Najbardziej przeciętny klub w Anglii. Saudyjski miliarder to jego wielka nadzieja
Większość czasu spędzają w środku tabeli EFL Championship. Od lat nie mieli szansy na awans do Premier League, ale też nie byli zagrożeni spadkiem do niższych lig. Zupełny brak emocji sportowych sprawił, że kibice stali się obojętni, a na mecze chodzą jak zombie. Ten stan może się wkrótce zmienić za sprawą saudyjskich milionów.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego kibice Preston North End stracili emocjonalne zaangażowanie w mecze swojej drużyny.
- Jak wyglądała sytuacja sportowa i finansowa klubu w ostatnich dekadach.
- Jakie nadzieje i wątpliwości wiążą się z potencjalnym przejęciem klubu przez Amra Zedana.
Jako dziennikarz sportowy i kibic co tydzień dostarczam wam najświeższe wiadomości ze świata brytyjskiej piłki nożnej. Polecam pozostałe teksty z serii Wyspa futbolu.
Około pół godziny drogi pociągiem na północ od Liverpoolu i Manchesteru, leży w hrabstwie Lancashire miasto Preston. Mieszka w nim ponad 100 tys. osób, a jego populacja dynamicznie rośnie. To zasługa dużego uniwersytetu i licznych firm zwiększających obecność w regionie, m.in. z sektora defensywnego i przemysłowego (BAE Systems i Babcock).
Generalnie dobrze się dzieje, przybywa pieniędzy i rąk do pracy. Centrum miasta, szczególnie w weekend, tętni życiem. Sklepy i restauracje nie mogą się opędzić od klientów, a historyczne budowle, takie jak przepiękne Muzeum Harrisa, dumnie się temu przypatrują.
Kibice Preston North End – apatia, smutek i pogrzebowy nastrój
Niestety, w podobnych superlatywach nie można wypowiedzieć się o lokalnym klubie, Preston North End. Wielu kochających piłkę nożną Anglików bez zawahania się oddałoby gospodarczy dobrobyt dla chociaż jednego sukcesu drużyny. Widać to było w dzień meczowy. Te same osoby, które chwilę wcześniej śmiały się i radowały, jedząc sobotni obiad, na stadion szły jak w procesji pogrzebowej.

Zwykle mało jest równie ekscytujących przeżyć, co spacer na stadion z kibicami lokalnej drużyny. Tymczasem w Preston zamiast śpiewów i okrzyków na cześć drużyny była cisza i ewentualnie jakaś głośniejsza dyskusja na temat niezwiązany z futbolem. Podobnie pod stadionem, niby był tłum, ale jakiś taki niemrawy.
Na meczu wyglądało to jeszcze gorzej. Gdzie, jak nie tam – krzyczeć, dopingować? Tymczasem podczas wyjścia drużyny na murawę, pierwszego gwizdka, akcji podbramkowych – cisza jak makiem zasiał. Najwięcej, na co było stać fanów to rytmiczne oklaski, raptem trzy razy podczas spotkania. W tym samym czasie kibice gości zdzierali sobie gardła.
„The Gentry” – niby szlachta, ale już bez ikry
Kibice Preston North End mają przydomek „The Gentry”, czyli w luźnym tłumaczeniu „szlachta”. Około pięćdziesięciu lat temu w ten sposób określił ich trener Alan Ball Sr., zachwycony ich stylem i klasą. Pomyślałem, że może ten spokój kibiców to kwestia zasad dobrego wychowania. Krótka rozmowa z kilkoma karnetowiczami, poprzedzona analizą wpisów na klubowym blogu pozbawiła mnie jednak tych złudzeń.

Usadowieni na trybunach wokół mnie posiadacze całorocznych wejściówek na mecze Preston North End byli najcichsi. Kochają klub i dlatego chodzą na mecze, ale robią to bez krzty nadziei, że cokolwiek się wydarzy – zarówno dobrego, jak i złego. Ba, nawet lepiej, jakby wydarzyło się coś strasznego (spadek do niższej ligi), bo może to spowodowałoby rewolucyjne zmiany.
Na stadionie Deepdale, podobnie jak na innych tego typu obiektach, są porozmieszczane tablice i malowidła nawiązujące do ważnych wydarzeń w historii klubu. Jedną z częściej wspominanych historii są pamiętne playoffy ligi EFL Championship, w których Preston grało ładnie, walczyło, ale ostatecznie i tak nie awansowało do Premier League. Kto celebruje brak sukcesu?!
Historia sportowa i finansowa klubu Preston North End
Ostatni raz na najwyższym poziomie rozgrywkowym Preston North End było na początku lat 60. XX w. Klub był niemal perfekcyjnie przeciętny – unikał zjazdu poza cztery podstawowe ligi w Anglii, ale też nigdy nie był kandydatem do gry na najwyższym poziomie. Kilkukrotnie miał problemy finansowe, ale zawsze lądował na cztery łapy.
Ostatni raz niewypłacalność groziła klubowi w 2010 r., gdy grał w EFL League One. Wtedy wszystkie jego udziały kupił dotychczasowy współwłaściciel, biznesmen Trevor Hemmings i wyprowadził na prostą. W 2015 r. Preston North End awansowało do EFL Championship i od tego czasu pozostaje w tej lidze, bez wielkich nadziei na awans, ale też obaw przed spadkiem.
Pięć lat temu Trevor Hemmings zmarł i od tego czasu klubem rządzi jego rodzina. Najwięcej do powiedzenia ma syn Craig, który ogłaszając strategię w październiku minionego roku, stwierdził, że w ciągu następnych dwóch lat pojawi się nowy właściciel, który dokapitalizuje klub. W sezonie 2024/2025 North End miało najniższe przychody, drugie najniższe koszty i jedną z najmniejszych strat. W finansach klubu podobnie jak na jego murawie, nie dzieje się nic ciekawego.
Amr Zedan i potencjalne przejęcie klubu z Preston
Jest nadzieja, że się to zmieni. W kwietniu stadion Deepdale odwiedził Amr Zedan, urodzony w USA saudyjski miliarder. Jego rodzina zbiła fortunę na inwestycjach, a on oprócz rodzinnego biznesu zajmuje się hodowlą koni wyścigowych. Dotychczas ze sportem powiązany był tylko jako działacz związkowy i gracz polo. Chciałby jednak mieć angielski klub piłkarski.
Do Preston przyciągnęła go znajomość z rodziną Hemmings. Nie wiadomo jednak, skąd się znają, podobnie jak tego, w co dokładnie inwestuje Amr Zedan z rodziną, skąd w efekcie mają pieniądze na potencjalny zakup drużyny. Od ustalenia tego jednak, jak lubią wskazywać pełni nadziei kibice Preston, jest związek EFL i jego rygorystyczny test kompetencji dla nowych właścicieli.
Czy kapitał wystarczy? Wyzwania przed nowym właścicielem
Preston North End potrzebuje kapitału jak wody. Jakkolwiek przeciętne by nie były wyniki klubu, trzeba pamiętać, że w praktyce przy jego przychodach środek stawki jest sukcesem. Sam świeży kapitał jednak nie wystarczy. Potrzebna jest wprawna ręka zarządzającego, trafione, cierpliwe inwestycje i zrównoważony rozwój biznesowy i sportowy.
– Kluby, które odnoszą sukcesy, po okresie dokapitalizowania muszą dążyć do stabilności – czy to przez rozwój młodych zawodników lub kupowanie nowych i osiąganie zysku z handlu. Musimy rozpocząć proces zmian, a do tego konieczna jest zmiana właściciela. Musimy zrobić to, co jest dobre dla klubu. Wiem, że rodzina Hemmings zbada od każdej strony kandydaturę nowego właściciela i podejmie dobrą decyzję – mówi Paul Heckingbottom, trener Preston North End.
Ostatnim mocnym kandydatem do przejęcia drużyny z Preston był amerykański biznesmen Chris Kirchner. Po rozmowach z rodziną Hemmings ostatecznie uznał, że spróbuje przejąć inny klub, Derby County. Kilka miesięcy później trafił na 20 lat do więzienia za oszustwa finansowe.
Główne wnioski
- Długotrwała stagnacja sportowa Preston North End doprowadziła do wyraźnego zobojętnienia kibiców. Klub od lat funkcjonuje w środku tabeli Championship, bez realnych szans na awans i bez zagrożenia spadkiem. Taka stabilność pozbawiona skrajnych emocji przełożyła się na atmosferę wokół drużyny, gdzie nawet dni meczowe nie wywołują większego zaangażowania. Opis zachowań kibiców wskazuje na głębokie zmęczenie przeciętnością i brak wiary w zmianę.
- Sytuacja finansowa i organizacyjna klubu jest stabilna, lecz mało ambitna. Preston North End w przeszłości zmagało się z problemami finansowymi, jednak obecnie funkcjonuje w sposób zachowawczy, z niskimi przychodami i kosztami oraz ograniczonym ryzykiem. Taki model pozwala na przetrwanie, ale jednocześnie blokuje rozwój sportowy i utrwala przeciętność, co znajduje odzwierciedlenie zarówno w wynikach, jak i strategii właścicieli.
- Pojawienie się potencjalnego inwestora tworzy szansę na zmianę, choć towarzyszy jej niepewność. Wizyta Amra Zedana rozbudziła nadzieje kibiców na przełom finansowy i sportowy. Jednocześnie brak szczegółowych informacji o jego działalności i źródłach kapitału rodzi pytania. Znaczenie ma również fakt, że sam napływ środków finansowych nie gwarantuje sukcesu, a kluczowe są kompetencje zarządcze oraz długofalowa strategia rozwoju klubu.




