Kryzys na Bliskim Wschodzie podbija koszty paliw. UE ostrzega, Polska wprowadza ceny maksymalne
Unia Europejska odczuwa skutki napięć na Bliskim Wschodzie, a Polska reaguje regulacją cen paliw. Choć nie ma fizycznych niedoborów ropy i gazu, rosną koszty i pojawiają się ograniczenia na rynku diesla i paliwa lotniczego.
Komisarz UE ds. energii Dan Jørgensen ostrzegł we wtorek, że skutki kryzysu na Bliskim Wschodzie będą długotrwałe i poważne dla europejskich rynków energii. Jak podkreślił, mimo braku bezpośrednich niedoborów ropy i gazu, pojawiają się ograniczenia w dostępie do oleju napędowego i paliwa lotniczego.
Według Komisji Europejskiej już 30 dni konfliktu zwiększyło wydatki UE na import paliw kopalnych o 14 mld euro. To efekt napięć geopolitycznych oraz rosnących ograniczeń na globalnych rynkach surowców energetycznych.
Jørgensen zaznaczył, że kryzys wchodzi w drugi miesiąc i „staje się jasne, że mamy do czynienia z bardzo poważną sytuacją”. Dodał, że rosnące ograniczenia na rynku gazu przekładają się również na wyższe ceny energii elektrycznej.
Komisarz wezwał państwa członkowskie do współpracy i koordynacji działań. Podkreślił, że należy unikać rozdrobnionych decyzji krajowych, które mogłyby dodatkowo destabilizować rynek.
Ograniczenia na rynku paliw i rosnące koszty
Zdaniem Komisji Europejskiej szczególnie wrażliwe pozostają segmenty rynku związane z transportem. Diesel i paliwo lotnicze to produkty najbardziej dotknięte ograniczeniami, co może przełożyć się na koszty transportu i ceny towarów.
Jednocześnie w Polsce od wtorku wprowadzono maksymalne ceny paliw. Zgodnie z obwieszczeniem ministra energii litr benzyny 95 nie może kosztować więcej niż 6,16 zł, benzyny 98 – 6,76 zł, a oleju napędowego – 7,60 zł.
Dodatkowo do 30 kwietnia obowiązuje obniżona stawka VAT na paliwa wynosząca 8 proc., co ma ograniczyć wzrost cen dla konsumentów. Rząd zdecydował się na te działania w odpowiedzi na rosnące koszty importu surowców.
Nowe przepisy przewidują również surowe sankcje. Sprzedaż paliwa powyżej ceny maksymalnej grozi karą do 1 mln zł, a kontrole prowadzi Krajowa Administracja Skarbowa.
Mechanizm ustalania cen opiera się na formule obejmującej średnią cenę hurtową, akcyzę, opłatę paliwową, marżę (0,30 zł/l) oraz VAT. Resort energii publikuje maksymalne ceny codziennie.
Polska: regulacja cen i stabilny ruch na granicach
Mimo obniżek cen paliw w Polsce, na przygranicznych stacjach nie odnotowano znaczącego wzrostu liczby klientów z zagranicy. Sytuacja różni się jednak w zależności od regionu.
Na Podkarpaciu, w rejonie granicy ze Słowacją, ruch pozostaje stabilny. W gminie Dukla, na trasie Via Carpatia, liczba zagranicznych kierowców nie odbiega od normy.
Podobnie jest w Zgorzelcu przy granicy z Niemcami. Pracownicy stacji wskazują, że liczba niemieckich klientów nie wzrosła mimo niższych cen paliw. Tankowanie często łączy się tam z innymi zakupami.
Również w Kołbaskowie na Pomorzu Zachodnim nie widać jeszcze większego ruchu. Lokalne władze przewidują jednak, że zainteresowanie może wzrosnąć przed świętami wielkanocnymi, jak miało to miejsce wcześniej.
Na granicy z Litwą sytuacja pozostaje spokojna, głównie dlatego, że ceny paliw w obu krajach są obecnie porównywalne.
Różnice cen przyciągają Czechów
Inaczej wygląda sytuacja na południu Polski. W Cieszynie wyraźnie wzrósł ruch kierowców z Czech, którzy korzystają z niższych cen paliw po polskiej stronie granicy.
We wtorek w Czechach litr benzyny kosztował ok. 7,27 zł, a oleju napędowego 8,26 zł, co czyniło tankowanie w Polsce bardziej opłacalnym. Na niektórych stacjach tworzyły się kolejki.
Pracownicy stacji w Cieszynie i Zebrzydowicach potwierdzają, że już od rana pojawiało się wielu klientów z czeskimi rejestracjami, a ruch utrzymywał się przez cały dzień.
Z kolei w województwie opolskim nie odnotowano podobnego wzrostu. Jeszcze kilka dni wcześniej to Polacy jeździli do Czech tankować, gdy diesel w Polsce kosztował nawet 8,90 zł za litr, co pozwalało oszczędzić blisko złotówkę na litrze.
Dodatkowo od poniedziałku obowiązuje obniżona akcyza. Do 15 kwietnia wynosi ona 1239 zł za 1000 litrów dla benzyny i 880 zł dla oleju napędowego, z możliwością przedłużenia obniżek do 30 czerwca.
Minister energii określił już kolejne limity cen. W środę benzyna 95 ma kosztować maksymalnie 6,21 zł, benzyna 98 – 6,81 zł, a diesel – 7,66 zł za litr, co pokazuje utrzymującą się presję cenową na rynku paliw.
Źródło: PAP