Chiny przygotowywały się na kryzys energetyczny już za pierwszej kadencji Trumpa

Chiny od dawna działają na rzecz zabezpieczenia się przed kryzysem geopolitycznym, który skutkowałby problemami w zakresie energetyki, i podwoiły wysiłki w czasie pierwszej kadencji prezydenta USA Donalda Trumpa - napisał w poniedziałek amerykański dziennik „New York Times”.

Zdaniem „NYT” Chiny nie tylko od dawna budowały zapasy ropy naftowej, ale też rozbudowywały instalacje odnawialnych źródeł energii opartych na wodzie, słońcu i wietrze tak intensywnie, że ich popyt na rafinowaną ropę naftową, olej napędowy i benzynę zaczął się obniżać.

Rządząca Komunistyczna Partia Chin od dawna postrzegała krajowy przemysł jako fundament strategii bezpieczeństwa narodowego. Pekin położył nacisk na rozwój lokalnego przemysłu, wzmacniając w ten sposób swoją globalną dominację nad zasobami i łańcuchami dostaw - podała gazeta.

- Widzieliśmy więcej odgórnej polityki przemysłowej, więcej wytycznych ze strony władz centralnych w sprawie rozwoju niektórych strategicznych sektorów, których wzmocnienie Chiny uważają za konieczne, by nie znaleźć się pod kontrolą zachodniego mocarstwa – powiedział dziennikowi Heiwai Tang z Uniwersytetu Hongkońskiego.

Przed dekadą Chiny były największym światowym rynkiem zbytu samochodów spalinowych, obecnie - największym rynkiem dla pojazdów elektrycznych, co zmniejszyło zależność kraju od ropy. Dawniej były też największym odbiorcą zagranicznych petrochemikaliów – surowców pozyskiwanych z ropy naftowej i wykorzystywanych do produkcji plastiku, metalu, elementów gumowych i innych kluczowych substancji produkcyjnych. Obecnie Chiny wykorzystują głównie krajowy węgiel do produkcji niektórych chemikaliów, takich jak metanol i syntetyczny amoniak.

Pekin udoskonalił również wykorzystanie węgla – a nie ropy naftowej – do produkcji własnych produktów petrochemicznych. Technologia ta, opracowana przez Niemcy i wykorzystywana do podtrzymywania gospodarki w czasie II wojny światowej, daje Chinom alternatywę dla ropy w produkcji surowców dla fabryk.

Chińscy urzędnicy twierdzą, że wykorzystanie węgla to tymczasowe rozwiązanie umożliwiające zwiększenie produkcji energii ze źródeł odnawialnych. Inwestuje się również w technologię wykorzystującą energię elektryczną do produkcji petrochemikaliów.

Chiny produkują jedną trzecią światowych nawozów azotowych, jednak 80 proc. z nich jest wytwarzanych z węgla, nie ropy. Od początku wojny na Bliskim Wschodzie międzynarodowe ceny mocznika, głównego składnika nawozów, wzrosły o ponad 40 proc., jednak wzrost ten nie objął chińskiego rynku.

Zdaniem Johanny Krebs, analityczki z niemieckiego think tanku MERICS, Chińczycy „najprawdopodobniej odbierają (wojnę i blokowanie cieśniny Ormuz przez Iran - PAP) jako zachętę do samowystarczalności”.

Źródło: PAP