacznie gorzej. Budżet Rosji na ten rok zakładał średnią cenę ropy Urals na poziomie 59 dolarów za baryłkę, a wpływy z sektora energetycznego w styczniu spadły do najniższego poziomu od 2020 r.
Sankcje Zachodu, wysokie stopy procentowe i niedobory pracowników zaczęły coraz mocniej obciążać gospodarkę. W rosyjskim rządzie pojawiały się nawet dyskusje o konieczności ograniczania wydatków budżetowych.
Według ekspertów oznaczało to trudne decyzje dla władz w Moskwie, w tym potencjalną konieczność ograniczenia części wydatków państwa.
„Flota cieni” zyskuje na znaczeniu
Wyższe ceny ropy osłabiają również jeden z kluczowych elementów zachodnich sankcji wobec Rosji. Zachód próbuje ograniczać eksport rosyjskiej ropy uderzając w rosyjską „flotę cieni” – sieć kilkuset starych tankowców operujących poza zachodnim systemem transportu i ubezpieczeń.
Unia Europejska nałożyła już sankcje na setki takich statków, a Bruksela pracuje nad kolejnymi restrykcjami dotyczącymi usług morskich, ubezpieczenia i obsady załóg.
Celem tych działań jest utrudnienie Rosji sprzedaży ropy na światowych rynkach oraz podniesienie kosztów transportu surowca.
Jednak wysokie ceny ropy zmieniają kalkulację dla kupujących. Gdy ceny na rynku rosną, państwa importujące surowiec są bardziej skłonne kupować tańszą rosyjską ropę sprzedawaną z dyskontem, nawet jeśli wiąże się to z większym ryzykiem związanym z sankcjami.
Azja zwiększa zakupy rosyjskiej ropy
Największymi beneficjentami tej sytuacji mogą być azjatyccy importerzy energii. Chiny i Indie – pierwszy i trzeci największy importer ropy na świecie – mogą zwiększyć zakupy rosyjskiego surowca, aby zrekompensować ewentualne braki dostaw z Bliskiego Wschodu.
Indie importują średnio około 10 mln ton ropy miesięcznie przez Cieśninę Ormuz. Według analityków nawet częściowe zastąpienie tych dostaw rosyjskim surowcem oznaczałoby ogromne zyski dla Kremla.
Już teraz na morzu znajduje się rosyjska ropa o wartości około 1,3 mld euro, która szuka nabywców.
USA tymczasowo łagodzą presję na Indie
Zmiany na rynku ropy zbiegły się także z decyzjami politycznymi w Waszyngtonie. Departament Skarbu USA wydał 30-dniową zgodę dla Indii na zakup rosyjskiej ropy, aby zapobiec niedoborom na globalnym rynku energii.
Jeszcze niedawno Stany Zjednoczone wywierały silną presję na New Delhi, by ograniczyło import rosyjskiego surowca. Sytuacja zmieniła się jednak po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie i obawach o stabilność dostaw energii.
Sekretarz skarbu Scott Bessent zasugerował nawet, że Waszyngton może rozważyć częściowe złagodzenie sankcji dotyczących rosyjskiej ropy, jeśli będzie to konieczne dla stabilizacji rynku.
Rosja wykorzystuje kryzys energetyczny
Rosyjskie władze nie kryją zadowolenia z sytuacji na rynku. Kreml podkreśla, że Rosja pozostaje „wiarygodnym dostawcą ropy i gazu”, a popyt na jej surowce rośnie.
Według komentatorów związanych z rosyjskimi władzami wzrost cen energii pokazuje również – w ich ocenie – błędność decyzji Europy o ograniczeniu importu rosyjskich surowców.
Dla Moskwy kluczowe jest to, że zakłócenia dostaw energii zawsze wzmacniają pozycję sprzedawców, którzy mogą dostarczyć surowiec szybko i po konkurencyjnej cenie.
W takiej sytuacji rosyjska ropa, nawet transportowana przez objętą sankcjami flotę tankowców, pozostaje atrakcyjna dla wielu odbiorców.
Czas działa na korzyść Kremla
Eksperci podkreślają jednak, że trwałość tego efektu zależy od długości konfliktu na Bliskim Wschodzie. Krótki wzrost cen ropy przyniesie Rosji jedynie tymczasową ulgę finansową.
Aby realnie poprawić kondycję rosyjskiej gospodarki, ceny ropy musiałyby utrzymać się na obecnym poziomie przez około rok. Nawet kilkutygodniowy wzrost cen może jednak przynieść Moskwie miliardowe dodatkowe dochody i pomóc finansować dalsze działania wojenne.
Dla Kremla oznacza to jedno: im dłużej utrzyma się napięcie na Bliskim Wschodzie i wysoki poziom cen ropy, tym większe korzyści finansowe może osiągnąć Rosja. I to mimo zachodnich sankcji i prób ograniczenia jej eksportu energii.
Źródło: Politico