Amerykanie mocno zwiększyli liczbę lotów zwiadowczych wokół Kuby

Siły USA w ostatnich miesiącach mocno zwiększyły liczbę lotów zwiadowczych wokół Kuby. Samoloty najczęściej pojawiały się wokół Hawany i Santiago de Cuba.

Od 4 lutego w rejonie Kuby pojawiło się co najmniej 25 samolotów US Air Force. Były to głównie maszyny rozpoznania morskiego P-8A Poseidon oraz rozpoznania elektronicznego RC-135V River Joint. W okolicach Kuby, jak podaje CNN, powołując się na platformy do śledzenia lotów, latały też drony MQ-4C Triton. Stacja dodaje, że przed lutym siły amerykańskie praktycznie nie przeprowadzały takich operacji, które byłyby widoczne na publicznych platformach.

Prezydent USA sugerował, że po Iranie Kuba będzie następna i że będzie miał „zaszczyt przejęcia" tej wyspy „w pewnej formie". USA wprowadziły też blokadę morską wyspy, choć Trump – ze względów humanitarnych – zezwolił na dostawy ropy rosyjskimi tankowcami. Hawana straciła bowiem – po aresztowaniu przez Stany Zjednoczone Nicolasa Maduro w rajdzie na Caracas – swojego głównego patrona. Wenezuela przestała dostarczać Kubie paliwo. Trump pisał też w sieci, że armia USA jest gotowa do następnego podboju.

Tymczasem prezydent Miguel Díaz-Canel zapowiada, że jego kraj będzie walczył w razie militarnej inwazji USA. Sama Kuba tonie zaś w kryzysie gospodarczym. Brakuje wszystkiego, a częste, wielogodzinne wyłączenia prądu stały się normą.

Jednocześnie jednak prezydent Brazylii Luiz Inácio Lula da Silva stwierdził po ostatnim spotkaniu z Donaldem Trumpem, że prezydent USA zapewnił go, że USA nie zamierzają atakować Kuby.